Łowcy lemingów

Jerzemu Pilchowi, na sześćdziesięciolecie.
Czyta się kilka minut

1

Nadobecność słowa „leming” jest jedną z charakterystycznych cech publicystyki ostatnich tygodni. Trudno dociec, skąd wzięło się to zjawisko. Może wywołała je fala upałów; może wiąże się ono ze stanem ducha publicystów związanych z „Rzeczpospolitą” i „Uważam Rze” (a także z innymi ośrodkami myśli niepodległej); może jest konsekwencją oddziaływania tyleż przerysowanego, ile sugestywnego „Alfabetu lemingów” pióra Roberta Mazurka.

2

Leming w naturze jest (jak przypomniał w „Gazecie Wyborczej” Adam Wajrak) dzielnym zwierzątkiem, potrafiącym się zmagać z silniejszym od niego przeciwnikiem. „Leming” z tekstów prawicowych publicystów jest negatywnie nacechowaną figurą ich ideowego wroga. Inaczej mówiąc: jest nietrafną metaforą, zbudowaną na wątpliwej wiedzy o prawdziwych lemingach.

3

Czy warto wytykać publicystom niedokładność i nierzetelność ich metafor? Odpowiem tak: wytykać nie tylko warto, ale nawet trzeba. Zarazem jednak: należy pamiętać, iż tym, którzy atakują „lemingi”, na ogół nie zależy ani na trafności metafor, ani na obiektywnym portretowaniu przeciwników.

4

Można też powiedzieć tak: słowo „leming” (wraz z dodanymi do niego negatywnymi skojarzeniami) to przede wszystkim hasło rozpoznawcze, pozwalające przeliczyć szeregi i ustawić je w szyku bojowym. Mazurek krzyknął hasło, odpowiedział mu chór podobnych do niego łowców lemingów.

5

Tożsamość metaforycznych lemingów jest wysoce niepewna; spory znawców trwają. Inaczej z łowcami. Oni „leminga” wyczują z dużej odległości. W każdej chwili są gotowi do walki. I są niepokorni: każdy myśli samodzielnie, a podobieństwo do myślenia i postępowania innych łowców jest czysto przypadkowe. Świat bez nich byłby nudny, doprawdy.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 33/2012