Reklama

Jeszcze nie koniec

Jeszcze nie koniec

22.12.2016
Czyta się kilka minut
Przyjaciółka z Południowej Afryki na tegorocznej kartce ze świątecznymi życzeniami skreśliła w postscriptum, że rodzina ciągnie ją, żeby już wracała do Polski, bo dość już trwającej czterdziesty rok tułaczki.

„Nie twierdzę, że jest tu u nas wesoło. Prezydent Zuma zniszczył kraj i powinien za to trafić do więzienia. Ale pomimo wszystko tu się jeszcze da żyć, słońce świeci dłużej. Gdzie mi będzie lepiej? – napisała. – A do Europy wcale mnie nie ciągnie. Co się tam u was dzieje! A pewnie to jeszcze nie koniec!”.
Mnie też się nie zdaje, żeby nadchodzący rok miał się okazać lepszy i szczęśliwszy niż ten, który właśnie upływa. Rok 2016 zwiastował kryzys epoki liberalnej. 2017 r. będzie czasem próby jeszcze trudniejszej.
Dopiero wtedy rzeczywistą władzę w jedynym dotąd światowym mocarstwie (według niektórych – ostatnim imperium) przejmie Donald Trump. Przekonamy się, jakim będzie przywódcą – prawdziwym czy malowanym? Czy okaże się niezłomnym buntownikiem i grabarzem liberalnych, oderwanych od rzeczywistości elit, tych współczesnych arystokratów, czy tylko przebierańcem, który dla hecy postanowił sięgnąć po najwyższy urząd, obnażając słabości współczesnej demokracji?
Takie Stany Zjednoczone zmierzą się z coraz bardziej zachłanną Rosją, dla której mijający rok był czasem triumfu. Pod wodzą Władimira Putina, głoszącego wprost schyłek „liberalnej demokracji”, Rosja odzyskała status globalnego mocarstwa, za którym tak tęskniła od upadku Związku Radzieckiego. Kreml nie zrezygnuje z dalszego rozbijania wspólnoty europejskiej, ostatniej przeszkody przed powrotem do polityki „koncertu mocarstw”, w którym główną rolę rezerwuje dla siebie, a także tych w Europie, których uważa za sobie równych – Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii. Dla innych miejsca przy najważniejszym stoliku Kreml nie przewiduje.
Oskarżenia, że Rosja manipulowała przy amerykańskiej elekcji i że uszło jej to na sucho, są kolejnym dowodem na to, jak bardzo się w mijającym roku wzmocniła – nigdy wcześniej Kremlowi nie udało się wprowadzić swojego jawnego faworyta do Białego Domu. Czy oprze się pokusie, by wywołać podobne do ukraińskich niepokoje wśród Rosjan, stanowiących połowę ludności Estonii i Łotwy, członków NATO, skłócić jeszcze bardziej Zachód i pogrzebać Sojusz? Jeśli Rosja się na to nie poważy, to dlatego, że sprawy w Europie i tak idą dla niej korzystnie jak nigdy. W kolejnych krajach Europy Wschodniej i Środkowej do władzy dochodzą przywódcy głoszący potrzebę przyjaźni z Rosją (Słowacja, Czechy, Węgry, Mołdawia, Bułgaria, Macedonia, Serbia). W 2017 roku rusofil zostanie prezydentem Francji, a po Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej mogą wystąpić Włochy. Putin, mający demokrację w pogardzie, stał się mistrzem w wykorzystywaniu jej dla własnych celów i przeciwko niej samej.
Nadchodzący rok nie zapowiada się też wcale szczęśliwie dla biednego Południa. Wątpliwe, by wygasła wojna w Syrii, przycichli dżihadyści, dla których Rosja jest takim samym wrogiem jak Zachód, ale problemy tego ostatniego są dla mudżahedinów tylko inspiracją. Na Bliskim Wschodzie po pierwsze skrzypce, przynależne ostatnio wyłącznie Zachodowi, sięgać będą Rosja, Turcja i Iran. A kiedy zaczniemy zbierać się do żegnania roku 2017, okaże się zapewne, iż świat stał się znów bogatszy, lecz jeszcze więcej przybyło w nim biednych. Powędrują oni do Europy nie po to, by ją zniszczyć, ale dlatego, że wciąż żyje się w niej najlepiej. Chociaż moja przyjaciółka z Pretorii twierdzi inaczej.
Pod koniec życia Ryszard Kapuściński wiele mówił o trzeciej dekolonizacji. Wraz z nią miała wybić godzina, gdy skończy się trwająca od prawie pięciuset lat dominacja Zachodu nad resztą świata. Może właśnie nadchodzi? ©

Autor jest dziennikarzem PAP, współpracownikiem „Tygodnika Powszechnego”.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Reporter, pisarz, były korespondent wojenny. Specjalista od spraw Afryki, Kaukazu i Azji Środkowej. Ponad 20 lat pracował w GW, przez dziesięć - w PAP. Razem z wybitnym fotografem...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]