Reklama

Już mi nie żal mojego życia

Już mi nie żal mojego życia

26.03.2017
Czyta się kilka minut
Eliza Kubarska, alpinistka i reżyserka: Dziecko jest dziełem absolutnym. Mocniejszym i ważniejszym niż wszystko inne, bo to jest człowiek.
Eliza Kubarska, kadr z filmu „K2. Dotknąć nieba” Fot. David Kaszlikowski / HBO
M

MARIA HAWRANEK: Ile razy widziałaś swój film „K2. Dotknąć nieba”?

ELIZA KUBARSKA: Od kiedy go zmontowałam? Pewnie kilkanaście.

Ale jak oglądałyśmy go ostatnio na Festiwalu Podróżników 100droga we Wschowie, to chyba się wzruszyłaś? Czy mi się wydawało?

No tak. Miałam nadzieję, że nikt nie zauważy. Było mi głupio, że ktoś pomyśli: jakaś niezrównoważona ta reżyserka, płacze na filmie, nad którym pracowała kilka lat. Zwykle oglądam początek, sprawdzam, czy działa dźwięk i obraz, i wychodzę. I wtedy też miałam taki plan. Ale tym razem nie mogłam wyjść.

Dlaczego?

Bo nie oglądałam go jak reżyserka. Tylko jak ktoś inny.

Mama?

Tak. Od ponad dwóch lat w moim życiu jest Kai. Jestem wspinaczką, fascynują mnie trudne technicznie ściany. I na początku tego filmu...

13479

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

gdy pojawiło się moje dziecko zauważyłem - zapewne naturalne - poczucie, że nie mogę być tak lekkomyślny. Przestałem wypływać na środek jeziora wpław itd itp Uważam, że rodzice muszą czuć się odpowiedzialni za zapewnienie swej obecności i opieki dziecku

Nie jestem pewiem - może lepiej się raczej wycofać z obszaru, w którym się udało skompromitować?...

czyli sztuce filmowej pani Kubarska się nie skompromitowała, a jeśli chodzi o smutną sprawę Golden Lunacy, to... cóż, opowieść opowieścią, a rzeczywistość rzeczywistością. Złamanego grosza bym nie dał za stuprocentową, ba! nawet dziesięcioprocentową prawdziwość relacji podróżników wszystkich epok - od Herodota po Kapuścińskiego i Kubarską z Kaszlikowskim. Kłamią, fantazjują i przechwalają się bez umiaru.

Tak powiadają fachowcy. Ja tam nigdy nie byłem i nie będę. Nawet chyba nie chciałbym być. Natomiast potwierdzam że w górach można dotknąć Nieba. Niebo kojarzy się z chmurami. Jest taki cudowny okres, gdy w górach, chmury są poniżej wierzchołków. W dolinach leje, jak z cebra, na szczytach, dokazuje słońce. Słońce, Niebo i chmury pod twoim stopami. Ja i Bóg.

Jest mi przykro czytać te powtarzające się od lat bzdury o naszych domniemanych "kłamstwach" w odniesieniu do naszej drogi Golden Lunacy z 2007 na Grenlandii. Wbrew temu co Państwo czytali w mediach (także stronach górskich) wyprawa odbyła sie dokładnie tak jak opisywaliśmy, i nie przypominam sobie aby Eliza kiedykolwiek podała jakąkolwiek nieprawdziwa informacje o niej. Co do mnie przesadziłem w pewnym artykule pisząc że ściana jest pionowa (nie jest pionowa co było widać na zdjęciach które opublikowałem w tym samym artykule). Potem ten zwrot wielokrotnie prostowałem (lata przed aferą z 2011). W 2011 padliśmy ofiarą zorganizowanej akcji czarnego PR podczas której przeinaczano informacje o tej górze (czy wyprawie) tyle razy, że moje sformułowanie o "1500 m pionu" jest przy tym drobnym lapsusem. Eksploracja jest, kajakami pływalismy tak jak opisaliśmy, góra jest poważna, na powtarzających czeka wspinaczka co najmniej 2-dniowa....i kilka innych poważnych przygód. Nieprawdziwe informacje o nas i naszych relacjach (z 2007)podawano tylko po to by wykreować "fakty" mające działać w obronie pisarki która pozwaliśmy w roku 2011 za naruszenie dóbr osobistych. Napisała obraźliwą książkę podszywając się pod nasze życie i drugą wyprawę na Grenlandie z roku 2009, a dodatkowo rozpowszechniała fałszywe informacje o nas w mediach. Zrobiliśmy nawet o sprawie stronę www.goldenlunacy.pl Uprzejmie pozdrawiam.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]