Tradycje lojalnej psychiatrii

Leczenie radzieckich dysydentów w zakładach dla nerwowo chorych zostało opisane w licznych artykułach, książkach i wspomnieniach w epoce niefrasobliwej wolności mediów w pierwszych latach po rozpadzie ZSRR. O metodach nalewania do niepokornych głów sowieckiego “oleum" mówili m.in. Natalia Gorbaniewska (poetka, uczestniczka “demonstracji milczenia" 25 sierpnia 1968 r. na placu Czerwonym) czy Aleksandr Ginzburg (dziennikarz, członek moskiewskiej Grupy Helsińskiej).
Czyta się kilka minut

Zapomniany temat “nienormalnej psychiatrii" odżył ostatnio w związku z procesem płk. Jurija Budanowa, którego oskarżono o zamordowanie czeczeńskiej dziewczyny z wioski Tangi-czu. Proces od początku był postrzegany jako “polityczny". Sąd nad Bohaterem Rosji za zbrodnię popełnioną w czasie pełnienia służby podzielił społeczeństwo na tych, którzy wstydzili się za haniebny czyn pijanego sołdata, i na tych, którzy gorąco występowali w jego obronie. Werdykt sędziów miał wyznaczyć nieprzekraczalne granice dla sił federalnych w Czeczenii i stanowić wykładnię pojmowania patriotyzmu i obowiązku wobec ojczyzny. Losy ciągnącego się długo procesu układały się w zależności od politycznej woli władz w Moskwie. W pewnym momencie góra stwierdziła, że uniewinnić pułkownika jednak się nie da, ale na wolność będzie mógł wyjść jako “niepoczytalny". Chętnych do wydania zgodnej z odgórną dyrektywą ekspertyzy lekarskiej nie trzeba było daleko szukać. Odwołano się do sprawdzonych “towarzyszy psychiatrów" z Instytutu Psychiatrii Sądowej im. Serbskiego, którzy orzekli, że w momencie popełniania przestępstwa pułkownik był w stanie niepoczytalności, a zatem nie może być pociągnięty do odpowiedzialności. Co ciekawe, przed popełnieniem zbrodni i po jej dokonaniu pułkownik był przy zdrowych zmysłach. Autorką tej absurdalnej ekspertyzy była profesor Tamara Pieczernikowa, która swego czasu wysłała na przymusowe leczenie legion dysydentów, wśród nich Gorbaniewską i Ginzburga. Wyciągnięte na światło dzienne przez dziennikarzy “Nowej Gaziety" (czerwiec 2002 r.) manipulacje “psychiatryczne" wymusiły wykonanie ponownej ekspertyzy, na podstawie której pułkownika uznano za świadomego swych czynów; sąd wydał wyrok skazujący.

W nr 60. (18 sierpnia 2003) “Nowaja Gazieta" ponownie wraca do tematu wykorzystywania psychiatrii do celów politycznych. Tym razem w artykule Aleksandra Melenberga przedstawia początki “owocnej współpracy organów i ludzi w białych kitlach w tworzeniu systemu sowieckiej psychiatrii karnej". Pionierem w tej dziedzinie był założyciel Czeki, Feliks Dzierżyński. Odkryte niedawno w Archiwum Państwowym dokumenty świadczą o tym, że przeciwników politycznych bolszewizmu zamykał nie tylko w więzieniach, ale także w psichuszkach.

Pierwszą ofiarą sowieckiej psychiatrii karnej była “znana rewolucjonistka, terrorystka, członek władz partii eserów Maria Spiridonowa. W lutym 1919 r. bolszewicki trybunał skazał ją w związku z rozstrojem nerwowym na (...) rok przymusowego pobytu w sanatorium. Spiridonowa nie zgadzała się z wyrokiem najbardziej humanitarnego sądu świata i uciekła z Kremla, gdzie siedziała w areszcie domowym". Po miesiącu została jednak zatrzymana i na osobiste polecenie “Żelaznego Feliksa" trafiła do kliniki psychiatrycznej na moskiewskiej Prieczistience. Lekarską “podkładkę" o rzekomej psychozie Spiridonowej wydał na prośbę organów znany psychiatra P. Gannuszkin. “Niezrównoważoną" rewolucjonistkę przetrzymywano w różnych zakładach ponad 20 lat; we wrześniu 1941 r. w związku z ofensywą niemiecką i przygotowaniami władz do ewakuacji została ona rozstrzelana wraz z innymi podopiecznymi zakładu w Orle.

Poskramianie “wrogów ludu" przy użyciu kaftana bezpieczeństwa było kultywowane przez następców Dzierżyńskiego przez wszystkie lata walki władzy radzieckiej z niewygodnymi elementami. Pozostaje mieć nadzieję, że to tylko gorzka lekcja historii, a kakofoniczny akord sprawy Budanowa już nigdy więcej się nie odezwie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 36/2003