Nie tak dawno temu przewaliła się nad moimi stronami, środkowymi Morawami, okropna burza, mówi się, że nawet tornado. Poinformowały o tym też polskie media. W ciągu następnych kilku dni otrzymałem z Polski wiele e-maili od przyjaciół, z którymi spotykam się często, ale też od ludzi, których bardzo lubię, jednak nie spotkaliśmy się od lat - z pytaniami, czy nic mi się nie stało i czy nie potrzebuję pomocy. Na szczęście mogłem odpowiedzieć przecząco, nie wątpię jednak, że pytania te nie były retoryczne (mam z Polakami doświadczenia z innych złych chwil).
Po śmierci Jacka Kuronia też otrzymałem sporo e-maili z Polski: to znów polscy przyjaciele chcieli się podzielić swoim żalem, wiedząc, że jest też moim.
Otóż pomyślałem sobie, że warto o tym napisać, zwłaszcza w czasach, kiedy w polskiej prasie czytam masę pesymistycznych autoportretów narodowych. Jacek Kuroń był niezastąpiony, ale na szczęście - istnieje Polska Jacka Kuronia. Taka, która go urodziła, taka, którą on współkształtował.
Václav Burian (Ołomuniec)
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
Inne artykuły tego autora
W naszym serwisie nie ma jeszcze innych artykułów tego autora.














