Reklama

Na północ od Alp

Na północ od Alp

29.06.2003
Czyta się kilka minut
Z Giovannim Sciolą, dyrektorem Włoskiego Instytutu Kultury w Krakowie rozmawia Agnieszka Sabor
A

AGNIESZKA SABOR: Czy trudno jest Włochowi zaadaptować się tak daleko „na północ od Alp”?
GIOVANNI SCIOLA: Kraków to miasto szczególne, w pewien sposób bardzo włoskie. Kiedy przechodzę przez ulicę Floriańską i Rynek - by dotrzeć na Grodzką 49, gdzie w starej, mieszczańskiej kamienicy znajduje się nasz Instytut - mijam kolejne ślady włoskiej obecności sprzed wieków. Przecież działali tu kiedyś naprawdę wybitni toskańscy artyści: Berecci, Santi Gucci, Padovano, Placidi. I to właśnie ich dzieła - choćby arkadowy dziedziniec zamku wawelskiego, Kaplica Zygmuntowska, maszkarony z attyki Sukiennic - stały się najbardziej oczywistymi, „pocztówkowymi” symbolami Krakowa. A przecież przybywali tu nie tylko architekci. Najstarsza polska poczta została założona jeszcze w szesnastym wieku w Krakowie - właśnie przez Włochów. Nic w tym dziwnego: miasto nad Wisłą - położone na szlaku handlowym prowadzącym wprost nad Morze Czarne, na brzegu którego znajdowały się kolonie Wenecjan - było cennym partnerem dla tamtejszych kupców. A kto pamięta o tym, że to z Włoch pochodzili najczęściej królewscy urzędnicy odpowiedzialni za wydobycie soli w Wieliczce lub w Bochni? Włoskie ślady zachowały się także w arcytrudnym dla nas języku polskim, w którym tak swojsko brzmią „kalafiory” czy „pomidory”. Ale pamiętajmy także, że Włosi czują się dobrze także w Warszawie; macierzysty wobec naszego Instytut Włoski ma siedzibę właśnie tam - w zupełnie innej scenerii. Choć też w jakiś sposób włoskiej, bo monumentalny budynek przy Marszałkowskiej 72, odbudowane po wojnie dzieło znakomitego architekta z końca XIX wieku, Edwarda Goldberga, inspirowane było weneckim gotykiem.

To już jednak historia. Co możemy powiedzieć o obecności Włochów w dzisiejszej Polsce?
Niewielu osiedla się tutaj na stałe, choć ostatnio powstał np. w Krakowie bardzo sympatyczny sklep, w którym można kupić najrozmaitsze rodzaje makaronów, win i serów. Częściej jednak Włosi przyjeżdżają tu na jakiś czas, za to bardzo regularnie, by prowadzić interesy.

W Polsce działają przecież włoskie firmy. I coraz więcej jest Polaków, z którymi mogą swobodnie rozmawiać w rodzinnym języku. Zdumiewające jest zainteresowanie Polaków językiem i kulturą włoską. Być może przyczynił się do tego pontyfikat Jana Pawła II, odwiedzanego tak licznie przez rodaków. W pewien sposób Papież zatarł granice między tymi odległymi krajami. Kto wie, czy fakt, że Karol Wojtyła był arcybiskupem, nie stał się jednym z argumentów, by w 1987 roku powołać tu do życia placówkę promującą włoską kulturę? Naturalne jest więc to, że w tym roku Instytut Kultury Włoskiej postanowił aktywnie uczestniczyć w uroczystościach 25-lecia tego pontyfikatu. Przecież, jak 12 maja mówił na Wawelu Mario Baccini, Papież to „ambasador języka włoskiego w świecie”. Choć, jak zdążyłem już powiedzieć, dobre relacje polsko-włoskie mają długie tradycje. I nie chodzi wyłącznie o „Damę z gronostajem”, królową Bonę i Fiata.

Kto przychodzi do Instytutu na Grodzkiej?
Nasi klienci są bardzo różni, choć zdecydowaną większość stanowią Polacy. Młodzież dominuje na kursach językowych: na ostatni semestr zapisało się aż 340 osób. A przecież w Krakowie istnieje także italianistyka na Uniwersytecie Jagiellońskim, z którą zresztą blisko współpracujemy. Mamy bibliotekę obejmującą ponad 4000 woluminów, audiotekę i wideotekę. Średnia wieku uczestników organizowanych przez nas imprez kulturalnych jest nieco większa, ale i tu pojawiają się przecież ludzie młodzi. Tak było np. wtedy, gdy zorganizowaliśmy konferencję poświęconą Claudio Magrisowi - niezwykle popularnemu w Polsce autorowi „Dunaju” i „Mikrokosmosów”, doskonale rozumiejącemu „środkoweu-ropejskość” Triestańczykowi. Na drugi koniec Europy Centralnej przyjechali wtedy najwybitniejsi znawcy jego twórczości - Cesare Segre i Maria Luisa Meneghetti. Zorganizowaliśmy też wykład Marii Grazii Tolomei, poświęcony nowatorom włoskiej sztuki powojennej. Po wcześniejszej, prezentowanej zarówno w Warszawie, jak i w Krakowie wystawie poświęconej stuleciu włoskiej fotografii pozostał katalog. Zobaczyć w nim moż-

na wielką i małą historię naszego kraju. Jedno ze zdjęć, wykonane w 1926 roku w studiu braci Alinari przedstawia np. zwykły autobus, zatrzymujący się w niewielkiej miejscowości Grosseto; widać kamienistą drogę, jakieś biedne domki, kozę - i kilku mężczyzn z gazetami, w kapeluszach, marynarkach i krawatach. Na innej fotografii, dziele Tranquilla Casiraghiego z 1959 roku, widać robotnika z fabryki niedaleko Mediolanu stojącego przy charakterystycznym motocyklu. Na jeszcze innym, z 1977 roku -uciekający terroryści. A z drugiej strony chłodne i ascetyczne mieszkanie Passo-liniego albo odbity w lustrze portret laureatki Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny, Paoli Agosti. Dużą popularnością cieszą się nasze koncerty. W ubiegłym roku sprowadziliśmy Trio Hauso-pera, Trio Arche, przygotowaliśmy piękny koncert pieśni neapolitańskich.

W naszej działalności staramy się pamiętać o jeszcze jednej grupie odbiorców - tych, którzy nie znają jeszcze naszej historii i kultury, ale którzy wybierają się, być może po raz pierwszy, na wakacje do naszego kraju. Chcemy, aby otrzymali możliwie pełną informację, dotyczącą zarówno noclegów, jak i atrakcji turystycznych, a nawet kuchni poszczególnych regionów. Choć tę ostatnią krakowianie poznają już całkiem dobrze w Krakowie. Sporo tu już włoskich restauracji, a niektóre z nich bardzo dobrze reprezentują włoską kuchnię.

Już niedługo Polska stanie się krajem członkowskim Unii Europejskiej. Czy w związku z tym zmienia się formuła działalności takich placówek, jak Instytut Kultury Włoskiej?
I tak, i nie. Na pewno wprowadzimy do programu nowe, „integrujące” elementy. Do nich należeć będzie np. seminarium poświęcone ekonomii zachodniej. Chcemy spotykać ze sobą drobnych przedsiębiorców z Polski i Włoch. Ale proces jednoczenia jest już tak naprawdę oczywisty i naturalny. Bo czymże innym jest partycypacja naszego Instytutu w jednej z najważniejszych imprez artystycznych Krakowa, Triennale Grafiki? Albo nasza zwykła, codzienna działalność? Wśród tegorocznych planów przewidujemy także koncert duetu Baldocci-Carniel, a także prezentację twórczości Afro Basaldelli, jednego z czołowych przedstawicieli włoskiej abstrakcji lirycznej. Zresztą, sztukę staramy się pokazywać regularnie. Jakiś czas temu mieliśmy swój udział w przybliżeniu polskiej publiczności oryginalnej formy futuryzmu, sformułowanej w 1909 roku przez Marinettiego jako „aeropittura”. Pokazane wówczas obrazy mówiły o fascynacji nowym obrazem świata - widzianego z wysoka, z lecącego samolotu...

A czy Instytut może działać także „w drugą stronę”, przybliżając Polskę Włochom?
To już się dzieje. Ale myślę, że czeka nas nowe, bardzo ważne zadanie, wynikające z historii, jaka przetoczyła się przez polskie ziemie całkiem niedawno. Chciałbym, aby do naszego Instytutu przyjeżdżali młodzi Włosi, aby ją poznawać i aby wyciągać z niej wnioski. Stąd bierze się nasza bliska współpraca z Centrum Kultury Żydowskiej na krakowskim Kazimierzu. Kraków leży niedaleko Auschwitz. Dla mnie wizyta w obozie zagłady była wielkim przeżyciem. Chciałbym, abyśmy - przy pomocy żydowskich, polskich i niemieckich przyjaciół - uczyli właściwie doświadczać tego miejsca naszą młodzież.

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]