Żaden polski film nie zrobił na mnie takiego wrażenia jak „Człowiek z marmuru”

Wajda doskonale radził sobie w podróżach między przeszłością a przyszłością. Chyba dlatego jego filmy tak dobrze się starzeją.
Czyta się kilka minut
Krystyna Janda w filmie Andrzeja Wajdy „Człowiek z marmuru", 1976 r., // Fot. Renata Pajchel / East News
Krystyna Janda w filmie Andrzeja Wajdy „Człowiek z marmuru", 1976 r., // Fot. Renata Pajchel / East News

Na zaproszenie Krakowskiego Festiwalu Filmowego reżyser i filmoznawca Kuba Mikurda sięgnął do archiwów Telewizji Polskiej, by wydobyć z nich materiały, które pokazywałyby Andrzeja Wajdę jako człowieka w procesie: w sporze, podczas pracy, w nieustannym ruchu. 

W ramach retrospektywy uświetniającej Rok Wajdy zaprezentowano widzom między innymi niepublikowane dotąd nagranie długiej rozmowy Andrzeja Żuławskiego z Wajdą na temat kondycji kina – nie tylko polskiego, ale też europejskiego i amerykańskiego. 

Dawni współpracownicy (Żuławski był w latach 60. asystentem Wajdy) spotkali się w telewizyjnym studiu w połowie lat 90., dokładnie w momencie, kiedy mieliśmy za sobą kinową przygodę w „Parku Jurajskim” Stevena Spielberga, a Jarosław Żamojda zdążył nam pokazać swoje „Młode wilki”. Polska powoli porządkowała swoją kinematografię na nowo.

Wajda, poza doskonałym rozeznaniem we współczesności, wybiega w rozmowie z Żuławskim daleko w przyszłość, przewidując na przykład, że branża gier wideo będzie miała ostatecznie dużo większe budżety i rozmach niż kinematografia. 

Niezwykle interesująca jest ta dyskusja mistrza i ucznia, nie tylko dlatego, że uświadamia (niestety), że trzydzieści lat później mamy w naszym kinie podobne problemy, a branża i decydenci wciąż nie odpowiedzieli sobie na stawiane wówczas przez reżyserów pytania – na przykład o to, w jaki sposób zabezpieczyć komfortowy start debiutującym w naszym kraju artystom, czy też o to, jakie kino w ogóle powinniśmy robić oraz jak je finansować, a następnie promować wśród rodzimej widowni.

Podróż w czasie z Wajdą okazała się na tyle inspirująca i intrygująca, że niedługo po zakończeniu Krakowskiego Festiwalu Filmowego wróciłam do „Człowieka z marmuru”, z zaskoczeniem konstatując, że to jeden z najlepszych polskich filmów, które zdarzyło mi się obejrzeć. Żaden polski film nie zrobił na mnie tak dużego wrażenia, jak oglądany po latach „Człowiek z marmuru”. 

Przede wszystkim: nikomu jak dotąd nie udało się uchwycić ducha Warszawy w taki sposób, w jaki zrobił to pięćdziesiąt lat temu Wajda. Mogę sobie tylko wyobrazić, jaką moc miała w latach 70. energia debiutującej na ekranie Krystyny Jandy, ale też dynamika ujęć (genialny początek!), wyraziste postaci i miejsca, które odwiedzamy z młodą reżyserką Agnieszką.

Ale „Człowiek z marmuru” poza tym, że jest historią o robotnikach, stalinizmie czy karierowiczach ze stołecznej telewizji, opowiada przecież o sposobach odkrywania przeszłości. A właściwie: o sposobach odkrywania przeszłości herosów, wszak Birkut jest herosem swoich czasów. Socjolog Paweł Śpiewak pisał na łamach „Tygodnika” o bohaterach tego filmu Wajdy, że każdy z nich „pokazuje odmienny kawałek tamtej epoki. Wszyscy coś pamiętają i zarazem uciekają przed dopowiedzeniami”. Dlaczego tak się dzieje? 

Interesujące, że kiedy wydajemy ten magazyn, w kinach można właśnie oglądać adaptację „Odysei” w reżyserii Christophera Nolana. A przecież to właśnie „Odyseja” jako pierwsza podjęła problem, który wydobył z filmu Wajdy Śpiewak. Homer wiedział – a ja wiem to z kolei od pisarza Wita Szostaka, pilnego czytelnika Homera – że „wobec każdego gramy inną rolę, że w środku jesteśmy kłębkiem różnych wersji samych siebie i być może do końca nie wiemy, jaka jest ostatecznie prawda o nas”.

Tę wiedzę zawarł w swoim dziele Homer. Zdobywa ją także, jadąc reżyserską Nyską z Krakowa do Zakopanego, reżyserka Agnieszka. Dlatego właśnie w filmie o herosie Birkucie, jak zauważył Śpiewak, „relacje nie mogą być do końca prawdziwe i rzetelne, bo wszyscy, którzy je przedstawiają, nie są w stanie powiedzieć szczerze, kim byli. Przeszłość jest tak straszliwa, że każdy chcąc nie chcąc bierze udział w konspiracji milczenia czy niedomówień”. 

Losy herosów „możemy oglądać jedynie z dystansu, uzbrojeni w historyczne i krytyczne narzędzia” (Szostak). Wiedział o tym Homer, wiedział o tym oczywiście również Wajda – dlatego jego film ma tak genialną konstrukcję. Jak przekonałam się z nagrania TVP oraz rozmów, jakie znalazłam na łamach „Tygodnika”, Wajda doskonale radził sobie w podróżach między przeszłością a przyszłością. Chyba właśnie dlatego jego filmy tak dobrze się starzeją.

O pozostałych cechach Mistrza przeczytają Państwo w tekstach naszego magazynu.


Dodatek do „Tygodnika Powszechnego” 31/2026

Redakcja: Monika Ochędowska 

Koncepcja: Anita Piotrowska

Opieka wydawnicza: Justyna Hernas 

Proj. graf.: Marek Zalejski 

Skład: Andrzej Leśniak

Fotoedycja: Grażyna Makara, Katarzyna Bułtowicz

Korekta: Katarzyna Domin, Sylwia Frołow, Magdalena Pawłowicz, Maciej Szklarczyk

portret na okładce: Michał Dyakowski dla „TP”

PARTNEREM WYDANIA JEST TOTALIZATOR SPORTOWY

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru Nr 31/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Podróże herosów

Artykuł pochodzi z dodatku Wajda: nowe kadry