Pół kroku kanclerza

My, Niemcy wiemy bardzo dobrze, kto rozpętał wojnę i kim były jej pierwsze ofiary. (...) Ani rząd federalny, ani żadne poważne siły polityczne w Niemczech nie popierają indywidualnych roszczeń - zadeklarował kanclerz Schröder podczas obchodów 60. rocznicy Powstania Warszawskiego. I dodał - co ważne i nowe - że to stanowisko rząd federalny będzie prezentował także przed międzynarodowymi trybunałami.

08.08.2004

Czyta się kilka minut

Roszczenia wobec Polski zgłasza w Niemczech grupa nieliczna i bez politycznego zaplecza. Tyle że jeśli udałoby się jej uzyskać precedensowy wyrok, będzie nieistotne, ile osób wystąpiło z pozwem. Kanclerz zdał sobie wreszcie sprawę, że burza, jaka wówczas by się zaczęła, uderzyłaby i w niego - Republika Federalna zapłaciłaby (dosłownie) za grę, którą od lat prowadzi wobec Polski i własnych obywateli, tych wygnanych zza Odry.

Jeden taki wyrok może zmusić Polskę do wystąpienia wobec Niemiec z żądaniem reparacji za wojenne zniszczenia. Sięgałyby sum niewyobrażalnych. Rząd RFN wychodził z (niewypowiedzianego) założenia, że formą reparacji było przejęcie przez Polskę niemieckich ziem. Równocześnie jednak twierdził, że sprawa prywatnych roszczeń Niemców wobec Polski jest otwarta, a rząd nie może się ich zrzec w imieniu obywateli: wypędzeni mogliby się wtedy domagać zadośćuczynienia od Niemiec. Stanowisko rządu RFN było dotąd podwójnie nieuczciwe: wobec Polski i wobec niemieckich wypędzonych. Wychodzi bowiem na to, że po 1945 r. to oni zapłacili za straty, jakie państwo niemieckie wyrządziło Polsce.

Dziś sytuację Polski pogarsza fakt, że werdyktem trybunału w Strasburgu ma zapłacić odszkodowanie własnym wypędzonym (zabużanom). Zarazem Polska może zostać zmuszona do płacenia Niemcom. Ta absurdalna z historycznego, moralnego i politycznego punktu widzenia sytuacja wynika stąd, że w latach 1945-89 niesuwerenna Polska została nakłoniona przez ZSRR do zawarcia umów, na mocy których to na Warszawę spadł ciężar płacenia wypędzonym Polakom. Potem zaś Sowieci zmusili rząd PRL, by zrezygnował z reparacji, jakie Polska mogła ściągać z Sowieckiej Strefy Okupacyjnej i NRD. Polska nie może zadośćuczynić materialnie i własnym wypędzonym, i wypędzonym Niemcom.

Kanclerz przestał wreszcie chować głowę w piasek. Ale zrobił tylko pół kroku: w tej chwili sprawę ostatecznie zamknęłoby przejęcie przez niemiecki rząd ewentualnych roszczeń swoich obywateli.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Dziennikarz, kierownik działów „Świat” i „Historia”. Ur. W 1967 r. W „Tygodniku” zaczął pisać jesienią 1989 r. (o rewolucji w NRD; początkowo pod pseudonimem), w redakcji od 1991 r. Specjalizuje się w tematyce niemieckiej. Autor książek: „Polacy i Niemcy, pół… więcej

Artykuł pochodzi z numeru TP 32/2004