Wrażliwość i prawo

Marian Cichosz, wiceminister odpowiedzialny za służbę więzienną: Żaden przepis nie zastąpi zdrowego rozsądku i wrażliwości. Będziemy konsekwentni w szukaniu prawdy. Rozmawiała Małgorzata Nocuń
Czyta się kilka minut

Małgorzata Nocuń: Jak resort sprawiedliwości wyjaśnia sprawę śmierci Claudiu Crulica?

Marian Cichosz: 1 kwietnia zleciłem Centralnemu Zarządowi Służby Więziennej przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego. Sprawę badała komisja z Wydziału Kontroli i Inspekcji CZSW. Wstępne wyniki są znane - wynika z nich, że Claudiu Crulic był przez pracowników krakowskiego aresztu śledczego otoczony wszechstronną opieką medyczną i psychologiczną. Trzykrotnie hospitalizowano go w przywięziennym szpitalu: dwukrotnie na oddziale wewnętrznym, raz na chirurgicznym. Wedle oświadczeń pracowników aresztu śledczego umożliwiono mu także kontakt z ambasadą Rumunii i konsulatem. Zaznaczam, że to ustalenia wstępne i mogą ulec zmianie wraz z pojawieniem się nowych okoliczności.

Rozważam, po analizie tego postępowania i rodzących się wątpliwości co do pewnych kwestii, zbadanie sprawy także przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Niezależnie od tego inspekcję prowadzi wydział penitencjarny sądu okręgowego w Krakowie, a śledztwo - prokuratura okręgowa w Krakowie. Jej ustalenia będą najbardziej miarodajne.

W Rumunii ujawnienie sprawy Crulica doprowadziło do ustąpienia szefa MSZ. Kto poniesie konsekwencje w Polsce?

Odpowiedź na to pytanie jest przedwczesna, choć nie wykluczam decyzji kadrowych wobec osób odpowiadających za zaistniałą sytuację. Deklaruję żelazną konsekwencję zarówno w poszukiwaniu prawdy, jak wyciąganiu ewentualnych konsekwencji personalnych.

Komentując historię Claudiu Crulica, mówił Pan, że "w tej sprawie zabrakło odruchu serca". Co właściwie miał Pan na myśli?

Ze wstępnych ustaleń postępowania wyjaśniającego wynika, że prawdopodobnie procedury wewnętrzne wobec Claudiu Crulica zostały zachowane, nie wykazano się jednak wyobraźnią i ludzkimi odruchami. Np. wewnętrzna instrukcja w sprawie informowania o tzw. nadzwyczajnych wypadkach nie przewiduje obowiązku zawiadomienia o fakcie głodówki Ministerstwa Sprawiedliwości i Centralnego Zarządu Służby Więziennej. Jednak dyrektor aresztu śledczego, biorąc pod uwagę zarówno szczególny charakter protestu, jak i osobę głodującą - obcokrajowca - w moim przekonaniu powinien te instytucje zawiadomić. Trudno powiedzieć, czy wpłynęłoby to na jego los, jednak poszerzenie kręgu instytucji i osób mających wiedzę o sprawie zmniejsza ryzyko tragicznego finału.

Dziwi fakt, że dopiero po prawie czterech miesiącach od rozpoczęcia głodówki dyrektor aresztu poinformował sąd penitencjarny o potrzebie wydania zgody na przymusowe dokarmianie. Spadek wagi ciała i ogólny stan zdrowia Claudiu Crulica powinien dać wyraźny sygnał do wcześniejszego zawiadomienia sądu penitencjarnego.

Czego po sprawie Crulica dowiedzieliśmy się o polskim wymiarze sprawiedliwości?

Z odpowiedzią na to pytanie również wypada poczekać do zakończenia wszystkich postępowań, a zwłaszcza do zakończenia śledztwa. I trzeba pamiętać, że żaden, nawet najdoskonalszy przepis prawny, nie zastąpi zdrowego rozsądku i ludzkiej wrażli-

wości.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 16/2008