Stało się coś, przed czym banki w Polsce broniły się od dłuższego czasu. Do Trybunału Sprawiedliwości UE spłynął pierwszy wniosek polskiego sądu o interpretację unijnej dyrektywy konsumenckiej w sprawie kredytu hipotecznego opartego na wskaźniku WIBOR. Sędzia z Częstochowy we wniosku pyta nie tylko o legalność konstrukcji samej umowy opartej na stawce WIBOR, ale wyprzedzająco prosi od razu o wykładnię, czy w przypadku odpowiedzi negatywnej zgodne z prawem będzie utrzymanie w mocy całej umowy kredytu oraz czym w tej sytuacji zastąpić zakwestionowany model naliczania oprocentowania. Słowem – zadaje dokładnie takie same pytania, na jakie TSUE odpowiedział wcześniej w sprawie kredytów indeksowanych kursem obcej waluty.
Dla polskich banków, które zażarcie walczą o oddzielenie linii orzeczniczej, która utrwaliła się przed polskimi sądami w sprawach frankowych, od tego, co dzieje się w sprawach o kredyty z WIBOR-em, to bardzo bolesna porażka. Prezes Związku Banków Polskich Tadeusz Białek decyzję częstochowskiego sądu nazwał nieuprawnioną próbą (...) przerzucenia tendencji wprost z orzecznictwa w sprawie hipotek frankowych”. Rzecz jasna, samo skierowanie pytań do TSUE nie oznacza, że w sprawie kredytów złotowych zaczną wkrótce zapadać podobne orzeczenia, z jakimi mamy do czynienia w przypadku ponad 97 proc. zaskarżonych kredytów frankowych. TSUE może nie dopatrzeć się w kredytach indeksowanych stawką WIBOR konstrukcyjnego podobieństwa do spraw frankowych i w rezultacie wydać orzeczenie na korzyść banków.
Te ostatnie na razie jednoznacznie wygrywają z klientami batalię o WIBOR. Według stanu na koniec maja br. przed polskimi sądami toczyło się 1040 takich spraw (dla porównania, tylko w 2023 roku wpłynęło do nich aż 90207 pozwów frankowiczów). Z danych Związku Banków Polskich wynika, że w żadnym z 21 orzeczeń, które zapadły dotychczas w sprawach o WIBOR, kredytobiorcy nie byli górą. Podobnie jednak układała się początkowo linia orzecznicza polskich sądów w sprawach frankowych i wyłomu dokonały w niej dopiero opinie TSUE.
Unijne prawodawstwo stoi twardo na stanowisku, że w sporze klienta z bankiem temu pierwszemu, jako stronie słabszej, należy się ochrona. Kancelarie prawne, które reprezentują kredytobiorców złotowych w sporze z bankami, nauczyły się już, że akcentowanie nierówności stron umowy to skuteczna strategia procesowa. Wątek niedotrzymania przez banki należnej staranności w informowaniu klientów o ryzyku związanym ze wzrostem WIBOR-u pojawia się więc dziś w niemal każdym pozwie. Rzadziej pozywający podnoszą za to przed sądem rzekome braki transparentności w sposobie wyliczania stawki WIBOR oraz możliwe manipulacje nią w wykonaniu banków.
Ewentualna porażka w tej sprawie byłaby dla polskiego sektora bankowego groźniejsza od przegranej, którą ponosi teraz w konfrontacji z frankowiczami. Sama wartość czynnych kredytów mieszkaniowych indeksowanych wskaźnikiem WIBOR to dziś niemal pół biliona złotych. Niemal 200 miliardów złotych warte są z kolei kredyty ratalne i konsumpcyjne, w których wskaźnikiem indeksacyjnym jest również WIBOR.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















