Tajemnica R.D.

Rafał Dutkiewicz /fot. M. Poloch
Czyta się kilka minut

Rafał pojawił się w naszym domu i w naszych sercach jako narzeczony Ani. Ania współtworzyła Arcybiskupi Komitet Charytatywny, słynną wrocławską "Czwórkę", która powstała w kilkanaście dni po ogłoszeniu stanu wojennego i pomogła przetrwać wielu internowanym, uwięzionym, wyrzuconym z pracy, ukrywającym się działaczom podziemnej "Solidarności", a także nam, którzyśmy w niej pracowali. W ponurych latach osiemdziesiątych przywróciła naszemu życiu sens i blask.

Rafał przyszedł więc do nas któregoś dnia jako nieznajomy, przystojny, bardzo wysoki młody człowiek z krótko przystrzyżonym wąsikiem (po latach go zgolił, co mnie bardzo zmartwiło) - a wyszedł po paru godzinach jako bliski, serdeczny przyjaciel. Jeździliśmy odtąd we czworo na różne wyprawy, spędzaliśmy weekendy w naszym domku pod górą Ślężą i przegadywaliśmy setki godzin.

Potem był Komitet Obywatelski. W kwietniu 1989 roku Władek Frasyniuk zwołał grupkę trzydziestu kilku osób, powiedział, że robimy wybory, że musimy je wygrać, że powołuje Komitet Obywatelski, a sekretarzem będzie Rafał Dutkiewicz, bo tylko on z rzeczy niemożliwej może zrobić rzecz możliwą.

Nastąpiły niezwykłe, szalone, niezapomniane tygodnie. Spod żelaznej ręki Rafała, jak z zaczarowanej muszli, z małej grupki ludzi bez pieniędzy, lokalu i jakiegokolwiek doświadczenia - wyłonił się ogromny, sprawny organizm, który przeprowadził błyskotliwą kampanię wyborczą, przeszkolił setki członków komisji wyborczych i zaraził entuzjazmem całe miasto.

Po wygranej Komitet miał wielkie plany, ale wkrótce Wysoka Polityka zlikwidowała te najbardziej chyba autentyczne i obywatelskie struktury na progu transformacji. Rafał przestał wykładać na KUL-u i przeniósł się na Uniwersytet Wrocławski, a potem wpadł na pomysł, żeby założyć firmę.

Patrzyliśmy z moim mężem na jej rozwój od samego początku, od pierwszego skromnego ogłoszenia w gazecie. Szybkość tego rozwoju była niesłychana, a opierała się na samym pomyśle, na wkładzie intelektualnym i na sprawności organizacyjnej. Ogromną rolę grał również czas. Umiejętność nietracenia go i rozsądnego wykorzystania każdej minuty.

Ten czas zabrał nam Anię i Rafała. Tym bardziej że zjawił się jeszcze dom, piękny, wielki dom. I dzieci. A potem o swoje upomniał się Wrocław, wybierając Rafała na prezydenta. Miasto bardzo przez nas wszystkich kochane, bardzo piękne - i bardzo wymagające.

Tak sobie czasem myślę: jaka jest tajemnica Rafała Dutkiewicza? Wszystko, co weźmie do ręki, to mu się udaje, nie ma właściwie wrogów, ja przynajmniej o takich nie słyszałam... Może to dlatego, że nie jest skrajny: brak w nim tych wszystkich zajadłości, nienawiści, brutalności, do których tak nas ostatnio przyzwyczajono. Może dlatego, że jest spokojny: bardzo trudno wyprowadzić go z równowagi i zaraża tym spokojem innych. Może dlatego, że ma duże poczucie humoru, ale nie tego, który rani, lecz raczej dobrotliwego.

A może ta tajemnica to coś innego. Coś jak niewidzialna dla ludzkich oczu plamka światła, która kiedyś na niego padła i została, a my o tym nie wiemy i on też o tym nie wie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 19/2007