Na benefisie z okazji 92. urodzin naszego redaktora-seniora, który odbył się 26 lipca, postanowiliśmy to udowodnić. Pamiętając, że świętujemy urodziny człowieka z poczuciem humoru.

Ale zanim zaprosiliśmy na część artystyczną do krakowskiego Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha, w pobliskim Kościele św. Stanisława Kostki na Dębnikach odbyła się msza święta, której przewodniczył kard. Grzegorz Ryś. W homilii metropolita krakowski mówił o darze rozumu, który jest jednocześnie darem serca. Co było komentarzem do pierwszego czytania, ale też zwróceniem uwagi na szczególną zdolność i wrażliwość Solenizanta.

Przez pozostałą część wieczoru, gdy już przenieśliśmy się do Mangghi, prowadziły nas utwory wybrane ze spektaklu „Stacyjka Zdrój” Teatru Bagatela. Wykonywali je aktorzy: Anna Rokita, Justyna Schneider, Katarzyna Żbel, Krzysztof Bochenek i Marcin Kobierski. Tytułowa piosenka stała się klamrą spinającą wszystkie kolejne – śpiewane i wypowiadane ze sceny teksty.

Utwór „Ty nie odmawiaj mi” zinterpretował Edward Augustyn, szef działu Wiara, powołując się na badania, które dowodziły, że piosenka powstała w hołdzie dla trzech najważniejszych w życiu księdza Bonieckiego odmów. Czy były to historie prawdziwe? Odpowiedź znają tylko ci, którzy byli z nami.

Dalej wybraliśmy się w podróż do kilku miast z utworem „O, Kutno”, którego interpretacji podjęła się, z reporterskim zacięciem, dziennikarka Anna Goc. Była to opowieść o latach, które ks. Adam spędził, jako katecheta, w Grudziądzu. Pomocnym rekwizytem okazały się dwa dzienniki szkolne, znalezione w klasztornej szafie.

Monika Ochędowska, szefowa działu Kultura, również odniosła się do „badań lingwistycznych”, interpretując utwór „Zosia i ułani”. Przy okazji ucząc nas, czym są „katecheza terenowa” i „asymetria śpiewalności narracyjnej” (choć radzę uważać, jeśli ktoś zechce zabłysnąć tymi terminami w towarzystwie).

Michał Kuźmiński, dziennikarz, który wielokrotnie zajmował się tematyką kulinarną, wyjaśniał prawdziwy sens piosenki „Adio pomidory”, zauważając, że „pomidory – podobnie jak Boniecki – dojrzewają z końcem lipca”.

Po takim gruntownym szkoleniu z życiorysu ks. Adama goście zostali zaproszenie do quizu, w którym nagrodami było specjalne wino „Il Redattore”, sygnowane przez Solenizanta.

Przyszedł czas na życzenia: rozpoczął je wskazany przez algorytmy „statystyczny czytelnik” tekstów ks. Bonieckiego, który – szczęśliwym trafem – znalazł się na sali. Gdy z jednego z ostatnich rzędów zabrzmiał jego głos, stało się jasne, że całkiem przypadkowo czytelnikiem tym jest... Wojciech Mann.

Kolejne życzenia złożyli Solenizantowi: Stanisław Kracik, pełniący obowiązki Prezydenta Miasta Krakowa oraz Zarząd Spółki i Fundacji „Tygodnika Powszechnego”. Obdarowaliśmy ks. Adama wydaniem pierwszej książki, jaką przeczytał w dzieciństwie, a także kapeluszem panama, który – jak widzą Państwo na zdjęciach obok – wyraźnie się Solenizantowi spodobał.

„Jest niedziela, ciepły dzień, a wy jesteście tutaj dla mnie” – mówił jakby zaskoczony, a na pewno wzruszony ks. Adam, dziękując wszystkim, którzy przyszli świętować jego urodziny. Mówił też o tym, czym jest dojrzałość, a także o „Tygodniku Powszechnym”, który „wciąż jest ten sam, choć na szczęście nie taki sam”.

A potem był tort, dmuchanie świeczek, toasty i śpiewanie „Sto lat”, które, jeśli chodzi o przypadek Solenizanta takiego jak nasz redaktor-senior, miało wymiar wyłącznie symboliczny. Bo przecież to oczywiste, że życzymy Ci, Adamie, wszyscy i wszędzie – nie stu, ale jak najwięcej lat.


„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.










