Reklama

O czym nie powiedział szef FBI

O czym nie powiedział szef FBI

17.05.2015
Czyta się kilka minut
„TP” 19 / 2015
A

Artykuł Michała Okońskiego pod powyższym tytułem powinien spowodować szeroką dyskusję o roli Polaków w Holokauście – nie nielicznych bohaterów, jak zmarły Władysław Bartoszewski, a tych wszystkich, którzy w czasie niemieckiej okupacji patrzyli na gehennę żydowskiego narodu najczęściej obojętnie, ale jakże często z satysfakcją lub, co gorsza, pomagając niemieckim zbrodniarzom.
Polskie media i politycy niezależnie od orientacji zgodnie potępiają dyrektora FBI Jamesa Comeya za stwierdzenie: „dobrzy ludzie, którzy kochali swoje rodziny, zanosili zupę choremu sąsiadowi i chodzili do kościoła, pomagali złym ludziom w mordowaniu Żydów na masową skalę” i dalej: „mordercy i wspólnicy z Niemiec, Polski, Węgier i innych miejsc uważali, że nie robią nic złego”. Nie rozumiem tej wrzawy. Przecież wspólników Niemców było w Polsce kilkakrotnie więcej niż tych, którzy Żydów chronili: to wielotysięczna rzesza szmalcowników, donosicieli, niektórych policjantów Granatowej Policji czy członków Narodowych Sił Zbrojnych. To prawda, że wielu sprawiedliwych za pomoc Żydom zapłaciło własnym życiem, ale prawda jest i taka, że także na skutek donosów polskich sąsiadów.
James Comey wygłosił swoje przemówienie w Muzeum Holokaustu. To młody człowiek, nie ma własnych przeżyć z czasów II wojny światowej. Ale w Muzeum Holokaustu, w części poświęconej Polsce (to niemal 1/3 ekspozycji), u wejścia wywieszone jest powiększone zdjęcie, u nas dobrze znane: na rynku w Bydgoszczy stoi i siedzi grupa mężczyzn, wśród nich stoi starszy ksiądz w sutannie. Wrzesień 1939 r., za moment wszyscy zostaną rozstrzelani. Ich „wina”? Należeli do polskiej inteligencji: księża, nauczyciele, lekarze, adwokaci, urzędnicy. Taki był program nazistów: wymordować wszystkich Żydów i wszystkich polskich inteligentów. Ten zbrodniczy program zrealizowali w 90 procentach.
Ale polska część ekspozycji w Muzeum Holokaustu zamknięta jest innym powiększonym zdjęciem, u nas nieznanym: koło przewróconego końskiego wozu leży zamordowana grupa kilku osób: dzieci, kobiet, mężczyzn. To Żydzi, mordercami byli Polacy, a zdjęcie pochodzi z lata 1945. Taki był skutek niemieckiej okupacji: pozbawiony elit polski motłoch nie miał hamulców moralnych.
O tym trzeba głośno mówić i wskazywać morderców. Polskie elity, które narodziły się po wojnie, muszą dorosnąć do prawdy, do godnego przedstawiania ciemnych i jasnych stron własnego narodu.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]