Goszen

Czyta się kilka minut

Wygląda na to, że Jakub będzie mógł wreszcie odetchnąć. Po 22 latach odnajduje się jego ukochany syn Józef, po którym tak rozpaczał i nie dawał się pocieszyć (zob. Rdz 37, 35). Nieomal czterdziestoletni potomek piastuje stanowisko, dzięki któremu – mimo klęski głodu w całym regionie – aprowizacja nie będzie spędzać Praojcowi snu z oczu. Już czekają wysłane przez faraona podwody: czas pakować manatki i opuszczać rodzinny Hebron.

Izrael wyrusza więc „ze wszystkim, co ma” (46, 1) w stronę Egiptu. Po drodze zatrzymuje się w Beer-Szebie, gdzie mieszkali jego dziadkowie, Abraham i Sara, i składa tam „ofiary Bogu ojca swego, Ic’haka” (tamże; Cylkow). Zapewne czuje się nieswojo, skoro Najwyższy przemawia doń tymi słowy: „Jam Bóg, Bóg ojca twojego; nie obawiaj się zstąpić do Micraimu; gdyż narodem wielkim uczynię cię tam! Ja zstąpię z tobą do Micraim, i Ja téż cię wywiodę; a Josef położy rękę swą na oczy twoje!” (wersy 3 i 4). Siedemdziesiąt dusz niniejszym zstępuje do Egiptu (zob. Wj 1, 5). Po zsumowaniu Jakubowych potomków i ich dzieci – wliczając w to Józefa i jego synków: Efraima i Manassesa – wychodzi 69. Można od biedy dodać jeszcze samego Jakuba albo – jak sugeruje w Talmudzie rabin Chama syn Chaniny – dopełnić siedemdziesiątki Mojżeszową mamą, która przychodzi na świat podczas podróży. Wczytawszy się w nasz wers („Ja zstąpię z tobą do Micraim”), midrasz wlicza do okrągłej sumy Najwyższego. On jest z nami w Egipcie, jak rzecze psalmista: „przy nim będę w niedoli” (91, 15). Mamy też obietnicę, że nie pozostaniemy na wygnaniu na zawsze, lecz Wszechmocny nas stamtąd wyzwoli.

Kraina Goszen, pełna pastwisk, położona nieco na uboczu, we wschodniej części Delty Nilu – raj dla pasterzy. Ale Jakub czegoś smutny... Czyżby dumał nad tym, jak jego potomkowie zniosą zderzenie z cywilizacyjnym hegemonem? Czy zdołają ocalić własną tożsamość, czy rozpuszczą się w otaczającej kulturze? A może pomny jest, że łaska pańska na pstrym wielbłądzie jeździ i życie w Goszen może nie zawsze być sielskie?

„I osiadł Israel w ziemi Micraim, w krainie Goszen; i nabywali posiadłości w niej, i rozplenili się i rozmnożyli się wielce” (Rdz 47, 27). Ten wers nas uspokaja – w Biblii ­Tysiąclecia nawet „wzięli go sobie na własność (kraj Goszen)”. Ale hebraista odnajdzie „kawałek cienia” w owym nabywaniu posiadłości bądź braniu na własność. Napisane jest ­wajeachazu i komentator wszech czasów sugeruje, żeby kojarzyć to ze słowem achuza, czyli „posiadłość, własność”. Jednak gdyby Dzieci Izraela były stroną aktywną, czasownik powinien brzmieć wajochazu. Wajeachazu oznacza, że to kraj ich pochwycił i zostali weń usidleni. Nie miejmy złudzeń: niewola egipska już się rozpoczęła. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 1-2/2022