Półtora roku temu rządy Polski i Niemiec powołały swoich specjalnych pełnomocników ds. kontaktów z sąsiadami. Zostały nimi dwie kobiety: prof. Irena Lipowicz i prof. Gesine Schwan. Oczywiście nikt nie miał złudzeń, że przez stworzenie nowych instytucji problemy się rozwiążą. Zadaniem obu pełnomocniczek było głównie działanie w sferach "okołopolitycznych", gdzie trudno jest funkcjonować dyplomatom czy politykom. Co się przez te półtora roku udało? Bez wątpienia najważniejszym dziełem prof. Lipowicz jest utworzenie w Berlinie polskiego ośrodka, który - pod nazwą Centrum Badań Historycznych - rozpocznie działalność jesienią br. Jego celem jest włączenie Polski do debat historyczno-politycznych, które toczą się w Niemczech, a których znaczenie wykracza dalece poza historię [patrz dodatek "Historia w Tygodniku" w tym numerze "TP" - red.]. Do tej pory Polska była w nich niemal nieobecna, choć obecni byli inni - Amerykanie, Francuzi, Żydzi, Rosjanie itd. - posiadający od dawna w stolicy Niemiec analogiczne ośrodki.
W minionym tygodniu Irena Lipowicz podała się do dymisji (decyzję swą uzasadniając, podobnie jak wcześniej min. Stefan Meller, obecnością w rządzie Andrzeja Leppera). Od tego, kto zostanie mianowany jej następcą, zależeć będzie, czy Polska będzie dalej wykorzystywać możliwości, jakie stwarza instytucja pełnomocnika. A raczej nie tyle instytucja, ile osoba, która go pełni - bo w tym przypadku najwięcej zależy od osoby właśnie.
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.











