Z Krakowem łączą mnie ludzie. Relacja z nadania księdzu Adamowi Bonieckiemu tytułu Honorowego Obywatela Krakowa

„Jest latarnią humanizmu w kryzysowych czasach erozji empatii, cynizmu i okrucieństwa” – mówił w laudacji Aleksander Miszalski, prezydent Krakowa.
Czyta się kilka minut
Uroczystość wręczenia aktu nadania Honorowego Obywatelstwa Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa ks. Adamowi Bonieckiemu. N/z laureat z Aleksandrem Miszalskim, Jakubem Koskiem i Iwoną Chamielec w krakowskim magistracie, 5 czerwca 2025 r. // Fot. Grażyna Makara
Uroczystość wręczenia aktu nadania Honorowego Obywatelstwa Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa ks. Adamowi Bonieckiemu. N/z laureat z Aleksandrem Miszalskim, Jakubem Koskiem i Iwoną Chamielec w krakowskim magistracie, 5 czerwca 2025 r. // Fot. Grażyna Makara

Ksiądz Adam Boniecki został honorowym obywatelem Krakowa. 5 czerwca podczas uroczystej sesji rady miasta odbyło się wręczenie aktu nadania tego wyróżnienia. Laudację wygłosił prezydent Krakowa, Aleksander Miszalski. Mówił w niej: „Ksiądz Adam Boniecki jest człowiekiem, który swoimi czynami i słowami daje na co dzień świadectwo odwagi, emocjonalnego zaangażowania oraz gotowości do przełamywania utartych schematów działania i myślenia”.

Uroczystość wręczenia aktu nadania Honorowego Obywatelstwa Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa ks. Adamowi Bonieckiemu. Magistrat Krakowski, 5 czerwca 2025 r. // Fot. Grażyna Makara

Ks. Boniecki jest przeciwnikiem upolityczniania wiary

Prezydent zaznaczył w laudacji, że ks. Boniecki nigdy nie obawiał się, iż jego wypowiedzi mogą się komuś nie spodobać.

„Jego publikacje przez lata wywoływały skrajne reakcje: od zachwytu po próby cenzury. Dręczono go zakazami wypowiedzi przez rzekome sianie zgorszenia. W rzeczywistości ksiądz Adam nigdy nie obawiał się zadawać trudnych pytań. Jako rzetelny, pełnokrwisty dziennikarz zawsze jest wierny misji szukania prawdy, zmierzenia się z nią nawet wtedy, gdy jest ona bolesna – mówił prezydent Miszalski. – W swoim prasowym credo podkreśla, że katolicki dziennikarz nie może zmienić się w moralistę, a gazeta w encyklikę czy nawet wykład katechizmu. Trudnych dla Kościoła pytań nie wolno mu omijać, nawet skandali czy niefortunnych decyzji hierarchów, dlatego konsekwentnie i z uporem piętnuje pychę, przywiązanie do przepychu i dóbr materialnych, tuszowanie przestępstw i ignorowanie ofiar, ksenofobię, wykluczenia, opieranie się na stereotypach i przesądach. Ksiądz Adam jest gorącym zwolennikiem otwartości i przeciwnikiem wszelkich form upolityczniania wiary oraz sakralizacji polityki. Stawia odpór podsycaniu społecznych podziałów i eskalowaniu konfliktów” – mówił Miszalski.

Uroczystość wręczenia aktu nadania Honorowego Obywatelstwa Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa ks. Adamowi Bonieckiemu. Magistrat Krakowski, 5 czerwca 2025 r. // Fot. Grażyna Makara

W laudacji podkreślił także, że dla ks. Bonieckiego priorytetem była zawsze solidarność z najsłabszymi.

„I mam tu na myśli zarówno ludzi, jak i zwierzęta. Ksiądz Adam jest latarnią humanizmu w kryzysowych czasach erozji empatii, cynizmu i okrucieństwa. Jako komentator polskiej i europejskiej rzeczywistości w tylu ustrojach i epokach nieprzerwanie walczy o wolność jako najwyższą w hierarchii wartości ziemskich, wskazując na niebezpieczeństwa autorytaryzmu. Dzisiaj ksiądz Adam jest dla ogromnej grupy Polaków kilku pokoleń przewodnikiem duchowym i moralnym autorytetem w każdej z pełnionych funkcji: kapłana, katechety akademickiego, reportera interwencyjnego, publicysty czy komentatora politycznego – mówił Miszalski. – Kontynuuje przy tym chlubne tradycje zaangażowanego Kościoła krakowskiego, opierające się na społecznej nauce chrześcijaństwa, a nie politycznej koniunkturze. Swoją mądrością wspiera nas w budowaniu lepszego kraju opartego na dialogu, słuchaniu drugiej strony i próbach jej zrozumienia. Zachęca do refleksji, poszukiwania odpowiedzi i poczucia odpowiedzialności za siebie nawzajem. A przy tym to człowiek wielkiego humoru i zdrowego pogodnego dystansu. Przygotowany na każdą okoliczność dzięki zaraźliwej radości życia i dowcipowi, który mimo upływu lat nie traci na ostrości i celności.

Uroczystość wręczenia aktu nadania Honorowego Obywatelstwa Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa ks. Adamowi Bonieckiemu. Magistrat Krakowski, 5 czerwca 2025 r., n/z z Anną Dymną i Jerzym Federowiczem // Fot. Grażyna Makara

Ks. Adam Boniecki: Większość życia przeżyłem w Krakowie. W kościele, w redakcji i na ulicach. Z miastem łączą mnie ludzie

– Z Krakowem łączy mnie wiele. Najbardziej łączą mnie powstałe tu przez lata więzi z ludźmi – mówił ks. Adam Boniecki, dziękując za przyznane mu wyróżnienie.

I wspomniał tych, którzy – jak podkreślił – wywarli wielki wpływ na jego życie. Annę i Jerzego Turowiczów oraz lata spędzone w ich mieszkaniu przy ulicy Lenartowicza „na wysokim trzecim piętrze”. – To było przejście ze świata klerykalnego, kościelnego w świat normalny, ludzki – mówił ks. Boniecki. – Jerzy wiedział, kiedy musi być człowiekiem niezłomnym, a kiedy może, powinien, zgodzić się na kompromisy. Nauczyłem się od niego, że są sytuacje, gdy mówić nie warto, i są sytuacje, w których milczeć nie wolno – mówił ks. Boniecki.

Uroczystość wręczenia aktu nadania Honorowego Obywatelstwa Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa ks. Adamowi Bonieckiemu. Magistrat Krakowski, 5 czerwca 2025 r. // Fot. Grażyna Makara

Wymienił także swoich „kościelnych szefów”: biskupa Jana Pietraszkę i kardynała Karola Wojtyłę. – Był biskupem bliskim ludziom – opowiadał o Pietraszce. – Mówił znakomite kazania, nigdy nie banalne. Umiał czytać Ewangelię.

Ostatnią grupą byli studenci. – Byłem ich duszpasterzem, byłem dla nich. Starałem się być tam, gdzie oni – dodał. – Więź z niektórymi z nich jest do teraz żywą więzią, pomagającą żyć.

Uroczystość wręczenia aktu nadania Honorowego Obywatelstwa Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa ks. Adamowi Bonieckiemu. Magistrat Krakowski, 5 czerwca 2025 r. // Fot. Grażyna Makara

Na koniec dodał: – Większość życia przeżyłem w Krakowie. W kościele, w redakcji i na ulicach. Czy pożytecznie? Sąd nie należy do mnie. Tutaj padły określenia, które są na pewno na wyrost, zdaję sobie z tego sprawę, ale bardzo miło się ich słuchało. Wiem, że w historii tego miasta jestem małym punkcikiem, który w miarę czasu będzie coraz mniejszy, ale zostanie. W Krakowie wszystko zostaje. Za to wyróżnienie, które mnie dzisiaj spotyka, ogromnie jestem wdzięczny. To jest w każdym razie jakaś nieśmiertelność.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 24/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Nieśmiertelność po krakowsku