Wisła sobie poradzi

Artur Magnuszewski, hydrolog: Na szczęście nie zdążyliśmy jej w pełni uregulować.
Czyta się kilka minut
Budowa mostu pontonowego na Wiśle w okolicy mostu Marii Skłodowskiej-Curie. Warszawa, 3 września 2019 r. / / FOT. LUKASZ SZCZEPANSKI/REPORTER
Budowa mostu pontonowego na Wiśle w okolicy mostu Marii Skłodowskiej-Curie. Warszawa, 3 września 2019 r. / / FOT. LUKASZ SZCZEPANSKI/REPORTER

Marek Rabij: Czy powinniśmy się bać o Wisłę?

Artur Magnuszewski: Rzeka sobie poradzi. A wie pan dlaczego? Bo na szczęście nie zdążyliśmy jej w pełni uregulować.

Od kilkunastu dni co sekundę do rzeki wpadają 2,5–3 metry sześcienne ścieków. To mało? Zwłaszcza przy obecnych, niskich stanach wody?

Niewiele – jeśli weźmiemy pod uwagę nie stany Wisły, lecz wielkość jej przepływu, który w Warszawie sięga obecnie około 230 metrów sześciennych na sekundę, a dalej, w Kępie Polskiej, powyżej Płocka, wzrasta nawet do 380 metrów sześciennych na sekundę. Wystarczy porównać te wartości, żeby zrozumieć, że owszem, dojdzie do krótkotrwałego obniżenia parametrów czystości wody, ale o żadnym Czarnobylu, o którym mówią politycy, nie może być mowy.

Przy aktualnych wartościach przepływu zanieczyszczone wody dotrą do Płocka po mniej więcej 50–52 godzinach. Wisła na tym odcinku, jak już mówiłem, jest nieuregulowana, ma naturalną linię brzegową, płynie wolno i działa w zasadzie tak samo jak nowoczesna oczyszczalnia ścieków. Grube frakcje osiadają na jej brzegach i dnie, rozpuszczone związki fosforu i azotu wykorzysta fitoplankton i roślinność przy brzegach rzeki, a bakterie przy tej temperaturze szybko rozłożą zawieszoną w wodzie materię organiczną. Zimą taka sama awaria byłaby groźniejsza, bo niska temperatura wody ogranicza aktywność bakterii, a mniejszy dopływ światła słonecznego spowalnia fotosyntezę.

Ale nawet latem rzeka nie przefiltruje całego zanieczyszczenia w 50 godzin. Płock i Toruń nie ucierpią?

Nie. Po połączeniu z Narwią aż do Dobrzynia Wisła i Narew płyną jednym korytem obok siebie. Ich wody się nie mieszają ze względu na nieco inną gęstość. Płock ma akurat ujęcia na prawym brzegu Wisły, czyli po stronie, którą zajmują w korycie czyste wody Narwi.

Zatoka Gdańska też nie ucierpi?

Zanim zanieczyszczenia dotrą do Bałtyku, przejdą przez kilkaset kilometrów Wisły i sztuczny zbiornik – Jezioro Włocławskie. Natura będzie mieć dużo czasu, żeby sobie z nimi poradzić. Gdyby awaria Czajki trwała miesiące, sytuacja byłaby oczywiście groźniejsza, ale wciąż nie mielibyśmy do czynienia z katastrofą ekologiczną.

Prof. Artur Magnuszewski jest hydrologiem. Wykłada na Uniwersytecie Warszawskim.


CZYTAJ WIĘCEJ:

KSZTAŁT WODY: Koniec z wypoczynkiem nad dzikimi rzekami? Pod rządami PiS gospodarka wodna w Polsce ma przekroczyć ekologiczny Rubikon.

ARTUR MAGNUSZEWSKI, hydrolog: W Europie nikt nie myśli o tym, by rzekę zmieniać w uregulowaną drogę wodną. Często słyszę, jakimi to szczęściarzami jesteśmy w Polsce, że mamy dzikie rzeki.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Na okładce: Chrystus Pantokrator zXIX w., autor nieznany, galeria miejska wJaninie, Grecja // Historic Images / Alamy Stock Photo

Artykuł pochodzi z numeru Nr 36/2019