Świętość z przeszkodami

Zajrzałem do alfabetycznego katalogu świętych pod literkę z. Zachariasz, Zdzisława, Zenobiusz... Zacheusza nie ma. Zaglądam do kalendarza - nie znajduję. Może internet? Wklepuję w przeglądarkę: św. Zacheusz. Podobno taka fraza w sieci nie istnieje! Zaczynam się zastanawiać, dlaczego człowiek, którego tak mocno dotknęła obecność Jezusa, nie znalazł miejsca w katolickim kalendarzu. Czytam jeszcze raz fragment Ewangelii o nawróceniu celnika z Jerycha. Po kolejnej lekturze zauważam, że jego droga do zbawienia przypominała tor z przeszkodami.
Czyta się kilka minut

---ramka 340552|prawo|1---Pierwszą przestrzenią, w której Zacheusz doświadczał oporu, było jego lenistwo. Na początku musiał zmobilizować się do pokonania krępującego poczucia winy. Profesja celnika naznaczona była nieuczciwością i kolaboracją z okupantem. Na szczęście chęć zobaczenia Jezusa była ważniejsza od wstydu. Gdy spotkanie się dokonało, na nawróconego celnika czyhała jednak pokusa rozleniwiającej radości. Znasz zapewne wzniosłe przeżycia, z których nie wynikają żadne zmiany. Szczęśliwie Zacheusz nie poprzestał na jałowych emocjach, ale zdecydował się naprawić wyrządzone krzywdy i wspierać ubogich.

Inną przeszkodą był tłum, który znał grzechy Zacheusza. Podejrzewam, że Jezusa otaczali w Jerychu ludzie skrzywdzeni przez przełożonego celników, pogardzający jego zawodem, oraz konkurenci, których pokonał w walce o stanowisko. Wykorzystując możliwość odegrania się, zadbali oni, by zagrodzić mu drogę do Zbawiciela. Po takim doświadczeniu celnik miałby prawo się zniechęcić, stwierdzić, że chciał dobrze, ale postawa obłudników podcięła mu skrzydła. Zacheusz nie stworzył jednak sobie wygodnego alibi, pozwalającego trwać w starych nawykach. Nie przejmował się ludzkim szemraniem, ale popędził do przodu, by z wysokości sykomory zobaczyć Nazarejczyka.

Najwyższą trudnością w przyjęciu zbawienia mogła okazać się zaskakująca miłość Boga. Finansista Zacheusz, doskonale przeliczający wszystko na walutę, znał świat, w którym nic nie jest za darmo. Nosił w sobie obraz Boga, który za dobro wynagradza, a za zło karze i sądził zapewne, że będzie musiał srogo zapłacić za swoje przewinienia. Tymczasem Jezus nie pyta o grzechy. Chce tylko stać się przyjacielem Zacheusza. Ofiaruje przyjaźń za darmo, bez zabezpieczeń i bez określania zobowiązań. Celnik musiał pokonać dotychczasowe wyobrażenia i w nowy sposób zacząć myśleć o Bogu.

Dziś Bóg, który “oczy zamyka na grzechy ludzi, by się nawrócili", chce, byś “udoskonalił w sobie wszelkie pragnienie dobra oraz czyn płynący z wiary". Jednym słowem, zaprasza Cię do świętości! Nie obruszaj się i nie myśl o kanonizacjach, świętych obrazkach i litaniach do wszystkich świętych. Zacheusz też nie został wyniesiony na ołtarze, a Pan Jezus powiedział wyraźnie, że zbawienie stało się udziałem jego domu, albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło. Może zatem Ty też pokonasz wszystkie przeszkody i pozwolisz Mu się znaleźć?

---ramka 340551|strona|1---

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 44/2004