Reklama

Rodzina i katecheza

Rodzina i katecheza

02.04.2017
Czyta się kilka minut
Rzeczywistość jaka jest – każdy, kto chce dostrzec, zobaczy: na lekcjach religii dzieje się wiele dobra, ale w wielu miejscach są one prowadzone na skandalicznym poziomie.
R

Reportaż Doroty Bidzińskiej pokazuje, że niski poziom szkolnej katechezy bywa problemem także dla głęboko wierzących rodziców. Martwią się oni, że to, co dzieje się – i jest przekazywane – na lekcjach religii, negatywnie wpłynie na wiarę ich dzieci. Ludzie ci właśnie w imię wiary – swojej i swoich dzieci – rozważają lub decydują się na wypisanie dziecka ze szkolnych lekcji religii. Jako ludzie wierzący i zaangażowani chcą oni jednak, by ich dzieci nie były pozbawione kształcenia religijnego. Stąd pomysły zorganizowania katechezy zastępczej, np. przy parafii.

Opisana trudna sytuacja może być okazją i inspiracją do innego działania: do tego, by rodzice wzięli wychowanie religijne swoich dzieci całkowicie w swoje ręce (a zgodnie z przekonaniem Kościoła to właśnie jest ich...

1907

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

A może by podnieść poziom edukacji? Lepiej kształcić katechetów? Częściej kontrolować to, co robią na lekcjach z naszymi pociechami? Spora część katechetów - księża i zakonnice- to po prostu święte krowy w szkole, o nieokreślonym statusie. Bo czy to pracownicy szkoły czy Kościoła? Państwo płaci, ale nie ma wpływu na dobór kadry i jej kształcenie. Więc się od nich nie wymaga wyników, czują się bezkarni i uprawiają samowolkę. Szczególnie księża z różnych powodów opuszczają lekcje i lekceważą regulaminy. Ich przygotowanie metodyczne też wiele pozostawia do życzenia. Większość uprawia metodę scholastyczną cokolwiek anachroniczną: wykuć formułki, bez zrozumienia, na pamięć. Kościół rzadko sprawdza, co wyprawiają na lekcjach, a im się najzwyczajniej nie chce. To zazwyczaj patentowane lenie przekonane o swojej wyjątkowości [jeden dowodził, że przez niego naucza Duch Święty]i bezkarności. To przyczyny katastrofalnego poziomu katechezy w polskiej szkole.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]