Na skróty (25-31 XII)

W wieku 80 lat w Krakowie zmarł prof. Tadeusz Chrzanowski, historyk sztuki, publicysta, współpracownik "Tygodnika Powszechnego". Piszą o nim w tym numerze "TP" Józefa Hennelowa i Jan K. Ostrowski. W wieku 73 lat w Atlancie zmarł James Brown, amerykański piosenkarz, kompozytor i instrumentalista, jeden z najważniejszych twórców muzyki rozrywkowej minionego stulecia, który łącząc bluesa, gospel i jazz stał się prekursorem takich gatunków, jak rhythm and blues, soul i funky. Poświęcony mu film biograficzny wyreżyseruje wkrótce Spike Lee. "Pragnęłam wam powiedzieć, że sztuka należy do najmniej szkodliwych działalności człowieka. Pamiętam jednak, że była ona często wykorzystywana w celach propagandowych przez reżimy totalitarne. Chciałam powiedzieć wam o niezwykłej wrażliwości artysty, jednakże przypomniałam sobie, że Hitler był malarzem, a Stalin pisał sonety. Sztuka pozostanie najbardziej zdumiewającą działalnością człowieka, zrodzoną z bezustannych zmagań rozumu z szaleństwem, marzenia z rzeczywistością. Każde odkrycie naukowe otwiera drzwi, za którymi są kolejne, zamknięte drzwi. Sztuka nie rozwiązuje problemów - lecz czyni nas świadomymi ich istnienia. Sztuka otwiera nam oczy, abyśmy patrzyli, i mózg, aby tworzył wyobrażenia. Mieć wyobraźnię i być jej świadomym to korzystać z pokładów wewnętrznego bogactwa i spontanicznego, bezkresnego potoku obrazów. To widzenie świata w jego pełni, gdyż sensem obrazów jest ukazanie wszystkiego, co wymyka się konceptualizacji" - mówiła Magdalena Abakanowicz w 1993 roku. Najnowszy (dwujęzyczny, angielsko-polski) numer kwartalnika "Konteksty" (2006, nr 3/4) poświęcony jest w całości wybitnej rzeźbiarce, a pretekstem stało się otrzymanie przez nią jesienią 2005 r. nagrody za Osiągnięcia Życia, przyznawanej przez Międzynarodowe Centrum Rzeźby w Nowym Jorku, oraz niedawna realizacja jej monumentalnego projektu rzeźbiarskiego "Agora" w Chicago. Redakcja pisma zebrała zarówno teksty nowe, jak i powstałe wcześniej, ale rozproszone w katalogach czy publikacjach prasowych. O twórczości Abakanowicz piszą m.in. Mariusz Hermansdorfer, Ryszard Stanisławski, Wojciech Krukowski, Michael Brenson i Mary Jane Jacob, przede wszystkim zaś znajdziemy tu liczne wypowiedzi samej rzeźbiarki, którym towarzyszy bardzo bogaty materiał ikonograficzny. W stosunkowo niedużym odstępie czasu do księgarń trafiły aż trzy numery "Kontekstów" (wcześniejsze to nr 1 i nr 2/2006). W drugim ubiegłorocznym numerze tematem przewodnim była działalność "Orkiestry Antycznej" i Stowarzyszenia "Chorea", kierowanych przez Tomasza Rodowicza, przynosił on też m.in. wybór tekstów Martina L. Westa, numer pierwszy poświęcony był antropologii obrazu. "Prawdopodobnie nigdy nie widywało się tylu martwych ludzi, co od momentu pojawienia się fotografii, filmu, a zwłaszcza telewizji. Niemniej jednak nasze obcowanie ze zmarłymi jest obecnie zapośredniczone przez te właśnie technologie obrazowania, w związku z czym zetknięcie się z prawdziwym trupem to w nowoczesnym społeczeństwie zachodnim tak naprawdę sytuacja dość rzadka. Mimo rodzących się ostatnio tendencji przeciwnych, normą stało się cierpienie spowodowane poważną chorobą i umieranie w szpitalu lub zmedykalizowanym domu opieki, z dala od przyjaciół i rodziny. W XVIII wieku kontakt ze zmarłymi i z umieraniem był czymś znacznie częstszym, a sama śmierć stanowiła istotny element codziennego życia. Obecną sytuację dodatkowo pogarsza negowanie procesu starzenia się i ucieczka od śmiertelności - ucieczka, która napędza cały przemysł kosmetyczny. Jest współczesnym paradoksem, że śmierć (czy raczej lęk przed śmiercią) to - obok seksu - jeden z najważniejszych czynników wzmagających konsumpcję, a jednocześnie największe zagrożenie dla całego społeczeństwa konsumpcyjnego. Czy oznacza to, że krwawe, makabryczne sceny wywołują w nas instynktowną odrazę znacznie częściej niż w naszych przodkach? Czy możliwe jest, że przemożne pragnienie młodości i strach przed śmiercią stały się nieodłączną częścią naszych organicznych reakcji - tak, że doświadczamy dziś spotkań ze zmarłymi w zupełnie inny sposób? - pytał tu Jonathan Simon. - Ważną część tego procesu spychania śmierci do wyspecjalizowanych instytucji stanowi dokonująca się w XX wieku zmiana statusu lekarza. To lekarze i szkoły medyczne zyskały monopol na usankcjonowane prawnie wykorzystanie martwego ciała, pytania zaś o pośmiertne obchodzenie się z ciałem uznaje się raczej za przedmiot ekspertyzy medycznej niż problem natury społecznej, o którym mógłby się wypowiadać właściwie każdy. Konsultacji czy publicznej debaty nie wymaga umieszczanie anatomicznych kolekcji w szkołach medycznych ani uciekanie się w edukacji medycznej do coraz bardziej kontrowersyjnej praktyki sekcji zwłok. Kwestie te uznaje się za sprawy »wewnętrzne« i rozstrzyga wyłącznie dzięki kompetencjom przedstawicieli tej grupy zawodowej. Warto odnotować, że długi spór między państwem a Kościołem dotyczący martwego ciała państwo zwyciężyło w dużej mierze dzięki strategicznemu sojuszowi ze środowiskiem medycznym. W efekcie o przyzwolenie na wykorzystanie ciała po śmierci było dużo łatwiej - rodziny nie musiały już bowiem dokonywać religijnych obrzędów, by zachować swoje dobre imię i nadal cieszyć się powszechnym poważaniem. A jednak choć rodzina zyskiwała coraz większy wpływ na pośmiertne losy ciała - rzadko miała całkowitą wolność decydowania o tym, co stanie się ze zwłokami. To państwo i środowisko medyczne ustalało granice tego, co akceptowalne, biorąc pod uwagę zarówno względy higieniczne, jak i normy stosownego zachowania, czy »szacunek dla zmarłych«". W Pałacu Rzeczypospolitej przy Placu Krasińskich odbyła się jednodniowa prezentacja fragmentów archiwum Zbigniewa Herberta, które zakupiła Biblioteka Narodowa. Udostępnianie zbiorów rozpocznie się - po dokonaniu prac konserwatorskich i inwentaryzacji - najwcześniej za dwa lata. "Pracując w wielu miejscach świata z wieloma artystami, zauważyłem, że naszą cywilizację drąży smutek. Zacząłem zastanawiać się, co takiego się stało, że ludzkość żyjąca coraz bardziej komfortowo, mająca do dyspozycji nowe technologie i osiągnięcia medyczne, a w efekcie coraz dłuższe życie - wątpi w jego sens. Ludzie zamykają się w sobie, coraz mniej rzeczy ich cieszy. Kierując się tymi przemyśleniami, szukałem literatury, która jest piękna, uniwersalna i stawia nie dające mi spokoju pytania. Tak wróciłem do Hioba. On wytrzymał próbę czasu" - "Rzeczpospolitej" zwierza się Zbigniew Preisner. Znany kompozytor przygotowuje nową płytę "Cisza, noc i sny", na której śpiewać będzie Teresa Salgueiro z portugalskiej grupy "Madredeus", kompozycje zaś oparte będą na fragmentach "Księgi Hioba", Ewangelii według św. Mateusza, twórczości Jana Pawła II i Zbigniewa Herberta. Premiera albumu planowana jest na jesień 2007 r. Gliwicki Teatr Muzyczny w ramach Gliwickich Spotkań Teatralnych ogłasza pierwszą edycję konkursu "Inspiracje", którego celem jest przygotowanie inscenizacji teatralnych inspirowanych wnętrzem Ruin Teatru Miejskiego w Gliwicach. Na projekty przedstawień organizatorzy czekają do 31 stycznia 2007 roku. Szczegóły:

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]

Artykuł pochodzi z numeru TP 01/2007

Podobne artykuły

Obraz tygodnia
Według badań przeprowadzonych przez Zakład Badań Czytelnictwa Biblioteki Narodowej w Warszawie około połowa Polaków w ogóle nie czyta książek. Jako osoby mające systematyczny kontakt z książką (przynajmniej siedem książek rocznie) ocenia się 17 proc. społeczeństwa.
W Stanach Zjednoczonych ukazały się wiersze zebrane Zbigniewa Herberta. 600-stronicowy tom "The Collected Poems 1956-1998" sprzedał się w nakładzie 15 tys. egzemplarzy i zbiera znakomite recenzje. "Gazeta Wyborcza" cytuje m.in. Charlesa Simica z "The New York Review of Books": "Choć Herbert nie zdążył otrzymać Nobla jak Miłosz czy Szymborska, z pewnością zasługuje na to, aby być w ich towarzystwie. Z tej trójcy jest poetą najbardziej oryginalnym i obdarzonym największym poczuciem humoru".
W Papieskim Instytucie Biblijnym w Rzymie odbyła się prezentacja książki "Ewangelia według Judasza", której autorzy - poczytny pisarz Jeffrey Archer i biblista prof. F. Moloney - próbują przedstawić historię Jezusa z punktu widzenia Judasza. Książka trafi do księgarń 14 krajów, w Polsce wydał ją Rebis.
Nagrodę im. Karla Dedeciusa, przyznawaną po raz trzeci przez Fundację Roberta Boscha dla polskich tłumaczy literatury niemieckojęzycznej i niemieckich tłumaczy literatury polskiej, otrzymają w roku 2007 Tadeusz Zatorski i Martin Pollack. Tadeusz Zatorski jest autorem przekładów dzieł m.in. Heinricha Heinego, Heinricha Bölla, Maxa Webera oraz myśli i aforyzmów Georga Christopha Lichtenberga. Martin Pollack ma w swoim translatorskim dorobku książki Ryszarda Kapuścińskiego, Henryka Grynberga, Wilhelma Dichtera i Michała Głowińskiego.
Tymczasowym dyrektorem Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie została Elżbieta Ofat, dotychczas odpowiedzialna za sprawy administracyjne i operacyjne placówki.
Obraz tygodnia
"Kiedy pada pytanie, co z kina Kieślowskiego pozosta­ło dzisiaj, mam odczucie, że jego postać i dzie­ło nie przestają drażnić, głównie chyba w śro­dowisku polskiego kina. Proponowałbym więc, żeby zo­stawić psychologiczne urazy i kompleksy, i dostrzec ogromną aktualność, nowocze­sność i piękno jego filmów. Ale może to, co najważniejsze - dostrzec ten potężny ładunek empatii... Wtedy może zaczniemy szczerze roz­mawiać, czego brakuje we współczesnej sztu­ce, a co jest w jego twórczości. Czasem spoty­kając się z interpretacją jego twórczości, łapię się za głowę: jakich strun on do­tykał! Równie często w tych tekstach zamiast opisu jego dzieła widzę jakąś psychodramę, autoanalizę, jakiś psychologiczny opis nie tyle tego, co jest na ekranie, ile problemów, z któ­rymi boryka się autor. Być może szczerość jego filmów, ich siła powodu­je, iż chciałoby się go zamknąć i otworzyć za 20 lat, bo byłoby łatwiej. Nie przeszkadzałyby pytania, które stawiał, tematy, które podej­mował, talent i pracowitość oraz uczciwość, które ewidentnie z jego utworów emanują - mówi Krzysztof Piesiewicz w dyskusji na temat filmów Krzysztofa Kieślowskiego ("Kino" nr 1/2006). - Być może te pojawiające się w Polsce głosy, że jego kino jest anachroniczne, to próba powiedzenia: dosyć z tym facetem, wystarczy! Chciałoby się go przeskoczyć i pójść dalej. My­ślę jednak, że w takim stanie emocji to się nie uda: nie zrobi się nic na jego miarę". Redakcyjną rozmową z udziałem także Natalii Korynckiej-Gruz, Katarzyny Taras, Konrada J. Zarębskiego i Stanisława Zawiślińskiego "Kino" inauguruje Rok Kieślowskiego, w którym obchodzić będziemy 10-lecie śmierci reżysera. Styczniowy numer miesięcznika ukazał się w odnowionej szacie graficznej. Znajdziemy w nim m.in. szkic Piotra Wojciechowskiego o "Harrym Potterze" oraz rozmowę z Agnieszką Odorowicz.
W wieku 88 lat zmarła Birgit Nilsson, wybitna szwedzka śpiewaczka operowa, legendarna odtwórczyni ról wagnerowskich, m.in. Brunhildy w "Pierścieniu Nibelunga" i Izoldy w "Tristanie i Izoldzie".
Paszporty "Polityki" otrzymali w tym roku: Rafał Blechacz (muzyka), Jan Klata (teatr), Robert Kuśmirowski (sztuki piękne), Marek Krajewski (literatura), Przemysław Wojcieszek (film), zespół Skalpel (estrada) oraz Paweł Dunin-Wąsowicz (kreator kultury).
W warszawskim Muzeum Narodowym trwa wielka monograficzna wystawa Józefa Pankiewicza, prezentująca ponad 500 dzieł artysty, którego 140. rocznica urodzin przypada w tym roku. "Trzeba chodzić po tej wystawie z pełną świadomością swoistości tego zjawiska, symptomatycznego dla polskiej sztuki, rzadko radykalnej, rzadko przecierającej szlaki całkiem nowe. Ale trzeba je docenić" - pisze Dorota Jarecka. Obok - recenzja Bogusława Deptuły.
Obraz tygodnia
W wieku 90 lat w Warszawie zmarł ksiądz Jan Twardowski, poeta. Autorowi słynnej frazy "Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą", naszemu dawnemu współpracownikowi, poświęcamy w tym numerze "Tygodnika" specjalny dodatek.
"Jesteśmy spadkobiercami pradawnej wiedzy, którą przekazywano przez wieki... Wiele słów, których używamy automatycznie, jest w rzeczywistości jej żywym świadectwem. Ponieważ zapomnieliśmy, jakie jest prawdziwe znaczenie powszechnie używanych słów, takich jak »katolik« czy »uniwersytet« - słów, które mogłyby skierować nas w stronę jednego, w stronę uniwersalnego i niepowtarzalnego - musimy wynajdować nowe słowa, na przykład »holistyczny« (wywiedzione z greckiego »holos«, które oznacza całość albo całkowitość), aby przypominały nam o niebezpieczeństwie fragmentaryzacji i rozproszenia wiedzy. Coraz mocniej odczuwa się w świecie potrzebę, aby te dwa światy - świat nauki i świat religii - zeszły się z sobą, zdając sobie zarazem sprawę, że w obydwu patrzy się na życie z odmiennych punktów widzenia. Jeden świat, oparty na niezwykłym pomnażaniu wiedzy związanej wyłącznie z aktywnością umysłu czy też mózgu, wydaje się prowadzić nas do coraz większej złożoności i wyprowadzać nas na zewnątrz, przede wszystkim na zewnątrz nas samych. Drugi świat i jego wiedza wydają się odnosić do »bycia«, do czegoś, co prowadzi nas ku wnętrzu i tam odsłania tajemnicę" - tłumaczył Michel de Salzman, uczeń Georgija Iwanowicza Gurdżijewa (1877-1949).