Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Przeciw fatalizmowi wrogości

Przeciw fatalizmowi wrogości

16.08.2011
Czyta się kilka minut
Krystyna Rogaczewska, historyk: Nawet wtedy, gdy rozpad bloku sowieckiego wydawał się jeszcze mało realny, polska opozycja snuła plany wobec Niemiec. Uważano, że Niemcy powinny się zjednoczyć, gdyż zbliży to Polskę do Europy.
P

Patrycja Bukalska: Jak polska opozycja z lat 70. i 80. ubiegłego wieku postrzegała podział Niemiec i perspektywę ich zjednoczenia? Czy podzielała to, co głosiła PRL-owska propaganda: że zjednoczone Niemcy byłyby niebezpieczne dla Polski?

Krystyna Rogaczewska: Polska opozycja była konglomeratem wielu organizacji i ugrupowań, o różnym obliczu ideowym i światopoglądowym. Mieściło się tam całe bogactwo różnych nurtów myśli politycznej, poczynając od socjalistycznych, a na nacjonalistycznych kończąc. Dzisiaj, po przeszło 20 latach od upadku komunizmu, mamy wyobrażenie monolitu. Tymczasem tym, co łączyło różne organizacje opozycyjne, był wspólny wróg.

Ale nie będzie przesadą stwierdzenie, że łączył je także podobny stosunek do tzw. problemu niemieckiego czy kwestii niemieckiej. Oczywiście, w sprawach drobnych występowały tu różnice, ale generalnie w odniesieniu do podziału Niemiec i ich ewentualnego zjednoczenia środowiska opozycyjne były zgodne: dla nich podział Niemiec był symbolem podzielonej Europy, anachronizmem, pozostałością po II wojnie światowej. Polscy opozycjoniści nie powtarzali za oficjalną propagandą sloganu o zagrożeniu ze strony Niemiec. Wręcz przeciwnie, odrzucali kreowanie przez propagandę sytuacji zagrożenia, hasła rewizjonizmu czy rewanżyzmu, wykorzystywane nagminnie w PRL od zakończenia wojny. Opozycja uważała, że podkreślanie przez władze PRL niebezpieczeństwa ze strony Niemiec to jedno z narzędzi służących do trzymania w ryzach polskiego społeczeństwa. Kiedy propaganda mówiła o konflikto­gennym charakterze Niemców, opozycja odrzucała fatalistyczną wizję stosunków polsko-niemieckich, podkreślając, że narody powinny swobodnie decydować o swoim losie, a podział Niemiec był aktem narzuconym z góry, nie zaś wyrazem samostanowienia.

Warto też podkreślić, że nawet wtedy, gdy rozpad bloku sowieckiego wydawał się jeszcze bardzo mało realny w jakiejś bliskiej perspektywie, polska opozycja snuła plany na przyszłość wobec naszego zachodniego sąsiada. W tych wyobrażeniach nie było miejsca dla rozbitych Niemiec. Argumentowano, że zjednoczenie Niemiec zbliży Polskę do Europy; nie wyobrażano sobie, by potencjalne zmiany w bloku mogły odbyć się bez rozwiązania problemu niemieckiego. Przy czym zjednoczenie Niemiec wyobrażano sobie jako proces długotrwały i powolny, który nastąpi w bliżej nieokreślonej perspektywie. Próbowano też zburzyć stereotyp Niemca jako odwiecznego wroga i uprzedzenia, które podtrzymywały i podsycały władze komunistyczne.

Czy upadek muru berlińskiego w 1989 r. ma dziś inne znaczenie dla Niemców niż dla reszty świata?

Reszta świata to pojemna kategoria i np. mieszkaniec Birmy albo Nepalu zapewne nie ma nawet pojęcia, o co chodzi. Mur berliński ma wymiar symbolu dla Europejczyków, zwłaszcza tych przynależących kiedyś do bloku sowieckiego - jako symbol linii demarkacyjnej dzielącej dwa światy, ale też jako symbol zdrady. Dlatego zburzenie muru berlińskiego traktuje się jako akt pewnej sprawiedliwości dziejowej; szczególnie Niemcy w ten sposób traktowali to wydarzenie. Dla nich to był przede wszystkim powrót do jedności państwa, zaś dla pozostałych Europejczyków - krok w stronę przywrócenia jedności Europy, do uniwersalizmu, wynikającego z historii i wspólnego systemu wartości. W efekcie dziś zburzenie muru jest bardziej rozpoznawalne na świecie niż np. wydarzenia z sierpnia 1980 r. w Polsce.

Wtedy, w 1989 r., dla Niemców z NRD zburzenie muru było także zapowiedzią zmiany sytuacji ekonomicznej. Liczono na szybkie wyrównanie poziomów życia we wschodniej i zachodniej części Niemiec. A poza tym, zburzenie muru dało też Niemcom poczucie uczestniczenia w procesie walki z komunizmem i zdobywania wolności - co było tym istotniejsze, że przez cały czas trwania NRD ruch opozycyjny prawie tam nie istniał. Było to wydarzenie, które przypieczętowało proces zmian, pokazało ich nieodwracalność.

A czy w Polsce odebrano to wówczas, jesienią 1989 r., jako przełomowe wydarzenie?

Na to pytanie można jednoznacznie odpowiedzieć: dla Polaków zburzenie muru to wydarzenie historyczne, wielki przełom i krok ku Europie. To dopełnienie rewolucyjnego procesu przeobrażeń. Jakkolwiek środowiska opozycyjne wieszczyły zjednoczenie Niemiec, to kiedy padł mur, wydawało się to wręcz magiczne. Można powiedzieć, że to trochę tak jak z marzeniami, które sobie budujemy, ale w rzeczywistości nie wierzymy, że mogą się ziścić. Wymarzony upadek komunizmu był zaskoczeniem, paradoksalnie także dla opozycjonistów. Chciałabym tu odwołać się do cytatu z książki Timothy’ego Gartona Asha, który współpracował z polskimi środowiskami opozycyjnymi, i którego opinie były często przedrukowywane w prasie drugoobiegowej. 30 lat temu Ash tak pisał w książce "Niemieckość NRD": "Może mieszkańcy NRD uczynią wówczas rewolucyjny krok od solidarności prywatnych rozczarowań do solidarności »Solidarności«. Ale dziś, na początku lat 80., wydaje się to równie mało prawdopodobne, jak zburzenie Muru". Tak więc zburzenie muru stanowiło nie tylko jedno z ogniw w procesie przeobrażeń roku 1989, ale także spektakularne jego zwieńczenie.

Dr KRYSTYNA ROGACZEWSKA jest historykiem, adiunktem w Instytucie Politologii Uniwersytetu Wrocławskiego, autorką książki "Niemcy w myśli politycznej polskiej opozycji w latach 1976-1989" (Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego 1998).

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]