Lot MH17: rok później

Samolot pasażerski o numerze kodowym MH17, który 17 lipca 2014 r. rozpadł się w powietrzu nad Donbasem, zestrzelili rosyjscy separatyści, a zniszczyła go rakieta Buk-M1 produkcji rosyjskiej:
Czyta się kilka minut

Takie wnioski mają się znajdować we wstępnym raporcie międzynarodowego zespołu śledczych, którzy pod kierunkiem Holandii (Holendrami była większość ofiar) badają przyczyny zniszczenia samolotu. Informację o tym, co się znajdzie w raporcie – oficjalnie zostanie on przedstawiony jesienią – opublikowało w pierwszą rocznicę tej zbrodni wojennej wiele zachodnich mediów.

Wśród dowodów, na które powołują się śledczy, są m.in. analiza fragmentów wraku (dowodzi ona, jaka rakieta zestrzeliła samolot) i nagrania rozmów telefonicznych – przechwycone przez ukraiński wywiad i uznane za autentyczne – które tamtego dnia prowadzili rosyjscy dowódcy w Donbasie (najpierw chwalili się oni zestrzeleniem samolotu, który uznali za wojskowy; następnie w nagraniach można prześledzić, jak odkrywają, że był to samolot cywilny). Raport nie przesądza, czy Buka dostarczyła Rosja; śledczy wskazują natomiast, że rosyjscy wojskowi szkolili członków „sił zbrojnych” tzw. Donieckiej Republiki Ludowej w jego obsłudze (wcześniej organizacja dziennikarska „Bellingcat” przekonywała – na podstawie analizy materiałów z internetu – że Buk pochodził z zasobów armii rosyjskiej).

Tuż przed rocznicą Holandia, Australia i Malezja złożyły w ONZ wniosek o powołanie międzynarodowego trybunału, który osądziłby tę zbrodnię. Ponieważ zdecydowanie przeciwna temu jest Rosja, mająca prawo weta w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, jego powstanie jest nierealne.

Mimo to sąd może się odbyć – w USA. Rodziny 18 ofiar złożyły właśnie w sądzie w Chicago pozew przeciw Igorowi Girkinowi, który rok temu był „ministrem obrony” we władzach Donieckiej Republiki. Girkin, występujący jako „Igor Striełkow” (tj. Strzelec), to obywatel Rosji, związany z jej służbami specjalnymi, który współorganizował aneksję Krymu i – jak mówił później otwarcie w wywiadach – rozpętał wojnę w Donbasie. Skarżący żądają zadośćuczynienia: łącznie 900 mln dolarów. Choć nie ma szans, by Girkin, który mieszka dziś w Rosji, zjawił się przed sądem w USA, to ważne może być samo publiczne postępowanie poświęcone tej zbrodni wojennej, w której zginęło 298 ludzi. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru TP 30/2015