Reklama

Między Syrią a Londynem

Między Syrią a Londynem

07.12.2015
Czyta się kilka minut
„Zagrożenie terroryzmem pozostaje poważne, a zamach jest wysoce prawdopodobny” – mówił szef wydziału do walki z terroryzmem londyńskiej policji po tym, jak w minioną sobotę na stacji metra doszło do ataku nożownika.
Z

Zamachowiec, który ranił trzy przypadkowe osoby, krzyczał, że to odwet za naloty – brytyjskie lotnictwo od tygodnia bombarduje cele tzw. Państwa Islamskiego (IS) w Syrii.

Samoloty RAF zostały poderwane zaledwie kilka godzin po tym, jak prawie 400 posłów w Izbie Gmin poparło plan rozszerzenia działań zbrojnych przeciw IS; przeciw było ponad 200 posłów. Dyskusja trwała ponad 10 godzin i – jak to zwykle bywa w brytyjskim parlamencie – obfitowała w emocjonalne i dramatyczne wystąpienia. Istotny był oczywiście jej wynik, ale dla Brytyjczyków równie ciekawe było to, co działo się w obozie opozycji: w Partii Pracy. Znaczna część laburzystów wystąpiła bowiem przeciw swemu przywódcy Jeremy’emu Corbynowi i poparła wniosek rządu o zgodę na naloty. Był wśród nich Hilary Benn, którego mowa przejdzie do historii brytyjskiego parlamentaryzmu. Przemawiał on prosto i dobitnie, porównując walkę z IS do walki z faszyzmem. „Oni mają nas w pogardzie. Mają w pogardzie nasze wartości. Naszą wiarę w tolerancję i poczucie przyzwoitości. Mają w pogardzie naszą demokrację. Musimy teraz stanąć twarzą w twarz z tym złem. Już czas, byśmy zrobili swoje w Syrii” – mówił Benn. Trudno powiedzieć, ilu partyjnych kolegów ta mowa przekonała, ale uczyniła z Benna głównego pretendenta do przywództwa w Partii Pracy. Z wybranym zaledwie we wrześniu Corbynem laburzyści mają bowiem kłopot: jego skrajnie lewicowe poglądy w zasadzie uniemożliwiają mu kandydowanie na premiera.

Dla Brytyjczyków bardziej palące jest jednak teraz inne pytanie: czy naloty mogą wywołać odwet IS? W kraju, z którego kilkuset obywateli walczyło w szeregach IS i zdążyło wrócić z nieznanymi zamiarami, to istotna kwestia. Mężczyzna, który ranił nożem pasażerów na stacji metra, krzyczał: „To za Syrię! Krew zostanie przelana!”. Brytyjskie służby określają atak jako „incydent terrorystyczny”.

Media społecznościowe obiegło zdanie, które do nożownika wykrzyczał jeden ze świadków ataku: „You ain’t no Muslim, bruv”, (w slangu: „Nie jesteś muzułmaninem, bracie”). Wykorzystało je londyńskie metro, a po początkowym szoku ludzie zdają się zdecydowani, by nie dać się zastraszyć. Tymczasem brytyjskie naloty na IS trwają – i jak podkreśla premier Cameron, nie będzie to krótka kampania. ©℗

Autor artykułu

Dziennikarka działu Świat, specjalizuje się też w tekstach o historii XX wieku. Pracowała przy wielu projektach historii mówionej (m.in. w Muzeum Powstania Warszawskiego)  i filmach...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]