Standardy i symbole

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego nie przekreślił reformy sieci sądów, zarządzonej przez ministra sprawiedliwości.
Czyta się kilka minut

Bój o powrót starej struktury wcale się nie skończył, lecz Gowin zyskał punkt – także w rozgrywce z premierem. Tuskowi ubył argument, którym mógłby się posłużyć, gdyby chciał się pozbyć ministra, którego pozycję i postawę odbiera jako zagrożenie dla swojego przywództwa. Sprawa jest jednak poważniejsza niż ambicjonalno-frakcyjne podchody.

W sporze o sieć sądów rejonowych można zobaczyć, jak daleki od jednoznaczności jest problem usług publicznych poza większymi miastami. Instytucje państwa nie są tylko realizatorami swoich zasadniczych zadań. Oczywiście policja łapie złodziei, szkoła uczy dzieci, zaś sądy rozstrzygają spory obywateli. Jednak są one także podstawowymi symbolami cywilizacyjnymi – tworzą przestrzeń publiczną. Tworzą też cywilizację całkiem materialnie – zapewniają miejsca pracy dla osób wykształconych. I nadają prestiż, który w rozproszonej sieci osadniczej jest dobrem deficytowym. Budują tym samym tożsamość. Człowiek jest stworzeniem o silnym instynkcie terytorialnym. Każdy z nas ma w głowie mapę, która dzieli glob na kolejne kręgi, rozdzielające nasze tożsamości.

Wedle zapewnień ministra reforma nie zmienia niczego, jeśli chodzi o zadania sądów – nikt z jej powodu nie będzie musiał jechać na rozprawę dalej niż do tej pory. Lecz opór w tej sprawie to nie tylko nieporozumienie. Nie usunie go też twierdzenie, że wynika wyłącznie z troski o zachowanie kilku prezesowskich stołków. „Racjonalizacja” innych sieci instytucji publicznych – poczty, szkół czy posterunków policji – zawsze dotąd wyglądała tak samo. Była likwidacją placówek najbardziej oddalonych od centrów decyzyjnych. Może to i ekonomiczne z punktu widzenia danej organizacji, sprowadza się jednak do działań, które w mniejszych miejscowościach odbierane są jako ich degradacja. Jeśli państwo wycofuje się z mniejszych miejscowości – choćby symbolicznie – to oddala się od ich mieszkańców. Jak chce zachować ich lojalność? Czy ma coś do zaproponowania oprócz przypomnienia, że „ostatni gasi światło”?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru TP 14/2013