Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Pomóżmy chronić dzieci

Pomóżmy chronić dzieci

22.12.2017
Czyta się kilka minut
„TP” 48 / 2017
P

Piszę głęboko poruszona artykułem „O przestrzeń bez lęku”, choć poruszenie to dotyczy być może innego obszaru, niż zamierzali autorzy, Agnieszka Grzywa i Artur Sporniak. Szczerze mówiąc, nieporadność polskiego Kościoła instytucjonalnego w sprawie tak powszechnego problemu, jak dokonywanie przez duchownych nadużyć emocjonalno-seksualnych względem dzieci i młodzieży nie zaskoczyła mnie. Ze smutkiem pokiwałam głową.

Autorzy wspominają w kilku miejscach o wykładach i szkoleniach organizowanych dla księży czy wspólnot zakonnych. Piszą o wyrażanej przez Kościół chęci współpracy z radami pedagogicznymi, co szeroko rozumiem jako placówki oświatowe. Czytając jednak artykuł, nie natknęłam się na wypowiedź kogokolwiek, kto wspominałby o konsultowaniu treści wykładów lub tworzonych kodeksów z ludźmi, którzy mają najwięcej doświadczenia w obcowaniu z dziećmi – czyli z rodzicami. To właśnie brak wzmianki o tego rodzaju konsultacjach poruszył mnie najbardziej.

Nie po raz pierwszy czuję, że mój Kościół chce zorganizować szlachetny projekt nie prowadząc dialogu z samymi zainteresowanymi, czyli rodzinami, co ogromnie mnie frustruje. Mam obawę, że brak tego dialogu sprawi, iż dobra idea zagubi się gdzieś w urzędowym języku diecezjalnej biurokracji, przez co dzieci i młodzież zostaną sprowadzeni do roli obiektów, z którymi należy postępować „tak a tak”. Znaczna większość księży nie posiada własnych dzieci, a jedynie wyobrażenia na temat organizacji rodziny, na podstawie których udziela rad, rozgrzesza, mówi kazania, nie zdając sobie sprawy z tego, że ich „dane” kompletnie nie przystają do rzeczywistości. Wielu ma też problemy z najprostszą empatią.

Wydaje mi się, że aktywne włączenie rodziców w prace nad kodeksami i raportami z konferencji mogłoby być nie tylko PR-owym posoborowym gestem, ale najzwyczajniej w świecie podniosłoby skuteczność prewencji. Naprawdę możemy pomóc księżom chronić nasze dzieci przed nadużyciami.

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Też uważam, że w tym projekcie - jak i w wielu innych, nie tylko kościelnych, ale i państwowych, oświatowych itp. - zbyt mało mają do powiedzenia właściwi adresaci działań.

aby ten wolajacy o pomste....kolejny brud nie zostal znowu zamieciony pod dywan,bez udzialu rodzicow. Dziwne ze do sprzatania apartamentow w plebanii ksieza posiadaja gosposie a do tych prawdziwie nadzwyczajnych BRUDOW nie ma nikogo.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]