Józefa Hennelowa w felietonie “Dziwnie, bardzo dziwnie" (“TP" nr 41/05) pisze o radiu, które prowadzi rozmowy ze słuchaczami. Dzwoniący najpierw chwalą Boga i Jego Matkę, a chwilę później atakują innych: rzucają oszczerstwa, kłamią, sieją nienawiść itd. Tak się dzieje już od 13 lat, a władze zakonne i kościelne w ogóle niewiele robią, by to zmienić czy tego zabronić. Podobno nie mogą to nieprawda - nie chcą! Mimo głosów sprzeciwu, np. abp. Józefa Życińskiego, bp. Tadeusza Pieronka, różnych gazet i czasopism. To radio utrzymuje w Kościele kilka milionów ludzi, którym nikt dotąd tak dobitnie nie powiedział: “Jesteście ważni, jesteście potrzebni, cieszymy się z każdego z was". Kto potrafi kilka razy w roku przyprowadzić na Jasną Górę kilkaset tysięcy ludzi? A o to właśnie chodzi. Dlatego ci, którzy mogliby tu coś zmienić, przymykają oczy na to, że radio krzywdzi innych ludzi czy wykrzywia naukę Chrystusa, który kazał kochać i przebaczać. W przypadku tego radia chodzi chyba tylko o ilość: dobrze, że ludzie są, że interes się kręci, a kościoły nie są tak puste jak na Zachodzie.
W jednej z powieści Karola Bunscha wyczytałam, jak jeden kanonik na wiadomość o tym, że ludzie mimo wprowadzonego chrześcijaństwa oddają cześć leśnym bożkom, powiedział: “Niech wierzą i w kozła, aby dziesięcinę płacili". Mam wrażenie, że tytuł felietonu pani Hennelowej powinien brzmieć: “Smutnie, bardzo smutnie"...
DANE OSOBOWE DO WIADOMOŚCI REDAKCJI
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
Inne artykuły tego autora
W naszym serwisie nie ma jeszcze innych artykułów tego autora.














