Reklama

Pobierz nasz bezpłatny e-book

Pobierz nasz bezpłatny e-book

01.09.2015
Czyta się kilka minut
Referendum 6 września jest tylko punktem wyjścia do dyskusji o nowym kształcie ordynacji wyborczej. Poznaj naszą propozycję!
Okładka e-booka Jarosława Flisa "Ordynacja dla Polski".
G

Głosowanie w referendum to dopiero punkt wyjścia do dyskusji. Ordynację wyborczą trzeba zmienić. Na reformę będziemy mieli trzy lata. 
 


Czego chcą obywatele, czego chcą politycy? Jakie są wzorcowe modele ordynacji na świecie? Przedstawiamy najlepsze rozwiązanie dla Polski!

ZALOGUJ SIĘ i pobierz za darmo e-book Jarosława Flisa "Ordynacja dla Polski" oraz czytaj za darmo nawet 3 płatne artykuły tygodniowo!

Jeśli nie masz jeszcze u nas konta użytkownika, ZAREJESTRUJ SIĘ.

Po zalogowaniu się przejdź na stronę główną. Po prawej stronie zobaczysz tam linki do pobrania e-booka w formatach mobi, ePub lub pdf.

Przeczytaj poniżej wstęp do naszego przewodnika.


W najbliższą niedzielę (6 września) świadomi obywatele pójdą do lokali wyborczych, by oddać głos w referendum – pierwszym ogólnopolskim od ponad dekady. Choć okoliczności jego zarządzenia oraz zadane pytania budzą wątpliwości, nie powinno to zniechęcać do udziału w głosowaniu. Zwłaszcza że pierwsze z pytań, dotyczące w zamierzeniu tylko jednomandatowych okręgów wyborczych, jest bardzo ważne.

Naprawmy system

Polacy są niezadowoleni ze sposobu, w jaki wybierani są ich przedstawiciele. Przygotowane pod auspicjami „Tygodnika Powszechnego” opracowanie ma służyć pomocą wszystkim tym, którzy chcieliby zmiany. A przede wszystkim tym, dla których udział w referendum będzie dopiero początkiem dyskusji. Taka jest korzyść z niejednoznaczności zadanego w referendum pytania. Jeśli wynik referendum będzie impulsem do zmiany ordynacji, to wcale nie wiadomo, na czym dokładnie będzie ona polegać. Czeka nas w tej sprawie długa dyskusja. Dlatego też, by pomóc wszystkim tym, którzy chcieliby taką dyskusję śledzić albo się w nią włączyć, powstało obszerne opracowanie, dostępne jako e-book.

W pierwszej części – najkrótszej – jest mowa o tym, dlaczego w ogóle warto zmieniać ordynację i jakie elementy należy przy tej okazji brać pod uwagę. Druga część jest diagnozą, dlaczego z obecnym systemem jest coś nie tak, dlaczego budzi tak negatywne odczucia. Kiedy są one uzasadnione, a kiedy są efektem mylenia objawów z prawdziwą chorobą. Kiedy wreszcie system radzi sobie całkiem dobrze, a jego doświadczenia mogą być wykorzystane przy proponowaniu nowych rozwiązań.

Do referendum doszło, gdyż od lat obecny jest w Polsce wyraźny oddolny ruch – jego zwolennicy wiążą wiele nadziei z ordynacją brytyjską. Właśnie taka ordynacja, w której w każdym okręgu wybierany jest jeden poseł zwykłą większością głosów, urzeka wiele osób swoją prostotą. Jak to często bywa z takimi fascynacjami, prowadzą one do pomijania wielu aspektów. Stąd trzecią część „Tygodnikowego” opracowania poświęcamy temu, co jest prawdą wśród obietnic przedstawianych przez zwolenników systemu brytyjskiego, a w których miejscach mijają się one z rzeczywistością.

Na świecie wymyślono cały szereg sposobów wybierania posłów, które wykorzystują jednomandatowe okręgi wyborcze i są odpowiedzią na problemy występujące w brytyjskim pierwowzorze. Takie próby podejmowane są zarówno w krajach wielkich i przemawiających do wyobraźni swoją tradycją demokratyczną (Francja i Stany Zjednoczone), jak i tych leżących daleko czy na uboczu, które próbowały znaleźć swoją drogę (Australia czy Słowenia). Są one omówione w czwartej części naszego opracowania.

Ostatnia część to prezentacja systemu, który pasuje do polskich realiów. Czerpie z doświadczeń, prób i błędów innych krajów oraz ze znajomości tego, w jaki sposób funkcjonuje polskie życie społeczne: jak zachowują się polscy wyborcy, w jaki sposób zorganizowane są polskie partie. To rozwiązanie zostawia jednak pole manewru i może być przedmiotem debaty wokół szczegółowych rozwiązań. Może być początkiem rekonwalescencji po chorobach, które trapią polską politykę już od prawie ćwierć wieku.

Nauczka z kryzysu

Podstawową inspiracją była dla nas spersonalizowana ordynacja proporcjonalna, stosowana w Niemczech. Rozwiązanie to (przeniesione już m.in. do Nowej Zelandii i Szkocji) pasuje do naszych realiów i przyzwyczajeń po modyfikacjach podobnych do tych, które zastosowano przy wyborze landtagów Bawarii i Badenii-Wirtembergii. Taka propozycja stara się wydobyć to, co najlepsze z systemu brytyjskiego – naturalność mandatu dla najlepszego kandydata, jego przywiązanie do konkretnej, ograniczonej społeczności i przypisanie tak wybranego posła do określonego terytorium kraju. Jednocześnie pozwala na ważne uzupełnienie, którego w systemie brytyjskim brakuje – równą wagę głosów w całym kraju dla każdej partii, reprezentację rozproszonych zwolenników mniejszych ugrupowań i szansę na zdobycie mandatu w miejscach od lat zdominowanych przez inną partię.

Takie rozwiązanie nie stanowi zagrożenia dla żadnej z dotychczasowych partii. Mogłoby być przyjęte przez Sejm jednogłośnie, bez podejrzeń, że jest partyjnym trikiem mającym pognębić jednych, zaś innym dać niezasłużoną nagrodę.

Potrzebna jest więc zmiana, która w każdym rozwiązaniu wypróbowanym na świecie stara się dostrzec inspiracje i przestrogi. Pierwszym krokiem – próbą – mogłyby być wybory do sejmików w 2018 r. To właśnie w sejmikach, gdzie przeniesiono nasz system parlamentarny, patologie tego rozwiązania są szczególnie szkodliwe. Doprowadziły przed rokiem do ciężkiego kryzysu. Oby nigdy podobny kryzys nie przytrafił się nam przy okazji wyborów sejmowych.

W najbliższych trzech latach (po październikowej elekcji parlamentarnej) nie przewidziano żadnych wyborów. To wymarzony czas na przygotowanie się do zmiany. Wszystko powinno być gotowe, by, w przypadku powodzenia sejmikowego testu, nowe prawo obowiązywało już w 2019 r., kiedy znów przyjdzie nam wybierać posłów i senatorów. ©

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Socjolog, publicysta, komentator polityczny, bloger („Zygzaki władzy”). Stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego”. Pracuje na Wydziale Zarządzania i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Tylko ordynacja mieszana na wzór niemiecki zapewni obywatelom skuteczne bierne prawo wyborcze

Nie jestem zbyt biegły w tych sprawach. Myślałem, że chodzi o skuteczność czynnego prawa wyborczego, czyli jak najwierniejszego przełożenia głosów wyborców na osobowe wyniki wyborów. Pan pisze "skuteczne bierne prawo wyborcze", czy mógłby Pan mi to wyjaśnić. Pozdrawiam

Przerabialiśmy już różne formy demokracji, ta obecna jest mocno s p o n s o r o w a n ą przez zwykłych obywateli,a taki wydatek, jak widzą z a i n t e r e s o w a n i rodacy, na dłuższą metę się nie opłacił. Jeżeli forma zarządzania krajem się nie sprawdza cóż należy wykonać?… bingo! zmienić to. Wstrząsnąć kieszeniami, oraz konsekwentnie rozliczać z efektów (obecnych i przyszłych)polityków i sprawa zarządzania Polski, powtórzę po raz trzeci _tylko_zarządzania_ tym krajem konsekwentnie mogła by się spokojnie wyklarować. Już w najbliższą niedzielę mamy okazję, ja skorzystam.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]