Podwójna prawda

Abp Józef Życiński w artykule “Tabletki Bogu nie szkodzą" (“TP" nr 31/05) wskazał na ograniczenia dialogu między naukami empirycznymi i chrześcijaństwem. “Jeśli ktoś usiłuje odrzucić neodarwinowską koncepcję ewolucji, występując jako obrońca Pana Boga, popełnia (...) błąd" - pisze. Jednak postulat, jakoby dyscypliny przyrodnicze i chrześcijańską dogmatykę można było łączyć, nie jest już tak oczywisty. Skoro mamy do czynienia ze swoistą nieporównywalnością w obrębie samych teorii naukowych, jak zdefiniować relacje między nauką a religią? W jaki więc sposób nauki przyrodnicze mogłyby korespondować z niedowodliwymi twierdzeniami teologii? By ustrzec się paradoksu, zasadne jest, jak sądzę, przywołanie pojęcia “podwójnej prawdy", jakie funkcjonowało w obrębie awerroizmu. Nie chodzi jednak o rewaloryzację historycznej teorii, lecz o wskazanie, że wiedza naukowa funkcjonuje jako podlegająca modyfikacjom “prawda otwarta", zaś chrześcijański depozyt wiary jest integralną “prawdą zamkniętą". Twierdzenia nauki, jak to podkreślali Ferdinand Gonseth czy Stephen Edelston Toulmin, mają przecież charakter ewolucyjny i nikt nie jest w stanie tego zakwestionować. Odnośnie zaś swojej wiary chrześcijanie jedno mają do powiedzenia: “innej (...) Ewangelii nie ma" (Ga 1, 7). Dlatego, ponieważ nauki przyrodnicze są autonomiczne w stosunku do opartej na aksjomatach teologii, Kościół katolicki z wielką roztropnością wypowiadał się wielokrotnie przeciwko zaprzęganiu teorii antropogenezy Darwina na grunt teologii.
Czyta się kilka minut

Wydaje się, że można twierdzić znacznie więcej: zakresy poznawcze dyscyplin szczegółowych i religii nie pokrywają się. Dlatego można mówić wprost o wzajemnej nieweryfikowalności prawd naukowych i prawd religijnych. Wobec określania relacji między nauką a religią należy zachować interpretacyjny minimalizm, oznaczający jedynie rezygnację z arbitralnych rozstrzygnięć nauki wobec religii i religii wobec nauki. Taka cezura między nauką a religią nie dopuściłaby z pewnością do tego, że “De revolutionibus orbium coelestium" Mikołaja Kopernika znajdowało się w papieskim katalogu prohibitów do 1822 r., a protestanckie denominacje dziś jeszcze nie przyprawiałyby Darwinowi diabelskich rogów.

PAWEŁ P. WRÓBLEWSKI (Wrocław)

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 33/2005