Reklama

Tajga płonie

Tajga płonie

w cyklu ROSYJSKA RULETKA
15.07.2021
Czyta się kilka minut
Na Syberii płonie ponad milion hektarów lasu. Pożary zwykle wybuchały tu pod koniec lata – w tym roku zaczęły się już w maju.
Auta jadące przez dym z palących się lasów. 18 kilometrów od Tiumeni, zachodnia Syberia. / AP/Associated Press/East News
P

Pożary pustoszą tajgę od lat. Zwykle sezon ogniowy zaczyna się w połowie sierpnia i trwa do wystąpienia jesiennych opadów, które gaszą płomienie. Dwa lata temu skala pożarów syberyjskich lasów była tak duża, że ekolodzy zaczęli bić na alarm. Pożar objął kilkanaście milionów hektarów. Greenpeace podliczył, że zagładzie uległo około miliarda drzew, zginęły zwierzęta; odtworzenie tkanki biologicznej potrwa co najmniej 60 lat. Dymem znad tajgi dusili się mieszkańcy miast. W zeszłym roku pożary znowu strawiły – choć w mniejszej skali – bezcenne ekosystemy Syberii.

W tym roku żywioł zaatakował już w maju. Najwięcej ognisk zanotowano w Jakucji. Na portalu Yakutia.info pojawia się codziennie świeża informacja o pożarach i akcji gaśniczej. Liczby porażają: płonie ponad milion hektarów lasu. Pali się park narodowy „Lenskije stołby”. W sumie doliczono się 279 punktów, w których wybuchły pożary, w ciągu ostatniej doby zlikwidowano zaledwie trzynaście z nich, do gaszenia skierowano prawie trzy tysiące ludzi, głównie pracowników ministerstwa ratownictwa. Pomoc niosą też wolontariusze. Ludzi brakuje. W niektórych zagrożonych pożogą miejscowościach do akcji gaśniczej przystępują spontanicznie wszyscy mieszkańcy, nawet dzieci. Przerażeni piszą listy z prośbą o pomoc do prezydenta Rosji i celebrytów.


CZYTAJ WIĘCEJ: AUTORSKI SERWIS ANNY ŁABUSZEWSKIEJ "ROSYJSKA RULETKA" >>>


Tajga pokrywa większość obszaru ogromnej Jakucji (powierzchnia republiki to 3 miliony kilometrów kwadratowych, na których mieszka niespełna milion osób). Jak wskazują specjaliści na stronie Sibreal (projekt Radia Swoboda), większość masywów leśnych zalicza się do tzw. stref kontroli – to terytoria, na których gaszenie pożarów uważa się za nieopłacalne z ekonomicznego punktu widzenia. Gęstość zaludnienia jest niewielka, pożary w miejscach odległych od osiedli ludzkich uważane są więc za czynniki, które nie zagrażają życiu obywateli. Miejscowe władze pozostawiały do tej pory załatwienie problemu naturze. W tym roku jednak sytuacja wyszła daleko poza dotychczasową rutynę. Kiedy ogień zaczął podchodzić pod osady, starostowie zwrócili się do wyższych instancji z prośbą o wprowadzenie stanu wyjątkowego Wyższe instancje odpowiedziały: „Nie! Jest sezon łowiecki, polowania muszą się odbywać”. Nie po raz pierwszy zaplanowane polowanie szefa rejonu okazało się ważniejsze niż bezpieczeństwo ludzi – skonstatowali rozżaleni mieszkańcy. Ale polowania dla vipów to temat na osobną rozprawę- ogień wcale nie czekał na rozstrzygnięcia jakuckich władz i ogarniał coraz to nowe obszary. Niektóre miejscowości ewakuowano.

Szamani na pomoc

Władze rejonów objętych klęską wzywały na pomoc nie tylko strażaków i ratowników, ale także szamanów. Najbardziej znany jakucki szaman Aleksandr Gabyszew nie mógł przyłożyć ręki do ratowania tajgi, gdyż został przez „demona z Kremla” (tak Gabyszew określa Władimira Putina) umieszczony na obserwacji w zakładzie psychiatrycznym. Sąd ma orzec, czy zostanie on skierowany do zamkniętej psychuszki. Odbyła się już pierwsza rozprawa, na której Gabyszew zasłabł. Rodzina kilkakrotnie zwracała uwagę na to, że szaman otrzymuje środki psychotropowe, które go osłabiają. Obcięto mu włosy, co jest niezgodne z tradycją – szaman musi mieć długie włosy. Reszta szamanów odprawia obrzędy, mające ściągnąć deszcze. Skutek na razie znikomy.

W historii z jakuckimi pożarami – jak w wielu znanych z literatury rosyjskiej przykładach – musi pojawić się wątek z fałszowanymi raportami szczebli niższych dla szczebli wyższych. Władze Jakucji zaniżały w swoich sprawozdaniach dla „góry” dane dotyczące tragicznych skutków pożarów. Wkrótce miało się też okazać, że pieniądze przeznaczone na gaszenie ognia i pomoc dla poszkodowanych mieszkańców już się skończyły i nikt nie wie, co dalej robić. Władze federalne skierowały do Jakucji specjalistów od pożarnictwa, w Moskwie odbyła się narada, uruchomiono środki z funduszy rezerwowych. Federalna „góra” zrugała władze w Jakucku, prezydent republiki z kolei zmył głowę podwładnym. Publiczne pranie dymiących brudów nic nie dało – lasy nadal płoną. Ogień okazał się silniejszy niż biurokratyczne przepychanki.

Na początku lipca dymy dotarły nad stolicę. Nawet niedzielne opady deszczu niewiele pomogły. Zdaniem Grigorija Kuksina z rosyjskiego oddziału Greenpeace, opady nie zmienią kardynalnie sytuacji: „Pożary na tak ogromnym obszarze przenikają w głąb, można je przygasić, ale nie ugasić. Niemniej im więcej będzie opadów, tym większa szansa na stopniowe opanowanie żywiołu”. Mieszkańcy Jakucji mają pretensje do Kremla: w czasie, gdy płonie tajga, Putin wysyła Be-200, samolot-amfibię, do gaszenia pożarów w… Turcji.

Sygnał SOS od mieszkańców odebrał Leonardo di Caprio, patronujący fundacji proekologicznej: „Dostrzegam wasze problemy, mój menedżer nawiąże kontakt z władzami, zdecydujemy, jak możemy pomóc” – napisał. Jednak dumne władze Jakucji zapewniły, że same poradzą sobie z pożarami i za pomoc gwiazdorowi sucho podziękowały.

Tragiczne pożary wybuchły również w obwodzie czelabińskim, na Kamczatce, w obwodzie magadańskim, na Czukotce i w innych regionach, choć mamy dopiero początek lata.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

W latach 1992-2019 związana z Ośrodkiem Studiów Wschodnich, specjalizuje się w tematyce rosyjskiej, publicystka, tłumaczka, blogerka („17 mgnień Rosji”). Od 1999 r. stale współpracuje z „...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

1 mln ha = 10 000 km2 = 100km x 100km - to tak aby ułatwić wyobrażenie sobie o jakiej skali mówimy, albo pół województwa pomorskiego
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]