"Św. Tomasz bardzo surowo ocenia kazirodztwo: w rankingu czynów rozpustnych umieszcza je na wysokiej drugiej pozycji, zaraz po "grzechach przeciwnych naturze" (zoofilii, homoseksualizmie, seksie analnym i oralnym oraz... masturbacji), a przed cudzołóstwem i nierządem - zamykającym ranking jako najmniej groźne zło, gdyż godzące jedynie w dobro ewentualnie mogących się począć dzieci. Ta ostra ocena kontrastuje z mało oczywistym uzasadnieniem. Akwinata podaje trzy argumenty, z których pierwszy i najważniejszy zdradza w ogóle dwuznaczny stosunek św. Tomasza do seksu. Pisze mianowicie, że stosunki seksualne z krewnymi i powinowatymi sprzeciwiają się "należytemu użyciu czynności płciowych", gdyż... uwaga!... "w czynnościach płciowych zachodzi pewna brzydota [turpitudo] nie harmonizująca z czcią należną tego rodzaju osobom". - pisze na blogu autor. I dodaje:
"(...) [K]atolicka etyka wykazuje pewną bezradność w uzasadnianiu tak silnie intuicyjnej normy (przypomnijmy: "cofnięcie się do zwierzęcości"). Skąd owa bezradność? Ano, jak sądzę, stąd, że dzisiaj, by uprawiać etykę, nie wystarczy czytać św. Tomasza, trzeba coraz odważniej sięgać do współczesnej wiedzy - zwłaszcza do tej, którą Anglosasi określają jako tzw. neuroscience. Takie podejście jest, moim zdaniem, nieuniknione. Pytanie tylko, czy wystarczy?"
Przeczytaj cały wpis Artura Sporniaka pt. Kazirodcze tabu. >
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.










