Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Skazani na Tytusa

Skazani na Tytusa

26.09.2011
Czyta się kilka minut
Komiks dla dzieci, szczególnie jego bardziej awangardowa odmiana, to w Polsce kompletnie zaniedbana nisza wydawnicza.
J

Jeśli czytasz ten tekst, to najprawdopodobniej jesteś czytelniczką/czytelnikiem komiksów. Skoro tak, to zapewne Twoja przygoda z historiami obrazkowymi zaczęła się w dzieciństwie: od Pawel, Christy, Baranowskiego czy Papcia Chmiela. I jeśli już masz kilkuletniego potomka, a chcesz mu kupić naprawdę ciekawy polski komiks, to dziś w księgarni masz do wyboru... właściwie tylko stare albumy Baranowskiego i "Tytusy" (dobre są reedycje tylko starszych ksiąg). Podczas gdy rodzima książka obrazkowa dla młodego czytelnika przeżywa dziś prawdziwy renesans, a na stronie obok Joanna Olech nie ma problemu z rekomendacjami doskonałych tytułów, polski komiks dzieciakom właściwie niczego nie oferuje. Owszem, możemy ciągle czytać maluchom "Tytusa" i "Na co dybie wielorybie...", bo ich surrealistyczne poczucie humoru, ciekawe rysunki i gry językowe powodują, że komiksy te w ogóle się nie zestarzały. Nie będzie to jednak długa lektura, bo liczba pozycji jest ograniczona, a godnych następców w zasadzie nie ma. Dlatego rodzimy komiks dla dzieci trzeba właściwie zbudować od nowa, mając rzecz jasna w pamięci dokonania takich nestorów jak Butenko. Twórcy, którzy podejmą wyzwanie, będą musieli rywalizować o małego czytelnika i portfel rodzica z awangardowymi i graficznie wysmakowanymi książkami obrazkowymi. Rodzice, którzy je kupują, szerokim łukiem omijają "Kaczora Donalda" i rysunkowy mainstream. Współczesny, awangardowy polski komiks dla dzieci na razie nie istnieje. Wciąż jesteśmy skazani na "Tytusa", dopóki albumy młodszych autorów - odnajdujących się w tematyce dziecięcej (jak choćby Mikołaj Ratka czy Paweł Nowacki) - nie pojawią się w księgarniach.

Pytanie, czy jakiś wydawca pokusi się, by zająć tę jeszcze niezagospodarowaną niszę.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]