Rodzina i katecheza

Rzeczywistość jaka jest – każdy, kto chce dostrzec, zobaczy: na lekcjach religii dzieje się wiele dobra, ale w wielu miejscach są one prowadzone na skandalicznym poziomie.
Czyta się kilka minut

Reportaż Doroty Bidzińskiej pokazuje, że niski poziom szkolnej katechezy bywa problemem także dla głęboko wierzących rodziców. Martwią się oni, że to, co dzieje się – i jest przekazywane – na lekcjach religii, negatywnie wpłynie na wiarę ich dzieci. Ludzie ci właśnie w imię wiary – swojej i swoich dzieci – rozważają lub decydują się na wypisanie dziecka ze szkolnych lekcji religii. Jako ludzie wierzący i zaangażowani chcą oni jednak, by ich dzieci nie były pozbawione kształcenia religijnego. Stąd pomysły zorganizowania katechezy zastępczej, np. przy parafii.

Opisana trudna sytuacja może być okazją i inspiracją do innego działania: do tego, by rodzice wzięli wychowanie religijne swoich dzieci całkowicie w swoje ręce (a zgodnie z przekonaniem Kościoła to właśnie jest ich odpowiedzialność i prawo). Myślę tu o prowadzeniu katechezy domowej – trochę na wzór domowej edukacji – i uznaniu przez wspólnotę Kościoła takiej formy nauczania religii za pełnoprawną alternatywę dla uczestnictwa w szkolnych lekcjach religii (między innymi przez stworzenie jakiejś określonej formy egzaminu, po zdaniu którego dzieci uczone religii w domu otrzymywałyby świadectwo równoważne świadectwu ukończenia religii w szkole).

Praktyka ta wymagałaby, oczywiście, by sami rodzice pogłębiali swoją wiedzę religijno-teologiczną. Nie jest to łatwe, mówimy jednak o przypadkach rodzin głęboko wierzących i zaangażowanych: w tym przypadku pogłębianie zrozumienia swojej wiary wydaje się czymś naturalnym.

Bez wątpienia dobrze byłoby, gdyby rodzice nie zostali tu pozostawieni sami sobie. Zamiast więc organizowania zastępczej katechezy dla dzieci, może lepiej byłoby zorganizować regularne wsparcie – teologiczne i pedagogiczne – dla rodziców, którzy są w takiej sytuacji jak ludzie opisani w reportażu. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 15/2017