Reklama

Teologia eksperymentalna

Teologia eksperymentalna

24.06.2019
Czyta się kilka minut
„Głoście Ewangelię! Jeśli trzeba, nawet sło­wami” – ten cytat ze św. Franciszka papież szczególnie lubi. Ostatnio powtórzył go na spotkaniu z profesorami i studentami teologii w Neapolu.
CESARE ABBATE / EPA / PAP
W

Wizyta w południowowłoskiej metropolii, druga za tego pontyfikatu, to kolejne wyjście Franciszka na peryferia. Neapol dla reszty kraju jest synonimem wszystkich problemów, jakie ubogie Południe przysparza bogatej i coraz bardziej poirytowanej Północy. I symbolem największego kryzysu współczesnych Włoch: społecznego – spowodowanego gwałtownym napływem imigrantów z Afryki i Azji, oraz moralnego – związanego z obojętnością na śmierć rozbitków w Morzu Śródziemnym.

Geograficzny kontekst był ważnym wątkiem debaty teologów, którą papież swoim przemówieniem dopełnił. To, co dla polityków i ekonomistów jest problemem, Franciszek pokazuje jako szansę: basen Morza Śródziemnego od wieków był miejscem spotkania z ludźmi odmiennej kultury i religii. Dlatego Franciszek mówi o „teologii przyjęcia” – takiej refleksji nad Ewangelią, która miłosierdzie i międzyludzką solidarność ceni wyżej niż kulturową tożsamość i społeczno-gospodarczą stabilizację.

Teologia to dla Franciszka nauka eksperymentalna, niczym fizyka czy chemia. On sam, absolwent tej ostatniej, dobrze wie, że nie da się ich zgłębiać ani nauczać bez doświadczenia. Stąd wezwanie, by właśnie tak – życiem, a nie tylko słowami – głosić Ewangelię ludziom spotkanym na naszej drodze.

Ulubiony papieski cytat, którego nie znajdziemy w żadnym z pism św. Franciszka, jest pewnie parafrazą odpowiedzi, jakiej święty udzielił uczonemu teologowi: że ludzi nawraca się przykładem, a nie wytykaniem grzechów. „Teologia tego człowieka – rzekł na to zdumiony mędrzec – wzlatuje w górę jak orzeł. Podczas gdy nasza wciąż zamiata po ziemi”. ©℗

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz i fotoedytor „Tygodnika Powszechnego”. Absolwent teatrologii UJ, studiował też historię i kulturę Włoch w ramach stypendium przyznanego przez konsorcjum ICoN zrzeszające kilka...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Cały Franciszek ;) Improwizuje, śmieszy, tumani, przestrasza... Niesłusznie go tylko Redaktor podejrzewa o parafrazowanie. On to żywcem wziął z jakiegoś Twittera. Żyjemy w czasach postprawdy i wcale nie mam pretensji, że także w tym zacnym czasopiśmie nie robi się z tego powodu rabanu, ale jak przeczytam tu kiedyś słowa oburzenia, że ktoś manipuluje, zmyśla, przeinacza i rozsiewa fake newsy, to się jeno uśmiechnę.

nie ten papież, co papież, ale ten papież, który się nam podoba - to idea przewodnia wyjątkowo w Polsce licznych krytyków Franciszka, ja się organizowanej u nas nagonce na niego przyglądam z zaciekawieniem - na schizmę nie liczę, te mędrki nie mają póki co nawet trzecioligowego przywódcy, ale zawsze to jakaś satysfakcja być świadkiem naocznym ucieleśniania się we wręcz klinicznej postaci hipokryzji, zakłamania, obłudy tradycyjnie uwznioślonych i rozmodlonych

Integryści katoliccy, ostatnio wyjątkowo często przytaczani przez PCH boją się, że efekty synodu w Amazonii bardzo szybko rozejdą się i na kraje pierwszego świata. Mają sporo racji bo niemiecki episkopat już zapowiedział "drogę synodalną" i jawnie deklaruje, że powoła się na zmiany z Amazonii, pojawia się furtka do zniesienia celibatu a potem może dezaktualizacji niektórych twierdzeń z Humanae Vitae. A co jak racje mają socjologie (w tym socjologowie ateiści), że religia aby przetrwać w zglobalizowanym świecie musi być radykalnie konserwatywna, antyutalitarna, antyliberalna, niehumanistyczna, musi wystawać, być w kontrze do "tego świata"....wtedy paradoksalnie słuszną drogą byłaby droga integrystów, a nurt postępowy okazałoby się że przybija gwóźdź do trumny własnego kościoła.

i teraz pytanie o co w tej całej szopce chodzi - o "własny kościół' czy może o Ewangelię?

Do zniesienia obowiązkowego celibatu długa droga, ale załóżmy... jakby się poczuli 60 letni celibatariusze, którzy z różnym skutkiem, ale jednak zmagali się ze swoim popędem na wiadomość, że od teraz na parafie może przyjechać dwa razy młodszy szczyl, który mógłby być jego synem i sobie na legalu zakłada rodzinę. Albo w przypadku zmiany uznawania co do zasady antykoncepcji za sprzeczną z natura i każdorazowo grzechem ciężkim... jak spowiednik który zgodnie z wewnętrzną instrukcją dla spowiedników wypytywał o małżeństwo i antykoncepcje oraz przedstawiał stanowisko KES i przypominał warunki ważnej spowiedzi mógłby spojrzeć w oczy penitentom (a są i tacy młodzi i średnio młodzi katolicy, którzy regularnie się spowiadają i na poważnie traktują rachunki sumienia i stanowisko Kościoła w regulacjach różnych sfer życia codziennego) których ortodoksyjne życie według pewnych reguł doprowadziło nie raz do rozpadu pożycia czy też związku.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]