Wiersze

Korespondencja Iwaszkiewicza i Andrzejewskiego
Czyta się kilka minut

1.

Samolot leciał krzepko, z cegły, pokruszony,

a my w nim jak te śledzie. Gdzieżbym ja

widział siebie w ławicy, w śmietanie,

w occie, solance, z ziemniakami

w mundurkach, jako cienki obiadek dla tych, co jeszcze

przestrzegają Wielkiego Postu. Do grobu

nie można tak hop i po sprawie, mała

wódeczka i dupa blada, pojętne

myszki, pieski moje, pieski, pod starym rozmyślam

jesionem, sam młodszy od niego, a też

nie ruszam się stąd, jesteśmy obaj

ozdobą tego miejsca, które i tak byłoby piękne

jak strzała, która godzi w serce niekochanego,

co w trawie piszczy. Ja nie czytam tego.

2.

To nie cegła, to ołów, a skrzydła

zrobione z piany, z pierza. Lecimy

poduszkowcem!, piszczą panie, dwadzieścia

centymetrów nad ziemią, to wystarczy, by nie czekało nas

poważne lądowanie, wpadniemy

w ziemię jak w wodę, zwinięci w motoryjek

i jak rodzynki sutków ktoś nas dotknie, wzbudzi

w nas całą wieczność, którą tymczasowo niech bierze

za swoją. Cały świat zbiera się dookoła, w ustawicznym

ruchu jak gniazdo os, wylęgarnia kłujących wrzecion, baloników!

Co z tego, że wyrzuceni na orbitę, skoro ona nieomal muska korony

drzew, pelargonie na balkonach, ogórki

w szklarniach, skoro to słońce odbija się w naszym

wybitnym ścierwie. Torujemy ci drogę, ślimaczku. W zbliżeniu.

Kraków, 21.7.06

Czy ktoś już się rozegrał?

dla Szpilki

Jest cicho, swojsko, i wszyscy czytamy

swoje wiersze w języku gospodarza.

Język jest długi jak spaghetti.

Spaghetti czyta się przez dwa t.

Z mówienia o języku niewiele wynika,

podobnie jak z mówienia o aniołach. Anioł jest

stworzeniem doskonałym i chociaż jedyne

prawdziwe zagrożenie płynie ze strony Boga

lub jego braku, na aniele

możesz się łatwo poślizgnąć. Niektórzy nasi poeci

piszą w języku aniołów, inni się w nim spowiadają,

bo to język na czasie, czas jest teraźniejszy

i innego nie będzie. Chciałbym ci czymś zagrozić, inaczej

cię stracę.

Kraków, 2.2.04

ADAM WIEDEMANN (ur. 1967) - poeta, prozaik, felietonista "Res Publiki Nowej". Wydał cztery tomy wierszy: "Samczyk" (1996), "Rozrusznik" (1998), "Konwalia" (2001) i "Kalipso" (2004), dwie książki prozatorskie: "Wszędobylstwo porządku" (1997) i "Sęk Pies Brew" (1998), obie nominowane do nagrody NIKE, oraz zbiór zapisów onirycznych "Sceny łóżkowe" (2005). Laureat nagrody Fundacji Kościelskich (1999). Mieszka w Krakowie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 46/2006