Rosyjski taniec na rurze, czyli na czym polegała operacja „Potok”

Armii Putina, która trzy lata temu wyruszyła na Ukrainę pod hasłem „Kijów w trzy dni”, bardzo potrzebne jest potwierdzenie niezwykłych zdolności bojowych. Ale splatanie kłamliwych mitów kończy się tandetną tragifarsą.
w cyklu ROSYJSKA RULETKA
Czyta się kilka minut
Władimir Putin odwiedza stanowisko dowodzenia w Kursku. Rosja, 12 marca 2025 r. // Anadolu / Getty Images
Władimir Putin odwiedza stanowisko dowodzenia w Kursku. Rosja, 12 marca 2025 r. // Anadolu / Getty Images

Na początku marca rosyjska armia przeprowadziła operację „Potok” – przerzut kilkuset żołnierzy na tyły ukraińskich pozycji w obwodzie kurskim przez gazociąg. Kremlowska propaganda nazwała operację historycznym wydarzeniem. W akcję jej promowania włączyła się też Cerkiew.

Co się zdarzyło w obwodzie kurskim

Osadźmy operację „Potok” w kontekście. W sierpniu 2024 roku ukraińska armia zajęła część obwodu kurskiego, w tym miasto Sudża, w którym znajdowała się przepompownia gazu ziemnego. Putin wydał wtedy polecenie podjęcia przez armię rosyjską natychmiastowych działań w celu wyparcia wojsk wroga z rosyjskiej ziemi.

Mijały miesiące, a postępy armii rosyjskiej na tym terenie pozostawały niewielkie. W połowie lutego po telefonie Trumpa do Putina rozpoczęła się nowa era w stosunkach rosyjsko-amerykańskich, ruszyła ofensywa dyplomatyczna. Kremlowi do jej prowadzenia potrzebna była spektakularna akcja również na polu walki. Przerzucenie dużej grupy żołnierzy na tyły ukraińskiej armii w okolicach Sudży przyniosło Rosji pewne powodzenie – ukraińskie oddziały 13 marca wycofały się z miasta. Niemniej, jak zauważył Rusłan Lewijew z Conflict Intelligence Team, „znaczącego efektu operacja nie przyniosła. Sama Sudża została wzięta [przez Rosjan] praktycznie bez walki, co dodatkowo świadczy o planowym wycofaniu się ukraińskich sił z obwodu kurskiego”.

Gazociąg zabójczy dla rosyjskich żołnierzy

Inni eksperci wojskowi wiązali sukces operacji „Potok” z tym, że akurat w tych dniach, gdy była ona prowadzona, ukraińska armia nie otrzymywała od strony amerykańskiej danych wywiadowczych (wstrzymanych na jakiś czas w kolejnym paroksyzmie poszukiwania przez Trumpa drogi do pokoju).

Według strony ukraińskiej, wielkiego pożytku z przeprawienia kilkuset ludzi przez rurociąg nie było: Ukraińcy zauważyli ich dość szybko, zginęło około stu rosyjskich żołnierzy. Dość szybko okazało się też, że przejście nieczynnym gazociągiem było zabójcze dla zdrowia uczestników. Najpierw o zatruciu metanem i poparzeniach płuc pisały zachodnie media, potem wiadomości o zdrowotnych komplikacjach podały również rosyjskie źródła.

Putin nagrodził wszystkich uczestników

W opisie operacji autorstwa korespondentów agencji TASS można przeczytać, że uczestnicy operacji czołgali się przez rurę przez ponad cztery doby. Pokonali odległość ponad piętnastu kilometrów. Odpoczywali co 50 metrów, brakowało powietrza. Gdy wyszli na tyły ukraińskich pozycji, Ukraińcy byli zdezorientowani – bo oto w ich pobliżu pojawili się ludzie w mundurach z ukraińskimi znakami rozpoznawczymi (użycie ukraińskich dystynkcji to była część operacji „dla zmylenia przeciwnika”).

Jednym słowem – chwała rosyjskiego oręża. Putin nagrodził wszystkich uczestników.

Jak pisze w materiale na portalu „Chołod” badacz „nowego rosyjskiego Z-patriotyzmu” Iwan Filippow, „histerię wokół [rzekomej] pobiedy pod Sudżą rozpętano, natomiast dowodów pobiedy – brak. Wojna na Ukrainie jest najlepiej udokumentowanym konfliktem w historii ludzkości. Niemal każdy znaczący jej epizod ktoś utrwalił na wideo (...), w mediach społecznościowych codziennie pojawia się mnóstwo relacji, natomiast relacji o rezultatach bojowych [operacji „Potok”] jakoś nie ma”.

„Historia jak wyjęta z Biblii”, czyli rosyjska propaganda robi swoje

Wyczyn o wątpliwej wartości bojowej i rujnującym wpływie na zdrowie uczestników kapłani kremlowskiej propagandy wzięli na sztandary. Nadworni wierszokleci, jak Ilja Szargorodski czy Ludmiła Ogurcowa, napisali górnolotne utwory o tym, jak dzielni wojowie bez jedzenia, bez wody, bez powietrza przebijali się rurą ku zwycięstwu, aby „bić nazistów”.

„Ta historia jest jak wyjęta z Biblii. W naszym kraju znalazło się kilkaset osób, które zstąpiły pod ziemię. Ci ludzie poszli w nieznane, dobrowolnie. Czegoś takiego nie było w historii ludzkości. (…) Niech Rosja dowie się, że żyją tu mężczyźni gotowi dla niej zejść do rury” – egzaltuje się Z-blogerka Marina Achmedowa. Wtóruje jej Natalia Oss, ongi dziennikarka gazety „Kommiersant”, obecnie jedna z najbardziej nakręconych zwolenniczek wojny. Jej zdaniem wyczyn „bohaterów z rury” obchodzić należy jako święto religijne: „Będziemy święcić chwałę bohaterów przez tysiące lat, jak święto Purim”.

Wika Cyganowa // Wikipedia / domena publiczna

Cerkiew błogosławi rurę, piosenkarka wchodzi do niej na obcasach

Wyznawców judaizmu obchodzących święto Purim nie jest w Rosji zbyt wielu, więc religijny aspekt rury pospieszyła zapewnić Rosyjska Cerkiew Prawosławna.

Metropolita jekaterynburski Eugeniusz polecił wyłożyć pod Cerkwią na Krwi szesnastometrową rurę, fragment gazociągu Urengoj-Pomary-Użhorod (którym w czasach pokoju rosyjski gaz płynął do Europy). Taką, przez jaką rosyjscy żołnierze przedostali się pod Sudżę.

Cerkiew na Krwi została wzniesiona na początku XXI wieku w miejscu, gdzie bolszewicy zamordowali w 1918 r. cara Mikołaja II i członków jego rodziny. A teraz stała się ona miejscem nowego kultu – kultu rury.

Na uroczystym oddaniu obiektu do użytku byli obecni miejscowi hierarchowie z Eugeniuszem na czele: „Zwyciężymy, z nami Bóg!” – powtarzali.

Patriotyczne uczucia oplecione wokół rury utrwalała piewica Wika Cyganowa. To artystka z gatunku tych przedstawionych w filmie Stanisława Barei „Miś” – działa pod hasłem „Ja wam wszystko wyśpiewam”. Wyśpiewała swego czasu chwałę aneksji Krymu, hymn „Noworosji” oraz pieśń ku czci Grupy Wagnera. Teraz wzięła się za lansowanie świeżo napisanej przez siebie piosenki wysławiającej rurę. „Rura to rosyjskie słowo. Rura to znaczy rura” – darła się w refrenie.

Organizatorzy po występach zaprosili uczestników zgromadzenia do przejścia się rurą. Przy wlocie utworzyła się kolejka. Cyganowa pospieszyła do rury. „Na obcasach” – podkreśliła z dumą. Wśród obecnych znalazł się jeden sprawiedliwy. Roman Gilmanow urządził jednoosobową pikietę przeciwko hucpie z rurą, został zatrzymany, sąd skazał go na 15 dni aresztu „za stawianie oporu policji”.

Do obchodów 80-lecia Pobiedy w wielkiej wojnie ojczyźnianej pozostało niewiele czasu, z utrwalaniem mitu rury trzeba się zatem spieszyć. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”