Lucy Maud Montgomery po nowemu. „Emily ze Srebrnego Nowiu” odsłania mrok

Współczesne książki dla młodzieży mówią o przemocy, traumie i wykluczeniu. Ale klasyka także nie była niewinna.
Czyta się kilka minut
Claire Castillon, „Powtórzenia”, Nobell; Isabelle Pandazopoulos, „Wskażcie nam księżyc”, Nobell; Lucy Maud Montgomery, „Emily ze Srebrnego Nowiu” i „Błękitny Zamek”, Marginesy // materiały prasowe
Claire Castillon, „Powtórzenia”, Nobell; Isabelle Pandazopoulos, „Wskażcie nam księżyc”, Nobell; Lucy Maud Montgomery, „Emily ze Srebrnego Nowiu” i „Błękitny Zamek”, Marginesy // materiały prasowe

Coraz częściej trafiam na książki dziecięce i młodzieżowe, które opowiadają o problemach wielkiego kalibru: depresji, przemocy, prześladowaniu, a nawet terroryzmie. Czasem mimowolnie staram się przed tym bronić: jest przecież tyle możliwości oderwania się od ponurej rzeczywistości. Baśniowe światy kuszą magicznymi sposobami walki ze złem, przemycając uniwersalne prawdy o naturze ludzkiej i ostrzegając przed niebezpieczeństwami (wszak do tego baśnie zostały stworzone).

Książki bez złudzeń

Ostatecznie jednak otwieram oczy na to, czym żyje najnowsza literatura, bo przecież wiem, w jakim celu powstała. Przygotowuje czytelników do walki: o siebie i innych, o wartości, przyszłość pozbawioną lęków i traum. Podziwiam autorki i autorów, którzy poważnie traktują swoją misję, z delikatnością i wrażliwością pisząc w taki sposób, by nie zranić młodego czytelnika.

Uruchamianie odtwarzacza...

Temu zadaniu podołać potrafią mistrzynie: Amerykanki Kimberly Brubaker Bradley, Kelly Barnhill i Laurie Halse Anderson, Irlandka Sarah Crossan, Norweżka Linn Skåber. A w Polsce choćby Katarzyna Ryrych, Katarzyna Wasilkowska, Roksana Jędrzejewska-Wróbel, Natalia Osińska, Ewa Nowak czy Barbara Kosmowska.

Poważni twórcy i twórczynie literatury dziecięcej i młodzieżowej podejmują ogromne ryzyko, poruszając się ostrożnie między odpowiedzialnością, empatią i szczerością. Zdarza się, że w niektórych krajach trafiają na czarne listy oskarżani o demoralizowanie dzieci, promowanie ideologii LGBT, atakowanie wartości rodzinnych i chrześcijańskich. Ich książki bywają usuwane z bibliotek, cenzurowane, niszczone.

Słowa przeciw wykluczeniu

Echa tych problemów możemy znaleźć w powieści „Wskażcie nam księżyc” francuskiej pisarki i scenarzystki Isabelle Pandazopoulos (przetłumaczonej na język polski przez Patrycję Masłowską). Zmaga się z nimi nauczycielka prowadząca zajęcia wyrównawcze w prowincjonalnym francuskim miasteczku. 

Na jej lekcje uczęszcza czwórka uczniów: Lilou, która z powodu problemów rodzinnych zaniedbała naukę; Faruk – turecki uchodźca starający się o azyl; Bastien – częściej widziany w firmie budowlanej ojca niż w szkole; a także Samantha – przyszła aktorka mieszkająca w przyczepie z chorą matką. Pochodząca z Paryża nauczycielka, Agathe Fortin, znalazła się w tym gronie nieprzypadkowo – została zesłana na prowincję za karę. 

Isabelle Pandazopoulos // Fot. Stephan Gladieu / Opale / East New

Małomiasteczkowe plotkarki rozpowiadają, że przyczyniła się do śmierci uczennicy, zachęcając ją do czytania nieodpowiednich książek. Władze szkolne traktują Fortin z podejrzliwością, a nawet z wrogością, kontrolując każdy jej krok. Nauczycielka, choć z pozoru chłodna i zdystansowana, zdobywa zaufanie uczniów, odkrywając przed nimi świat emocji ukrytych w literaturze

Głębokie, wielopoziomowe problemy nastolatków oraz ich rodzin nie zostaną jednak rozwiązane wyłącznie dzięki książkom. Nie wiemy, czy w ogóle będzie to możliwe. Wspólne przygotowywanie się do udziału w konkursie krasomówczym uczy ich jednak nie tylko mówienia pełnym głosem, ale też otwiera na siebie nawzajem i rozpoczyna powolny proces odnajdywania się w drodze między dzieciństwem a dorosłością.

Czy przyszłoby wam do głowy, by tak zwanej trudnej młodzieży podsuwać teksty Piera Paola Pasoliniego i Kanadyjczyka Wajdiego Mouawada? Nauczycielka idzie na całość, ale to właśnie dzięki niej młodzi ludzie odkrywają siłę literatury. „Nie wiedziałem, że słowa mogą do tego służyć” – mówi jeden z nich. A drugi zauważa ze zdziwieniem: „Ktoś może opowiadać to, co przeżywam, nie wiedząc, że istnieję”. 

Książki, które mówią o innych książkach, to świetny sposób na poszerzanie literackich horyzontów. Czy pamiętacie, jak ważną rolę odegrał „Hamlet” u Małgorzaty Musierowicz albo „Balladyna” u Zbigniewa Nienackiego? Inspirujące pod tym względem są powieści Sary Crossan, która nie tylko w swojej twórczości promuje poezję, ale również mimochodem zachęca do lektury utworów z różnych czasów, epok i przestrzeni. 

Poruszane we „Wskażcie nam księżyc” problemy, takie jak bieda, rasizm czy wykluczenie społeczne, z trudem równoważone są przez inne wątki poruszane w książce: przyjaźń, pierwszą miłość, wsparcie i współczucie. To bardzo prawdziwa asymetria, zapewne świetnie znana autorce – nauczycielce literatury specjalizującej się w pracy z nastolatkami z trudnościami edukacyjnymi. 

Trauma w literaturze

„Powtórzenia” Claire Castillon (przetłumaczone przez Elżbietę Janotę) to jeszcze mocniejsza lektura – dotyczy bowiem wykorzystywania seksualnego dziecka. Wybitną książkę dziecięcą poruszającą tę tematykę napisała kilka lat temu Kimberly Brubaker Bradley. Jej „Mocne słowa” to przykład powieści, która wstrząśnie starszym czytelnikiem, a młodszego pozostawi w przeświadczeniu, że historia opowiadana przez dziesięcioletnią narratorkę jest istotnym ostrzeżeniem przed niebezpieczeństwem przeczuwanym i rozumianym, ale nie nazywanym wprost. 

Portrait of Claire Castillon // Fot. Jean-Francois Paga / Opale / East News

„Powtórzenia” Castillon nie są książką dla dzieci, choć opisywane w niej wydarzenia rozgrywają się między ósmym a piętnastym rokiem życia bohaterki. Kierowana do starszych nastolatków powieść jest relacją z trwającego przez wiele lat procesu osaczania dziecka przez bezwzględnego oprawcę: przyjaciela domu, powiernika, opiekuna, trenera, a wreszcie partnera matki piętnastoletniej Alice. 

Mój Dżo – tak nazywa się tego człowieka w rodzinnym gronie – jest sprawnym manipulantem, który wykorzystując naiwność matki dziewczynki i nieobecność jej ojca, osacza dziecko, wpędza w poczucie winy, czyni wspólniczką w zbrodni, siłą i perswazją zmusza do wieloletniego utrzymywania wszystkiego w sekrecie. Nawet teraz, gdy piszę te słowa wiele dni po lekturze książki, czuję autentyczne obrzydzenie. A jednocześnie zaczynam rozumieć – dzięki sugestywnej narracji Castillon – dlaczego bohaterka była bez szans w starciu z potworem.

Szereg zdarzeń – często przedstawianych w chaotyczny, nieuporządkowany sposób, zgodny z powracającymi wspomnieniami Alice, jej emocjami – jest próbą rekonstrukcji mechanizmu zdobywania absolutnej władzy nad ofiarą. Mieszanka przebiegłości, bezczelności i czaru roztaczanego przez drapieżnika seksualnego idealnie działa na dziecko samotne i bezbronne, szukające akceptacji, wierzące przez lata w dowody miłości, biorące potajemny „ślub” ze swoim oprawcą. 

Ważnym elementem książki jest również opis procesu uczenia się nawiązywania relacji z innymi ludźmi, walki z traumą i tą przeklętą „podwójnością” Alice, przez całe lata zmuszanej do odgrywania roli szczęśliwego i bezproblemowego dziecka. 

Literackie przedstawienie pedofilii to coś innego niż analiza liczb i statystyk poświęconych temu problemowi. Zazwyczaj nie widzimy lub nie rozumiemy sygnałów wysyłanych przez ofiary przemocy. Lektura tego typu literatury – nawet jeśli na co dzień nie czujemy się jej odbiorcami – może nas wiele nauczyć w kwestii empatii i uważności. Oczywiście będzie się to wiązać z szeregiem skutków ubocznych: dyskomfortem i utratą wielu złudzeń. 

W literaturze dziecięcej i młodzieżowej kryje się bowiem prawda nie tylko o jej bohaterach, ale również – niestety – o nas samych. 

Złudzeniem jest przekonanie, że opisywanie w literaturze młodzieżowej ciemnych stron życia jest nowym wynalazkiem. Wręcz przeciwnie, już w latach 60. i 70. u Haliny Snopkiewicz można było przeczytać o rozwodach, niechcianych ciążach, aborcji i alkoholizmie. Samotność i przemijanie stały się domeną Krystyny Siesickiej. Aleksander Minkowski przedstawiał konflikty rodzinne i przemoc psychiczną. Samotne, biedne i wykluczone dzieciaki spotykaliśmy u Adama Bahdaja i Ireny Jurgielewiczowej. Już nie wspomnę o tematyce wstrząsających emocjonalnie filmów Janusza Nasfetera!

Montgomery od nowa

O mechanizmie złudzeń oraz fałszywych wspomnień myślę również w kontekście absolutnej klasyki twórczości dziecięcej i młodzieżowej, czyli twórczości Lucy Maud Montgomery. Anna Bańkowska, autorka nowych przekładów jej książek, zabrała nam wprawdzie Anię z Zielonego Wzgórza, ale za to przedstawiła Anne z Zielonych Szczytów. Ponowna lektura cyklu okazała się nie tylko przygodą pełną niespodzianek fabularnych i onomastycznych, ale też konfrontacją ze wspomnieniami. Chyba nie tylko mnie wielokrotnie wydawało się, że czytam coś zupełnie nowego.

Tylko czyja to zasługa lub wina: talentu tłumaczki czy zaawansowanego wieku czytelniczki? A może jeszcze jednego czynnika – pogłębionej wiedzy o autobiograficznym kontekście twórczości Montgomery. Wszak nie tak dawno dowiedzieliśmy się, ile wysiłku kosztowało ją kreowanie własnego wizerunku oraz ukrywanie przed światem coraz większej niechęci do swojej bohaterki. 

We wszystkich samotnych, uciekających w świat wyobraźni dziewczynkach, w kobietach tracących dzieci, w postaciach szukających pociechy w świecie przyrody, w ambitnych pisarkach, w szczęśliwie i nieszczęśliwie zakochanych widzę dziś Lucy Maud

Lucy Maud Montgomery // Heritage Image / Alamy / BE&W

Szczególnym elementem jej twórczości, na który kiedyś nie zwracałam uwagi, jest też pojawiający się nieustannie motyw śmierci i przemijania. Śmierć jest zjawiskiem dewastującym, negatywnie wpływającym na koleje losu bohaterów, to jasne. Ale śmierć to również ukojenie i ucieczka od cierpienia. Nie ma też chyba miejsc mocniej tętniących życiem niż opisywane przez Montgomery cmentarze! 

Błękit i mrok

Świat opisywany przez nią, choć z ducha wiktoriański, w wielu aspektach okazuje się bardzo współczesny. Nowe tłumaczenia „Emily ze Srebrnego Nowiu” (Bańkowskiej) oraz „Błękitnego zamku” (Kai Makowskiej) przypominają, jak wielkie znaczenie w tych książkach odgrywa siła słów. 

Emily poznajemy w momencie, gdy zaczyna prowadzić pamiętnik, a potem pisać listy do zmarłego ojca. Wszystko, co wydarza się w życiu dziewczynki, wymaga odnotowania. Dramatem dzieciństwa okazuje się konieczność ukrywania przed światem tej potrzeby. Bohaterami stają się ojciec-dziennikarz, wujek-poeta oraz nauczyciel, który zachęca Emily do pisania. Ciotka, która nie rozumie pasji Emily, oraz nauczycielka wyszydzająca jej utwory to antybohaterki opowieści.

Montgomery rozumiałaby, czym jest terapia poprzez sztukę – sama w ten sposób leczyła swoją duszę. Literatura przynosi ukojenie również Valancy Stirling, bohaterce „Błękitnego zamku”. Bez przyrodniczych książek Johna Fostera jej życie starej panny (bohaterka jest przed trzydziestką) byłoby już całkiem nie do zniesienia.

I chociaż „Błękitny zamek” – również w nowym tłumaczeniu – kończy się bezwstydnie baśniowym happy endem, w powieści tej znajdziemy wiele mrocznych motywów: samotność dziecka, toksyczną rodzinę, niedolę dziewczyny z nieślubnym dzieckiem, społeczną hipokryzję, strach przed życiem. 

Kiedy Valancy pod wpływem informacji o śmiertelnej chorobie nareszcie zaczyna się buntować, robi rzeczy, na które Anne z Zielonych Szczytów by sobie nie pozwoliła: opiekuje się zhańbioną Cissy, wychodzi za mąż za człowieka z tajemniczą przeszłością, odchodzi z domu. Przebaczenie ze strony rodziny otrzymuje dopiero wtedy, gdy mąż okazuje się milionerem, ale chyba czułaby się szczęśliwa również bez tak dużej kasy na koncie. 

Co budzi niepokój

Nawiasem mówiąc, nowy przekład „Błękitnego zamku” to naprawdę nieomal nowa książka. Brak skrótów pozwala lepiej poznać Valancy oraz jej gorzkie i złośliwe poczucie humoru. Rzuca także nowe światło na dom, w którym się wychowywała. Ucieczka z nieznajomym mężczyzną i zamieszkanie na bezludnej wyspie stają się dziś o wiele bardziej zrozumiałe. 

Nieoczywiste obyczajowe wątki odnajdziemy też w „Emily ze Srebrnego Nowiu”, jednak w tym przypadku nie chodzi o jakość nowego tłumaczenia, ale o odbiór powieści po latach. Emily nie należała nigdy do moich ulubionych bohaterek, była zbyt egzaltowana, chimeryczna i impulsywna. Nie podobały mi się również jej wybory uczuciowe, choć każdy inny także wydawał się zły. 

Niesmak budzi we mnie – o wiele intensywniej niż przed laty – postać Deana Priesta, trzydziestosześciolatka, który po pierwszym spotkaniu z dwunastoletnią dziewczynką stwierdza, że na nią „poczeka”, a w następnych tygodniach stanie się największym powiernikiem jej sekretów i planuje uczyć ją w przyszłości „miłosnych rozmów”. 

Nie chce się wierzyć, że sto lat temu ten wątek nie budził podejrzeń i kontrowersji. I choć pamiętam, jak zakończy się historia Emily i Deana, wiem też, że mężczyzna będzie osaczał biedną dziewczynę również w drugim i trzecim tomie, co staje się trudne do zniesienia. Jestem ciekawa, co na ten temat sądzą inne czytelniczki, szczególnie, że „Emily...” jest dziś – w pozostałych aspektach – naprawdę godna polecenia.


Isabelle Pandazopoulos, Wskażcie nam księżyc, tłum. Patrycja Masłowska, Nobell 

Claire Castillon, Powtórzenia, tłum. Elżbieta Janota, Nobell

Lucy Maud Montgomery, Emily ze Srebrnego Nowiu, tłum. Anna Bańkowska, Marginesy 

Lucy Maud Montgomery, Błękitny zamek, tłum. Kaja Makowska, Marginesy

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł