Giertych czy Kowalski?

Dziwię się, że Anna Mateja, autorka tekstu "Lekcje pana ministra" ("TP" nr 26/07), nie wie, że w Polsce większość ludzi (w tym nauczycieli) nie słucha żadnego z ministrów, a uczniowie uczą się myśleć poza szkołą. Poszanowanie prawa w Polsce jest zerowe, bo najczęściej po prostu odstaje ono od rzeczywistości. Nie jestem zwolennikiem opcji politycznej Romana Giertycha ani jego wielbicielem. Mam natomiast siedemnastoletnią córkę, czterdziestkę na karku i poglądy, które nazwałbym antykomunistycznymi, bez zachłystywania się jednak kapitalizmem w wersji UE. Nie przesadzam też z ortodoksyjnym katolicyzmem. Niestety to, co się dzieje w polskiej szkole, to dramat. Poziom dzisiejszej młodzieży i jej hierarchia wartości wołają o pomstę do nieba. Jej stan umysłu jest przerażający: brak ideałów, relatywizm, wygodnictwo i uleganie wszechwładnej głupocie lansowanej przez media. Wystarczy? Dziwię się zatem krytyce ministra Giertycha. Nie jest on ideałem, ale przynajmniej usiłuje coś zmienić. Gra politycznie, fakt. Jego intencje, ciągłego osiągania szumu medialnego, są czytelne. Jednak stan szkoły - pochodny stanu społeczeństwa - jest alarmujący. Przejdźmy do konkretów: religii nie traktuje się w szkole poważnie - albo zróbmy coś, by to zmienić, albo niech ona wróci do salek przykościelnych. A patriotyzm? Tydzień spędzony niedawno w Brukseli przekonał mnie, że to my możemy czegoś pod tym względem Europę nauczyć, a nie odwrotnie. Mundurki uczniowskie we Francji, Portugalii czy Wielkiej Brytanii widziałem na własne oczy, ale w szkołach elitarnych - niemniej pewna dyscyplina nikomu jeszcze nie zaszkodziła. Zatem - "zero tolerancji": dla zgody na ucznia "wypasionego" na mniemaniu rodziców, że to szkoła ma wychować; na żądzę zaspokajania potrzeb kreowanych przez reklamy; na przeliczanie wszystkiego na pieniądze; na odwrócenie wartości do góry nogami... A czy to zrobi Giertych, czy Kowalski - co za różnica.
Czyta się kilka minut

ANDRZEJ WALTER

(Gliwice)

***

Cele postawione przez ministra Giertycha nie budzą naszego oporu. Choćby te, o których opowiedział w wywiadzie dla "Naszego Dziennika" (z 2 lipca 2007 r.; wszystkie cytaty pochodzą właśnie z niego), np.: "Trzeba walczyć o takie cnoty, jak: prawdomówność, czystość, odpowiedzialność, pracowitość, uczciwość, rzetelność, odwaga, męstwo, patriotyzm. Potrzebna jest do tego formacja całego pokolenia (...) w duchu podstawowych kanonów klasycznego wychowania, żeby młodzi ludzie »sięgali do gwiazd«, czyli szli w górę". Problem w metodach, jakimi minister chce te cele osiągnąć, tak by za 20 lat mieć "przebudowane społeczeństwo". Oto kilka z nich: "Trzecim elementem [programu »Zero tolerancji dla przemocy w szkole«] są ośrodki wsparcia wychowawczego, czyli specjalne placówki, do których dyrektorzy szkół będą mogli wysyłać agresywnych uczniów na tydzień lub dwa po to, by ci młodzi ludzie mogli oduczyć się agresji. (...) Jest to najbardziej radykalny rodzaj kary w ramach szkoły, ale jedyny skuteczny"; "Młodzież powinna się szczegółowo dowiedzieć, na czym polega zabijanie dzieci nienarodzonych"; "dlaczego mielibyśmy wyrzucać Dobraczyńskiego [z listy lektur szkolnych]? (...) argument, że jego życie było jakie było... Podchodząc w ten sposób powinniśmy wyrzucić Brzechwę, Tuwima czy Szymborską, gdyż oni znacznie gorsze rzeczy robili i pisali".

Właśnie ze względu na takie metody, opierające się przede wszystkim na przymusie a nie wolnym wyborze dobra przez odpowiedzialnego człowieka, nie może być dla nas obojętnym, czy system edukacji zmienia Giertych, Kowalski czy ktokolwiek inny.

ANNA MATEJA

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 28/2007