Nietykalni z Vizhinjam

Większość chrześcijan w Indiach to dalici, czyli ludzie nienależący do żadnej z kast. Przez wieki żyli na marginesie. Dopiero niedawno zostali uznani przez państwo za ofiary podziałów klasowych.

05.07.2015

Czyta się kilka minut

Chrześcijanki z kasty wykluczonych  / Fot. Dominika Zarzycka
Chrześcijanki z kasty wykluczonych / Fot. Dominika Zarzycka

Rybacy palce u stóp mają wykrzywione, ale bardzo sprawne. Boso przeskakują przez ustawione przy brzegu drewniane łodzie. Przed chwilą wrócili z porannych połowów. Po wielu godzinach zmagań z wodą i wiatrem czekają na nich dziesiątki metrów sieci utkanej z zielonkawej żyłki. Złapany w sieć krab może jednym cięciem zniszczyć jej delikatną strukturę – codziennie muszą ją cerować. Do tego potrzebny jest sprawny paluch stopy.

– Pięć lat temu miałem wypadek, przygniotło mi nogę. Teraz już nie jestem najlepszym rybakiem – uśmiecha się do mnie Benno, jeden z rybaków z osady Vizhinjam w południowych Indiach. Od ponad 30 lat codziennie wypływa w morze, zawsze rano, nie lubi wieczornych zmian. – Pierwsza tura wypływa między drugą a czwartą nad ranem – dodaje jego kolega Antony. – W każdej łodzi mieści się 4–5 osób, płyną daleko w głąb morza, wracają wczesnym popołudniem. Niektórzy mają szczęście – uda im się złowić coś wcześniej. Często jednak po długich godzinach połowów wracają z niczym.

Jak nie w Indiach

Domy w Vizhinjam są liche, parterowe. Nie ma łazienek i toalet. Nieczystości płyną wykopanymi przy drogach rowami. Nie ma telewizorów ani radia, stoły i krzesła również są rzadkością. Mieszkania składają się najczęściej z trzech niewielkich izb – kuchni i dwóch sypialni. Ale tę wieś wyróżnia coś innego: w większości domów w głównym pomieszczeniu, zaraz przy wejściu, jest ołtarzyk. Każdego odwiedzającego wita duży kolorowy wizerunek Jezusa Chrystusa.

Vizhinjam zamieszkuje ok. 20 tys. ludzi. 70 procent z nich to katoliccy chrześcijanie rytu łacińskiego, pozostali są muzułmanami.

Osiedle chrześcijan zaczyna się tuż za starym kościołem. Okolica jest pełna gwaru, zupełnie jakby wszyscy mieszkańcy wyszli na ulicę. Gromadzą się w grupy, grają w karty i żują betel, popularną tu używkę. Antony ostrzega: – Nie dawaj nikomu pieniędzy. Jeśli jeden dostanie, nie wypuszczą cię, dopóki nie obdarujesz każdego.

Rzeczywiście, najpierw podchodzą dzieci. – Book money, book money – wyciągają dłonie. Te słowa znają niemal wszyscy małoletni mieszkańcy Indii, którzy mają nadzieję zdobyć pieniądze od obcokrajowców. Po dzieciach podchodzą kolejne osoby. Ktoś prosi o dolara. Ktoś o 10 rupii.

Chrzest był nadzieją

W kategorii liczby wyznawców chrześcijaństwo jest trzecią religią w Indiach. Mieszkają tu 24 mln chrześcijan różnych denominacji: od orientalnych Kościołów syryjskich po ewangelickie. To sporo, choć w tak dużym państwie jest to wielkość względna: wyznawcy Chrystusa stanowią tylko 2 proc. całej populacji.

Trafili tu w różny sposób. Niektórzy to potomkowie pierwszych indyjskich chrześcijan – członków Kościołów orientalnych rytu syryjskiego obecnych tu już od I wieku. Innych przyciągnęła do chrześcijaństwa działalność misyjna Kościoła katolickiego oraz wspólnot protestanckich.

Od 1498 r. na Wybrzeże Malabarskie zaczęli przypływać Portugalczycy, a wraz z nimi łacińscy misjonarze. Papiescy wysłannicy byli aktywni, szybko zawitali do wsi na południowo-zachodnim wybrzeżu. Nawracali wszystkie grupy społeczne: wpływowych i bogatych reprezentantów kast bramińskich, ale i najuboższych, wykluczonych społecznie Hindusów – tak zwanych nietykalnych.

W Indiach kastowość polega na dziedziczeniu zawodu oraz segregacji – ludzie rodzą się i umierają w tej samej kaście, a w trakcie życia nie utrzymują stosunków z przedstawicielami innych grup. Jest też ściśle związana z miejscową religijnością: im wyższa jest kasta, tym bardziej „czyści” są jej przedstawiciele i przysługuje im więcej przywilejów.

Nietykalni oraz ludzie nienależący do żadnej z kast – dziś nazywani dalitami – są pozbawieni wielu praw. Choć prawo wprowadzone po odzyskaniu przez Indie niepodległości w 1947 r. zabrania segregacji kastowej, licząca tysiące lat tradycja jest w tym kraju wciąż bardzo silna.

Portugalczycy zetknęli się w Indiach właśnie z nietykalnymi – rybakami z zachodniego wybrzeża. Wykluczeni Hindusi chętnie przyjmowali chrześcijaństwo, ponieważ nowa religia przynosiła im nadzieję. Ale tradycja była zbyt silna; z czasem okazało się, że nawróceni pozostali wierni kastowym strukturom społecznym. Na zachowaniu takiego stanu rzeczy zależało przede wszystkim tym, którzy przed konwersją na chrześcijaństwo należeli do najwyższych warstw, takich jak bramini czy kszatrijowie, chcących zachować przywileje.

Ale i wtedy, i teraz są oni mniejszością. Przyjmuje się, że współcześnie 70 proc. wszystkich chrześcijan w Indiach to dalitowie, do dziś odczuwający konsekwencje wieloletniej marginalizacji. Należą do nich rybacy z Vizhinjam.

Zapomniana wspólnota

Targ w Vizhinjam mieści się na niewielkiej plaży, przed wejściem do kościoła. Czekają tam kobiety – żony rybaków, handlarki, pracownice restauracji. Kiedy podpływa łódź, wszystkie zrywają się na nogi, gromadzą na środku i wypatrują, jakie zdobycze niosą rybacy. Czasem będzie wiadro sardynek, czasem cztery sole. – Tak, tak, cztery sole na pięciu rybaków po całym dniu połowów! – nerwowo powtarza Antony.

Ryby lądują na piasku, rozpoczyna się licytacja. 50 rupii, 100 rupii, kto da więcej? Sprzedaż prowadzą państwowi licytatorzy. Towar najczęściej kupują kobiety, aby później odsprzedać go na ulicach miast w głębi lądu lub w restauracjach modnych turystycznych miejscowości.

W latach 60. XX w. na wodach wzdłuż Wybrzeża Malabarskiego pojawiły się trawlery, które zepchnęły tradycyjne rybołówstwo na peryferie; nowa technologia przyczyniła się do zmniejszenia ławic ryb. Połowy stały się mniej opłacalne, portfele rybaków zeszczuplały. Jednak najsilniejszym ciosem dla tradycyjnych społeczności rybackich było otworzenie w 2009 r. indyjskiego rynku dla importerów ryb z Azji.

– Już nic nie jesteśmy warci – mówi Benno, ojciec czwórki dzieci, wynajmowany jako poławiający przez właściciela jednej z łodzi. – Z połowów wracamy z kilkoma rybami, a zarobek i tak idzie do właściciela. Dla rybaków zostają drobne.

Mieszkańcy Vizhinjam zarabiają nie więcej niż 50 rupii dziennie. Za to można kupić ryż i groch. Antony się śmieje: – Z głodu nie umrzemy, ale na ryby nas nie stać.

Walcząca m.in. o prawa nietykalnych indyjska organizacja Ruch Wyzwolenia Ubogich Chrześcijan (Poor Christian Liberation Movement) zwraca uwagę, że chrześcijańscy dalitowie byli podwójnie krzywdzeni. Z jednej strony, przez wieki nie pozbyli się brzemienia nietykalności, z drugiej – zmiany wprowadzone w Indiach po 1947 r. nie rozwiązały ich problemów. Reforma systemu, zapisana w konstytucji z 1950 r., polegała m.in. na stworzeniu tzw. listy zarejestrowanych kast. Znalazły się na niej nazwy marginalizowanych niegdyś grup, które po zmianach uzyskały swoją reprezentację oraz wsparcie edukacyjne i zawodowe. Nie było na niej chrześcijan. Dopiero w 2006 r. chrześcijańscy dalitowie zostali prawnie uznani za ofiary podziałów kastowych.

Ale w Vizhinjam minie jeszcze dużo czasu, zanim chrześcijanie przestaną być nietykalnymi. ©

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]

Artykuł pochodzi z numeru TP 28/2015