Reklama

Ładowanie...

Wspomnienia

Wspomnienia

13.09.2021
Czyta się kilka minut
Rozerwane fotografie wyznaczają na wystawie koniec kolejnych etapów życia deportowanych
B

Barbara Sokólska – sybiraczka, deportowana w kwietniu 1940 r.

Mówimy o nim: nasze Muzeum. Dla nas, Sybiraków, to coś wspaniałego. Kiedy obejrzałam wystawę, byłam wzruszona, potem długo ją przeżywałam. Wszystko robiło na mnie wrażenie: pomnik Bohaterskiej Matki Sybiraczki przed budynkiem i wejście przypominające srebrną tajgę syberyjską, i ten wagon, przez który się wchodzi na wystawę. Jej częścią jest zdjęcie mojej pięknej mamy zrobione w 1934 r., które udało się ocalić i przywieźć do Polski.

Muzeum zebrało mnóstwo niezwykłych rzeczy, przekazanych przez ludzi z różnych stron świata. ­Gdyby nie było tych autentycznych pamiątek i opowieści, nikt by o ­Sybirze pewnie nie wiedział. Cieszę się, że pamięć po nas przetrwa. To ­będzie wspomnienie pełne żalu, często i ­rozpaczy, ale też radości, że przeżyliśmy. Myślę, że odwiedzających będą ­przechodziły ciarki, kiedy tam wejdą. Właśnie dlatego, że wszystko jest tam prawdziwe. ©

Anna Dziurdzikowska, prawnuczka Sybiraczki

Nazywamy ich świadkami historii. Ludzi takich jak moja prababcia. Żyje już ponad wiek – urodziła się w dwudziestoleciu, przeżyła wojnę, następnie komunizm. Widziała, jak rodziła się Solidarność i demokracja. Od zawsze lubię słuchać jej opowieści – o młodzieńczych latach na poleskiej wsi, a następnie o wywózce w głąb Kazachstanu, gdzie wieś Wiszniówka na kilka lat stała się jej domem oraz miejscem urodzenia mojej cioci i babci.

„W czerwcu 1939 roku w Motolu i Psyszczewie (woj. poleskie, teren II RP) ludzie mówili o nadchodzącej wojnie. Kiedy wybuchła, działa się obok. Dopiero w lutym 1940 roku NKWD zatrzymało i wywiozło mojego teścia” – tak początek wojny wspomina prababcia. Prapradziadek został wywieziony do łagru w okolicach Karagandy. Rodzinę odnalazł dopiero w Wiszniówce.


Zebranie Związku Patriotów Polskich, które odbyło się prawdopodobnie w szkole w Wiszniówce. W pierwszym rzędzie w środku mąż Anny, Włodzimierz – pradziadek autorki tekstu ARCHIWUM PRYWATNE

Po moich pradziadków NKWD przyszło 12 kwietnia 1940 roku. Swoją drogę za Ural zaczęli w wagonie towarowym w Janowie. Potem, w Miklaszewicach, przesadzono ich do innego, zajętego już przez blisko 80 osób. Do miejsca ­zsyłki jechali ponad dwa tygodnie.

Jak wspomina prababcia: „Na początku do jedzenia było mięso, makaron. Kołchoz przyznawał racje żywieniowe. Sytuacja jednak zmieniała się diametralnie z miesiąca na miesiąc. W pewnym momencie pracownikom zamiast zupy podawano gorącą wodę z moczonym chlebem”. Ze względu na dietę niemalże wyłącznie mączną często zapadano na szkorbut. Prababcia zachorowała na ­niego w 1941 roku.

Zima 1940-1941 (dla nich pierwsza w Kazachstanie) dała się we znaki. Ze względów pogodowych stanęły pociągi. Skończyły się nawet zapasy mąki, jedzono więc prażoną pszenicę. Życia uczyli się od mieszkańców Wiszniówki, którzy od pierwszych dni wiosny planowali już zapasy na następną zimę.

„9 maja 1945 roku obudziła mnie o­rkiestra. Z głośników dowiedzieliśmy się o podpisaniu kapitulacji przez Niemcy. Ucieszyłam się, ponieważ miałam nadzieję, że to oznacza ­powrót do mojego rodzinnego Motola”.

Z Kazachstanu wyjechali – jak wskazuje karta repatriacyjna – 5 kwietnia 1946 roku. Droga do ojczyzny skończyła się w Szczecinie.

Moja prababcia, Anna Buczyk, 21 sierpnia 2021 roku skończyła 100 lat. Szczecinianką jest od 75 lat. ©℗

Galeria zdjęć

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]