Reklama

Pegasus: cyberszpiedzy nie znają dziś granic

Pegasus: cyberszpiedzy nie znają dziś granic

25.04.2022
Czyta się kilka minut
Wśród szpiegowanych mają być nie tylko polscy czy węgierscy opozycjoniści, ale też co najmniej pięciu członków KE, m.in. komisarz sprawiedliwości Didier Reynders. Kto i dlaczego ich inwigilował?
P

Pomyśleliby: »O mój Boże, ta kobieta nie ma prywatnego życia« – tak wiceszefowa Komisji Europejskiej Margrethe Vestager drwiła niedawno z pomysłu, że jej telefon mógłby zostać zhakowany Pegasusem. Dziś w europejskich stolicach nikomu już nie jest do śmiechu. W Brukseli rozpoczął pracę komitet Parlamentu Europejskiego, który ma zbadać zarzuty dotyczące inwigilacji obywateli Unii.

Wśród szpiegowanych mają być nie tylko polscy czy węgierscy opozycjoniści, ale też co najmniej pięciu członków KE, m.in. komisarz sprawiedliwości Didier Reynders. Kto i dlaczego ich inwigilował? Ostateczny raport komitet ma przedstawić za rok.

Problemy są jednak tu i teraz, a dotkliwie przekonał się o tym m.in. brytyjski kontrwywiad. Citizen Lab ujawniło, że Pegasusem zainfekowano co najmniej jedno urządzenie w siedzibie brytyjskiego premiera oraz „wiele urządzeń” pracowników MSZ. Za atakami w 2020 i 2021 r. miały stać służby Indii, Jordanii, Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Cypru. I to nie koniec. W latach 2017-2020 inwigilowanych miało być co najmniej 65 osób powiązanych z katalońskim ruchem niepodległościowym, m.in. Carles Puigdemont, wówczas prezydent Katalonii, dziś... europoseł i członek komitetu, który ma badać aferę.


Czytaj także: Rachunek szkód wyrządzonych przez sprawę Pegasusa obejmuje nie tylko naszą prywatność, ale też bezpieczeństwo całego kraju. Tylko niepoważne służby mogły uznać, że korzystanie z niego to okazja.


 

Oczywiście, to wszystko drobnostka w świetle wcześniejszych doniesień, że Pegasusem zainfekowano urządzenia co najmniej trzech prezydentów, 10 urzędujących i byłych szefów rządów, kilkudziesięciu ministrów oraz setek aktywistów, dziennikarzy i naukowców. Łącznie ok. 50 tys. ludzi. Sęk w tym, że wówczas oskarżano o to autorytarne reżimy. Teraz Komisja PE ma wyjaśnić, czy tak samo działały państwa uważające się za demokracje.

Jedno można przyjąć w ciemno: cyber­szpiegostwo nie zna dziś granic. A jego ofiarą można paść nawet, gdy „nie ma się prywatnego życia”.©

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarka specjalizująca się w tematyce międzynarodowej, ekologicznej oraz społecznego wpływu nowych technologii. Współautorka (z Wojciechem Brzezińskim) książki "Strefy Cyberwojny" (wyd...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]