W artykule Patrycji Bukalskiej i Wojciecha Pięciaka poświęconym osobie ks. prałata Zdzisława Peszkowskiego ( ) zabrakło informacji o ważnym fragmencie jego działalności - o pracy w harcerstwie. Szczególnie bliska jest mi jego praca wychowawcza z młodzieżą podczas wojny w osiedlu polskim w Valivade koło Kolhapur w Indiach. Znalazło tam schronienie blisko 5 tys. osób - głównie kobiet i dzieci - uratowanych z ZSRR. Ta ciężko doświadczona młodzież miała tam ograniczone możliwości kontaktu z polską kulturą i potrzebowała pracy wychowawczej. Por. hm. Peszkowskiego odkomenderowano z wojska do organizowania harcerstwa w Indiach. Objął on opieką szerokie kręgi dzieci i młodzieży: zuchów, harcerzy, skautów i wędrowniczki, krąg starszoharcerski, szkolenie instruktorów. Organizowano obozy, wędrówki i kursy harcerskie, wypracowano specjalne metody pracy harcerskiej ze starszą młodzieżą, utrzymywano kontakt ze skautami hinduskimi, wydawano własne publikacje. Przede wszystkim zaś przekazywano dzieciom i młodzieży ideały harcerskie, wartości religijne i patriotyczne, tak by młodzież mogła żyć pełnym i bogatym życiem. Co ciekawe, dzięki kontaktom korespondencyjnym druha Peszkowskiego mieliśmy w Indiach pierwsze numery "Tygodnika Powszechnego".
"Indianie" rozproszyli się po wojnie po całym świecie: znaleźli się w Polsce, Wielkiej Brytanii, USA, Australii. Dawne kontakty i przyjaźnie były i są nadal trwałe, także i trwająca do ostatka bliska więź z ks. prałatem Peszkowskim, dla którego odczuwamy głęboką wdzięczność.
ZOFIA OSTRIHAŃSKA
(Warszawa)
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
Inne artykuły tego autora
W naszym serwisie nie ma jeszcze innych artykułów tego autora.














