Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Kto rzekł, że to zdrajca

Kto rzekł, że to zdrajca

11.06.2018
Czyta się kilka minut
AGNIESZKA HASKA, kulturoznawczyni: Polska gra w zdradę od ponad 200 lat. Używa jej do określania tożsamości. Do pokazania, gdzie się kończy „wspólnota”, a zaczynają się „oni”.
Po lewej: plakat „Z pnia narodowej zdrady” autorstwa Witolda Mysyrowicza, 1983 r. Po prawej: plakat wyborczy Tomasza Sarneckiego dla obozu Solidarności na wybory 1989 r. WITOLD MYSYROWICZ / ARCHIWUM KULTURY PARYSKIEJ // REPR. TOMASZ GZELL / PAP
B

BŁAŻEJ STRZELCZYK: Kto zaczął?

AGNIESZKA HASKA: Jan Kiliński w 1794 r. kazał cieślom przygotować cztery szubienice i napisać na poprzecznej belce, wielkimi literami: „to jest kara dla zdrajców ojczyzny”.

I powiesili.

Przy aplauzie i ogólnej uciesze ówczesnych warszawiaków. Wieszano targowiczan: biskupa Józefa Kossakowskiego, Józefa Zabiełłę, Piotra Ożarowskiego i marszałka Józefa Ankiewicza, którzy, przyznać trzeba, otwierają poczet polskich zdrajców.

„Wszystkie okna w całym rynku, wszystkie dachy i kominy ludem pokryte były” – opisywał później w pamiętnikach Kiliński.

Nie ma się co dziwić, wykonywanie kary śmierci w XVIII w. było niemal jak igrzyska – rozrywka dla mas.

Jak to wyglądało?

Sama rozprawa, w której miano dowieść, kto zdrajca, trwała może kilka godzin. Wyroki czytano publicznie, a tłum przyjmował je...

17555

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Pani Agnieszka celnie opisuje idiotyzm polskiej (i nie tylko) mentalności, która kaze ludziom rekompensować swój kompleks niższości poniewieraniem innych pod banalnym hasłem "zdrady". Cóż to bowiem jest zdrada? Zdradza osoba, która miała poglądy A i wspierała sprawę A, a dla niskich pobudek (np. finansowych) zmieniła front i przeszła na Drugą Strone Mocy. Takiej zmianie frontu powinny do tego towarzyszyć szczególne okoliczności. Delikwent powinien ukrywać swój zamiar zdrady, żeby nie być zbyt wcześnie zdemaskowanym i tym dotkliwiej zaszkodzić. Natomiast to, co chętnie jest określane jako zdrada, jest najczęściej naturalna ewolucja poglądów, czy generalnie przynaleznoscią do grupy reprezentującej inna niż nasza opcje. "Zdrajcy" powieszeni na Rynku i Krakowskim Przedmiesciu w czasie Insurekcji, to przecież przedstawiciele elit, którzy dobrze się znosili z Rosjanami, podczas gdy warszawski Suweren, który nagle odkryl, ze fajnie jest z bronia w reku wygonić rosyjski garnizon z miasta i zdobyc władzę nad życiem i smiercia innych ludzi, dowiedział się od mądrzejszych od Niego, ze Rosjan i ich wspólników trza gonic i wieszać. Podmuchy Rewolucji Francuskiej dotarły nad Wisłę i niebagatalny powód wieszania był ten, ze skazańcy reprezentowali społeczne elity i "tyranie", a nie tylko zdradę interesu narodowego. Z biegiem czasu nie było lepiej, a podczas rewolucyjnego wrzenia 1905-1908, kiedy szeregi rewolucjonistów nagminnie były penetrowane przez agentów Ochrany, o zdradę oskarżani byli ludzie, którzy jedynie za dużo mówili na przesłuchaniach. Żeby tylko wspomnieć Stanisława Brzozowskiego. Ba...o zdradę oskarżany był Roman Dmowski z powodu jego zamiaru politycznego dogadania się z Rosją. A oskarżali go zwolennicy koncepcji czwartego rozbioru Polski, który niechybnie by nastąpił w przypadku zwycięstwa Niemiec w Wielkiej Wojnie:)))) Dziś nadal szermuje się pojęciem "zdrada" dla podburzenia i usatysfakcjonowania Ciemnego Ludu, który kocha takie sytuacje tym bardziej, im bardziej sam nie reprezentuje zadnych wartości poza potężnymi negatywnymi emocjami

Przy odrobinie konsekwencji można pójść dalej i stwierdzić „idiotyzm” uznania czynu Judasza za zdradę. U niego też zapewne zaszła ewolucja poglądów i chęć zmiany przynależności do grupy czy idei. Widać wyraźnie z przytoczonych o nim ewangelicznych zdań, że nie o same srebrniki chodziło, ale o coś więcej. Coś wyraźnie miał do zarzucenia Chrystusowi, czego nie miał wcześniej – chyba nie miał najpierw, skoro poszedł za Nim jako uczeń. Wśród wieszanych Targowiczan, bodaj jeden stwierdził, że zasłużył swymi czynami na taki los. W pewnym sensie zreflektował się jak Judasz, synonim zdrady. Skoro już wtedy brakowało odwagi i honoru by przyznać się do winy (pewnie byli i tacy, co mało byli winni), to wątpię by dziś wśród tej pełowskiej awangardy, ktokolwiek uderzył się w pierś, choć nikt nikogo nie będzie stawiał przed plutonem egzekucyjnym. Ja nie znajduję usprawiedliwienia dla Donalda Tuska - ani w pisowskiej propagandzie, ani w moim sumieniu, które pochodzi od Boga. Dziś zdradzający mają komfort jak nigdy. Niech to docenią. A niejeden dziennikarz dobrze się tuczy w atmosferze tego komfortu…

Rozumiem że uważa pan Donalda Tuska za zdrajcę. A kogóż to on zdradził? Kto powiedział że to zdrajca?

stwierdzam, że jeśli polityka jest prostytucją, to Donald jest wybitną kobietą stanu. Wielcy Targowiczanie nie byli do końca wyzbyci wstydu, nie porównam więc D.T. do nich.

Przyjmujac pańska perspektywe należałoby stwierdzić, ze Pan jest zdrajcą. Zdrajcą polskiego interesu narodowego, polskiej racji stanu, który wspiera niewątpliwych szkodników działających na niekorzyść państwa i wpisujących się w politykę sąsiedniego mocarstwa od stuleci wrogiego Polsce i Polakom. Jednak ja tak Pana nie nazwę z przyczyn, które wyłuszczyłam powyżej. Pojecie zdrajcy zakłada pewien poziom świadomsci i sprawności intelektualnej, co działa niewątpliwie na Pana rzecz. A z Judaszem ma Pan oczywiście rację, choć na jego niekorzyść jednak działa fakt, ze przyjął pieniadze

to sama Pani uznałaby się za zdrajczynię, skoro z mojej perspektywy należy tak stwierdzić o sobie :) To tyle, jeśli chodzi o logikę :) Szkoda, że Nie nazwała mnie Pani zdrajcą, bo miałbym nową etykietę do kolekcji. Mam już w tym zbiorku np. faszystę, komunistę, anarchistę. Ale może przyjdzie czas na bardziej kościelne określenia... Na "korzyść" Judasza przemawia fakt zwrotu srebrników. I nawet samobójstwo, którym chciał się ukarać (?) Ale jednak lepiej było mu się nie narodzić, bo wydał Syna Bożego. A jaki był jego stan wiedzy?

Wygląda na to, ze Judasz był tzw. człowiekiem poszukującym, czyli targanym watpliwosciami. Szkoda tylko, ze proces dochodzenia przez niego do samowiedzy i swiadomosci kosztował zycie Jezusa. Pan wydaje się być osobnikiem absolutnie pewnym swego nie bacząc na ewidentne rozwalanie państwa, społeczeństwa i norm etycznych przez grupę trzymająca władzę, co - śmiem twierdzic - jest wieksza zbrodnią niż stracenie jednego wichrzyciela. Pod tym względem Judasz wiec jest przy Panu postacią świetlaną

Szanowna Pani nawet sobie nie wyobraża chyba, jaki miód leje w moje serce. Pani starania, by zrobić uniki przed powiedzeniem wprost, co czuje Pani serce na mój temat są wg mnie naiwne. Ciekawe, jak zachowałaby sie Pani w realu, bo ja w realu mówię dość podobnie. Być może w oczach Pani takie uniki stanowią dowód wyższej kultury, dopełniają akt człowieczeństwa, odpowiadają standardom najwyższych wartości itd. Ale nic bardziej mylnego wg mnie. Wolałbym by Pani odkryła te karty i pozwoliła wykipieć uczuciom z tego intelektualno-politycznego gara albo pożałowała swego stanu duchowego i poszukała pokuty. Przynajmniej wtedy zyskałaby Pani odrobinę mojego szacunku, tj. szacunku mało świetlanej postaci. Ale o jedno proszę: niech Pani nie powstrzymuje odpadania tych resztek tygodnikowopowszechnego fasonu. Ten fason to może kupić adorujący TP Ciemny Lud, ale nie ja :) P.S. Może Judasz był poszukujący. Może. Może widząc czyny Chrystusa i ich oddźwięk, ujrzał w Nim człowieka o wielkich możliwościach i uznał, że lepiej trzymać się kogoś takiego? Może sam zgłosił się do Jezusa na jego ucznia? Inaczej byłoby to dziwne z ludzkiego punktu widzenia – że Chrystus sam wybrał Judasza na ucznia, mimo że wiedział, że ten człowiek fatalnie musi zawieść. Może…

Nie ukrywam, ze rozwazania na temat Judasza są dla mnie pasjonujące:))) Jest taki bardzo ludzki, taki nieuporządkowany, taki bez kręgosłupa, az trudno uwierzyć, ze był Żydem, a nie Polakiem:))) No, ale Polaków jeszcze chyba w tym czasie nie było, choć nowa polityka historyczna Pana idoli wkrótce może udowodni, ze wręcz przeciwnie:))) Co do moich bezsensownych już dziś obyczajów komunikowania się z innymi osobami - niestety, ale starzy ludzie tak mają, ze jak ich ojciec z matką nauczyli, tak trwają przy tych idiotycznych z punktu widzenia Ciemnego Ludu PiS-owskiego przyzwyczajeniach. Nie to, co dziarscy wyborcy i pieczeniarze obecnej władzy, nie mówiąc o samej władzy:))) Proszę posłuchać np. mojego absolutnego faworyta, którym jest pan Tarczyński z okręgu wyborczego położonego blisko granicy z Ukrainą. Albo pań posłanek z terenów za Rajgrodem. Toleruję jedynie, a nawet staram się kopiować retorykę Prezesa Kaczyńskiego. Ten to ma klasę:)))

Co robić, gdy matka i ojciec sami nie uczyli sposobów komunikacji? Taki los... Akurat mój obyczaj komunikowania się inspiruje się tym żydowskim. Prorocy są starzy, ale jarzy :) - to a propos dziarskości jakiejkolwiek w mowie. Moim idolem np. jest Jim Morrison (jako artysta). Niech Pani nie pisze, kto jest moim idolem, chyba że chce mnie Pani nieustannie rozbawiać... Parę osób już próbuje...

Jednak ma Pan z Judasza wiecej niz myślałam. Tamten tez nie wiedział, o co mu chodzi:)))

Na pewno my nie mamy tej wiedzy. Czy miała Pani prywatne objawienie na temat świadomości Judasza? Proszę się podzielić, bardzo proszę. A jednak trzyma Pani dalej ten tepeowy fason. Ten potrójny uśmieszek jest zbyt słabą woalką na Pani brzydki grymas serca...

W ogóle wredota ze mnie:))) A co do Judasza - chyba trudno brać jego poczynania poważnie, skoro najpierw wziął kase za wydanie Jezusa, a potem - kiedy zobaczył, jaki show się szykuje przy jego udziale - chciał się histerycznie wycofać. A skoro okazało się to niemożliwe, nie wytrzymał napięcia i targnął się na line. W moich oczach uratowałaby go jedynie mocna motywacja ideowa tego, co zrobił. Np. gdyby uznał, ze Jezus nie zapewni Żydom emancypacji spod władzy Rzymian, wiec lepiej się go pozbyć i zrobić miejsce dla osobnika bardziej energicznego i bezkompromisowego, który nie kaze nikomu nadstawiać drugiego policzka. Ale podobna motywacja odpada, skoro aresztowanie i stracenie Jezusa go nie usatysfakcjonowało, a wręcz przeciwnie. Cóż więc pozostaje? Zła decyzja co do "pocałunku", potem histeryczne miotanie się wobec oczywistego zła swego postępku, a na koniec brak szacunku do pieniędzy, które rzucił na bruk, a co nie załatwiło zadnego z jego problemów. Jego tchórzliwe uchylenie się od dalszego znoszenia swej marnej osoby jest najmniej interesujące:)))

Judasz chciał się uchylić przed krzyżem znoszenia swej marnej osoby. Może pierwszy zrozumiał, że Chrystus jest Bogiem, ale nie uwierzył jednocześnie, że jest Miłością. A może chciał samobójstwem uprzedzić sąd Boga, by pokazać: zobacz Boże, przyjąłem winę i karę, więc przyjmij mnie takim "oczyszczonym" na swe łono. Intuicyjnie, tchórzostwo przez Panią wskazane wydaje się być psychologicznie najbardziej prawdopodobne. Ale zawsze pozostaje ale...

Pamiętam moje zaciekawienie ksiażką pani Haski o zdradzie. Rzuciłem się na wstęp i nie mogłem uwierzyć, jak to możliwe, że w naukowej książce i na samym wstępie autorka posługuje się tak popularnymi stereotypami. Uznałem, że autorka ani życiowo, ani naukowo nie dorosła do tematu. Czytanie tej pracy porzuciłem i na razie nie żałuję tego.

a tym się faktycznie więcej wybacza

"Działając zgodnie ze swoją wolną wolą, Judasz wykonuje to, co zamierzył Bóg”. Bóg oczywiście nie zamierzył zdrady Judasza, ale na nią pozwolił, albo inaczej-dopuścił.

" Jak wiadomo, po jednej stronie stoją ci, którzy są przekonani, że ofiary katastrofy smoleńskiej zostały „zdradzone o świcie”. Kilka miesięcy wcześniej w tym samym miejscu Jarosław Kaczyński krzyczy: „Zdrajcy przegrają, niech żyje Polska!”." Odrażająca, fałszywa i jakże nadęta retoryka!

" Oczywiście: wspólnota zbudowana na wrogości i szukaniu zdrajców prędzej czy później się rozpadnie." Wniosek jak najbardziej słuszny! Chrześcijańska Prawica w Polsce została zdemaskowana i skompromitowana! Przykre!

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]