Reklama

Noworoczny podarek

Noworoczny podarek

08.12.2006
Czyta się kilka minut
Koniec roku. Czas na prezenty. Realny kapitalizm plus globalizacja sprawiły, że dawanie prezentów właściwie straciło sens.
Jan Bajtlik, "Trzej Królowie"
W

Wszystkie sklepy na całym świecie wyglądają podobnie, więc wręczanie podarku przestaje się różnić od wręczania czeku na odpowiednią sumę. Centra handlowe w USA przeżywają w Boże Narodzenie oblężenie i mają wielkie obroty - tyle że ujemne! Po świątecznym śniadaniu Amerykanie jadą do sklepów, by wymienić otrzymane prezenty (obowiązkowo wręczane, zgodnie z osobliwym savoir vivre, wraz z paragonami) na gotówkę. Tak toczy się prezentowy rytuał - gra o sumie zerowej.

Jak go przełamać? Trzeba się wznieść na wyżyny ducha. Znaleźć to, co obdarowany kocha najbardziej. Oderwać się od komercji. Jak to zrobić? Johannes Kepler (1571-1630), wielki astronom, odkrywca "praw Keplera" opisujących ruchy planet, tak dedykuje swój prezent dla Johannesa Malthusa Wackhera von Wackenfels, radcy dworu Jego Cesarskiej Mości w Pradze: "Ponieważ wiem doskonale, jak bardzo kochasz Nic, nie z powodu marności ceny, lecz dla igraszki swawolnego wróbelka, najdowcipniejszej i zarazem najwdzięczniejszej, łatwo mogę przypuszczać, że o tyle milszy i bardziej pożądany będzie dla ciebie podarek, o ile bliższy będzie Niczemu. Czymkolwiek jest to, co podoba ci się przez przypomnienie Niczego, musi być drobne i małe, najpośledniejsze i najmniej trwałe, a zatem - prawie nic. W naturze znajdujemy wiele takich rzeczy".

W "Noworocznym podarku" Kepler opisuje, jak przechodząc przez Most Karola w Pradze, w drodze na Hradczany, zauważył, że "drobinki śniegu spadły tu i ówdzie na moje szaty - wszystkie sześciokątne o kosmatych promieniach... Oto noworoczny podarek najbardziej upragniony dla miłośnika Niczego i godny, by ofiarował go matematyk, co Nic nie ma i Niczego nie dostaje, bo prezent ten spadł z nieba i podobny jest do gwiazd".

Tak powstało niezwykłe dziełko, wydane we Frankfurcie nad Menem w 1611 roku. Kepler zastanawia się w nim, skąd się biorą kształty płatków śniegu, ale nie tylko. Pyta o kształty kwiatów, o sześciokątne komórki plastra miodu, o upakowanie ziaren w jabłku granatu (niektórzy spekulują, że to właśnie ten owoc zerwała Ewa w Raju), o kształt domków ślimaków. Kepler stawia głębokie pytanie, dlaczego w nieożywionej przyrodzie spotykamy sześciokąty, a nie spotykamy występujących w ożywionym świecie pięciokątów. Najdonioślejsze jest stwierdzenie, że płatki śniegu powstają z drobnych kuleczek materii, wygłoszone na długo przed odkryciem cząsteczkowej budowy materii.

Arcyciekawe są rozważania na tematy upakowania kul w przestrzeni. To niezwykły problem w geometrii, był jednym z 23 ogłoszonych przez Hilberta największych problemów matematyki. Rozwiązano go dopiero w

1998 r., w dwustupięćdziesięciostronicowej pracy wykorzystującej w dowodach komputery. Dziełko Keplera z 1611 r. jest uważane (patrz np. hasło "Krystalografia" w do dziś niezrównanej, trzynastotomowej Wielkiej Encyklopedii PWN) za pierwszą w dziejach pracę naukową z dziedziny krystalografii.

Jak pisze w przedmowie do tej przeuroczej (wydanej po raz pierwszy po polsku) książki Zdzisław Pogoda: "Książka Keplera jest adresowana do czytelnika wszechstronnie wykształconego, rozumiejącego rozmaite aluzje i dygresje, znającego nie tylko nauki ścisłe, ale również dobrze orientującego się w literaturze, historii i mitologii. Napisana eleganckim językiem, pełna porównań i alegorii, jest nie tylko rozprawą naukową, lecz także dziełem literackim".

Jest to już drugie dzieło Keplera ostatnio przetłumaczone i wydane po raz pierwszy po polsku; pierwszy był "Sen, czyli wydane pośmiertnie dzieło poświęcone astronomii księżycowej" (także w przekładzie Doroty Sutkowskiej), omawiane przeze mnie (jako moja pierwsza recenzja w "Książkach w Tygodniku"!) w numerze 14/2005. W obu przypadkach należy się wdzięczność za tę inicjatywę Centrum Astronomii Uniwersytetu Zielonogórskiego i dbającemu o tradycję keplerowską (w pobliskim Żaganiu Kepler żył i pracował przez dwa ostatnie lata życia) jego dyrektorowi Januszowi Gilowi oraz redagującemu Bibliotekę Klasyków Nauki Wydawnictw Uniwersytetu Warszawskiego Jarosławowi Włodarczykowi. "Noworoczny podarek" jest czwartą książką w tej serii. Z niecierpliwością czekamy na kolejne zapowiedziane perły: Senekę, Retyka i Darwina (pierwsze polskie wydanie odtwarzające kanoniczny tekst "The Origin of Species" z

1859 r. - rzecz z gatunku "niezbędnika inteligenta" w dzisiejszych czasach w Polsce!).

***

O ile dziś świąteczny podarunek z płatka śniegu mógłby zostać potraktowany przez najbliższych jako trudne do zniesienia dziwactwo, o tyle książki z pewnością spełniają postawione przez Keplera kryteria szlachetnego, niemal abstrakcyjnego prezentu. I choć wciąż w Polsce jesteśmy dalecy od sytuacji, w której wymarzywszy sobie jakąś pozycję, możemy mieć pewność, że ją znajdziemy, to jednak księgarnie są pełne dobrych książek. Poza "Noworocznym podarkiem" zachęcam do zwrócenia uwagi na trzy kolejne.

"Zdziwienia" Krzysztofa Ziołkowskiego to zbiór artykułów z ostatnich dwudziestu lat znanego astronoma, popularyzatora, sekretarza naukowego Centrum Badań Kosmicznych, wiceprezesa Polskiego Towarzystwa Astronomicznego i warszawskiego

KIK-u.­ Większość tych tekstów dotyczy badań Układu Słonecznego, a więc i misji sond kosmicznych. Minione dwudziestolecie to okres niebywale burzliwego rozwoju badań kosmicznych, książka Ziołkowskiego pozwala ocenić drogę, jaką przebyliśmy w tym czasie. Ale niezwykle wzruszająca jest część druga, poświęcona "niepospolitym ludziom i ich dziełom". Otumanieni wrzawą mediów zapominamy, że świat kręci się dzięki codziennej krzątaninie rzetelnych specjalistów. Od spraw dużych i małych. Orkiestra symfoniczna brzmi pięknie nie tylko dzięki wirtuozom. Krzysztof Ziołkowski z pietyzmem przywraca pamięci sylwetki ludzi związanych z polską astronomią, o których nie zawsze się pamięta. Mnie wzruszyły teksty przedrukowane z "Latarnika", internetowego magazynu, który kilka lat temu redagowałem z Pawłem Bravo.

"Imperium gwiazd" to kolejna ciekawa książka: historia naukowego sporu pomiędzy dwoma wielkimi odkrywcami, w tle czarne dziury. Z jednej strony Arthur Eddington, największy astronom owych czasów, z drugiej - skromny, młody astrofizyk z Indii. Historia tego sporu jest dobrze znana. Wydawca reklamuje książkę na okładce jako "w stylu niezapomnianego »Pięknego umysłu«". Nie wiem, czy działa to na korzyść, czy na niekorzyść "Imperium gwiazd". Dla mnie "Imperium..." jest znacznie ciekawsze, choć przyznaję, że brakuje mi w tej książce jakiegoś zwornika. Jest ona jednak znakomitym źródłem informacji na temat historii astrofizyki od lat 30. do 80. ubiegłego wieku.

"Za horyzontem" to książka, którą wielu porównuje do sławnej "Złotej gałęzi" Jamesa Frazera i do książek Josepha Campbella. Pamiętam, że w czasach mojego dzieciństwa polskie wydanie Frazera było wydarzeniem kulturalnym. Dziś trudno o taki sukces, choć książka Kruppa na to zasługuje. Autor śledzi mity związane z niebem w skali całego globu, wyjaśnia, dlaczego nasi przodkowie byli tak zainteresowani niebiosami i co dla nich znaczyły kosmiczne historie.

***

Książka nie jest tak ulotna jak płatek śniegu. W Polsce nie jest też tak tania, by nazwać ją podarkiem NIC. Mimo to jest podarkiem najbardziej oryginalnym, inspirującym i niezależnym od rynkowego przymusu. Dawajmy sobie książki!

  • Johannes Kepler, "Noworoczny podarek albo o sześciokątnych płatkach śniegu", wstęp: Zdzisław Pogoda, przeł. Dorota Sutkowska, Warszawa 2006, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego;
  • Krzysztof Ziołkowski, "Zdziwienia. Wszechświat ludzi o długich oczach", Kraków 2006, Wydawnictwo WAM;
  • Arthur I. Miller, "Imperium gwiazd", przeł. Piotr Amsterdamski, Warszawa 2006, Wydawnictwo Albatros / Andrzej Kuryłowicz;
  • Edwin C. Krupp, "Za horyzontem. Mity i legendy o Słońcu, Księżycu, gwiazdach i planetach", przeł. Robert M. Sadowski, Warszawa 2006, Prószyński i S-ka.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]