Z dziejów edukacji narodowej

Pan Roman Giertych, wicepremier rządu RP i minister edukacji, właśnie w tym charakterze bawił w Stambule i tam, na konferencji ministrów oświaty państw UE, okazał się jedynym, który sprzeciwił się projektowi sporządzenia wspólnego podręcznika historii Europy. Ma on być zalecony (nie nakazany, broń Boże) licealistom krajów Unii dla przypomnienia o bagatelce - przynajmniej o tych faktach, na których istnienie wszyscy zechcą się zgodzić, a jakie z naszego kłótliwego kontynentu uczyniły bezprzykładny fenomen wspólnoty cywilizacyjnej. Pan Mirosław Orzechowski, wiceminister tejże edukacji, dodał tu ważne usprawiedliwienie owej deklaracji: w takim dziele obcych rąk zabrakłoby z pewnością nawet wzmianki o tym, że druga wojna światowa zaczęła się od napaści Niemiec na Polskę.
Czyta się kilka minut

Otóż mamy dla obu panów niespodziankę: podręcznik już istnieje. Jest nim "Europa" Normana Daviesa. Jego przekład polski ukazał się nakładem wydawnictwa Znak jeszcze w roku 1999, ale jakoś obu panom od edukacji nie wpadł w oko. Tomisko ma 1406 stron druku. Na stronicy 1059 rozdział o drugiej wojnie światowej zaczyna się od słów: "Inwazja na Polskę, w dniu 1 września 1939 roku...". Na stronicy 1065 trzystronicowy rozdział o Katyniu zaczyna się od słów: "5 marca 1940 roku Stalin podpisał rozkaz....". Z księgą Daviesa żadne inne podobne ze znanych mi dzieł nie wytrzymuje porównania pod dwoma względami: nikt jeszcze nie opisał dziejów Europy tak wyczerpująco, a zarazem treściwie, nikt też tak szczegółowo, odkrywczo i troskliwie nie opisał roli Polski i Polaków wśród tłumu narodów, stłoczonych na tym przylądku Azji, który nim być właśnie przestał. Co prawda w książce Daviesa bitwę z Saracenami pod Poitiers w 732 roku wygrał nie Polak, lecz Karol Martel, Frank, ale przecież dzięki temu pan wicepremier i wiceminister nie muszą pisać deklaracji po arabsku ani poddać się obrzezaniu.

Żałuję, że panu Giertychowi nie przyszło jakoś na myśl, aby na konferencji w Stambule pokazać książkę Normana Daviesa i zaproponować ją jako wzór, niemal idealny, podręcznika.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 20/2007