Chyba nikt dziś nie ceni zmęczenia. Postrzegamy je jako ograniczenie i wroga, który przeszkadza w realizowaniu marzeń i ambicji, i którego należałoby pokonać za wszelką cenę lub przynajmniej chwilowo oszukać, stosując specyfiki dostępne w aptekach, sklepach czy na ulicy. Tymczasem zmęczenie jest naturalnym naszym sprzymierzeńcem, który pokazuje, że oto docieramy do granic ludzkich możliwości, poza którymi czyha poważne niebezpieczeństwo: długotrwałe wypalenie. O ile bowiem zmęczenie możemy pokonać sami poprzez zaplanowany, mądry wypoczynek, o tyle wypalenie - rodzaj fizycznego, psychicznego i duchowego wyczerpania - wymaga dłuższego procesu terapeutycznego. Naruszona zostaje bowiem wewnętrzna homeostaza: zdolność do zachowywania równowagi pomiędzy zużywaną w całej naszej działalności energią a dostępem do nowych "zasobów energetycznych". I choć pojęcie wypalenia bywa najczęściej aplikowane do pracy zawodowej, jest ono znacznie szersze. Obserwujemy wypalenie w życiu osobistym, rodzinnym, zakonnym, kapłańskim. A także w kulturze, sztuce, polityce czy życiu społecznym.
Powrót do głębokiego doświadczenia duchowego i religijnego oraz metafizycznej refleksji - oto zasadnicze lekarstwo na wypalenie. Obserwujemy przecież, że osoby ciężko pracujące zawodowo, a jednocześnie zakorzenione w religii i duchowości, nie przeżywają bynajmniej wypalenia pomimo trudnych warunków pracy, konfliktów, a nawet długotrwałego zmęczenia.
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
Inne artykuły tego autora
W naszym serwisie nie ma jeszcze innych artykułów tego autora.














