Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Filozof patrzy na kryzys migracyjny

Filozof patrzy na kryzys migracyjny

14.05.2016
Czyta się kilka minut
Spór, który Niemcy prowadzą wokół tematu uchodźców i imigrantów, dotyczy nie tylko polityki ich rządu. Chodzi też o przyszłość państwa i narodowej tożsamości.
Przed dworcem kolejowym Keleti w Budapeszcie, wrzesień 2015 r. Fot. Beata Zawrzel / REPORTER / EAST NEWS
C

Choć liczba uchodźców i imigrantów przekraczających niemiecką granicę ostatnio znacząco spadła, w kraju trwa gorąca dyskusja o kryzysie migracyjnym i zamykaniu granic. I szybko się nie skończy: nawet jeśli liczba kandydatów do azylu nie wzrośnie, rosnąć będą raczej problemy z integracją tych, którzy już są w Niemczech.

W debacie tej nie uniknięto pułapki: piętnowania i wykluczania krytyków polityki migracyjnej rządu Angeli Merkel. Tymczasem jeśli pułapka taka nadal będzie zastawiana – na obywateli oraz na elity intelektualne – w Niemczech może dojść do polaryzacji i głębokiego podziału na miarę „sporu o atom”, który kiedyś długo dzielił to społeczeństwo. Obawy Niemców tylko z pozoru dotyczą bowiem bezpieczeństwa czy sprawnej organizacji przyjmowania uchodźców. Strach przed islamizacją i państwem imigracyjnym jest w gruncie rzeczy strachem o przetrwanie własnej tożsamości....

11652

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

temu miała miejsce jednostronna "Hetze" przeciw oponentom polityki Merkel, sceptycznie nastawionych do niekontrolowanej imigracji z Bliskiego Wschodu i z Afryki. Np. protestujacych, zrzeszajacych w ruchu AfD, określano jako "neofaszystów" i żadnej politycznej debaty nie myąlanoz nimi prowadzić. Dziś AfD jest juz znaczącą siłą polityczną, a Niemcy podejmują w końcu coraz bardziej rzeczową dyskusję nad istotnymi problemami-narodowymi i globalnymi. Tylko w stosunku do Polski, Niemcy powinni pozostać "twardzi" i wspierać na wszelki mozliwy sposób dzisiejszych "obrońców demokracji". Czy rzeczywiście Niemcy są aż tak naiwni, żeby bezkrytycznie angażować się po jednej stronie bardzo złożonego politycznego sporu w Polsce?

Niemcy zadarły nie z tym z kim powinni. Skumulowali w swoich rękach prawie całą władzę w UE, zgromadzili olbrzymie rezerwy złota, samodzielnie prowadziły politykę względem Ukrainy, a co najgorsze zaczęli ekspansywnie wkraczać z swoimi autkami za ocean i to zapewne już zostało uznane za "wypowiedzenie wojny". Ich polityka geopolityczna była wprost mocarstwowa no i się doigrali. Właśnie przegrywają kolejną wojnę światową (tym razem cichą, prowadzoną pozamilitarnymi metodami). Największe Imperium świata pokazało im delikatnie bez nadmiernego hałasu gdzie jest ich miejsce. Ponure to doświadczenie gdy się sobie uświadomi, że jesteśmy tylko kolonią jakiegoś podrzędnego światowego gracza, który przegrał kolejne światowe starcie w swojej historii :/

Międzymorza(czy może Odmorzadomorza?). Boć i nasz Bolesław I król tak przemyślny jak i chrobry, z cesarzem niemieckim Henrykiem II w konkury stawał o dominację nad Wschodem-i prawie swego by dopiął...Militarnie to z Niemcami nie bardzo byliśmy skłonni kooperować, choć gospodarczo, np. w ramach Hanzy, działo się na pewno ciekawie, bo za jej pośrednictwem moglismy handlować z Europą i się rozwijać. Choc dzisiaj też gospodarka niemiecka jest naszym "oknem na świat"...

Nie da się ukryć Kanclerz Niemiec podpadła całej (prawie całej) Europie. Chcąc rozładować dantejskie sceny na granicy greckiej czy na Węgrzech, "pękła" i zgodziła się przyjąć wszystkich chętnych emigrantów do Niemiec. A w zasadzie nie do Niemiec, bo po chwili, uznała w porozumieniu z Komisja Europejską, że należy ich jednak rozesłać do wszystkich innych krajów Europy. Powstał obraz - mu jesteśmy ci dobrzy, którzy wpuszczają uchodzców i oferują im pomoc, ale to wy (a nie my którzy zapraszaliśmy) musicie tą pomoc im okazać, i dodatkowo będziemy o was mówić że jesteście ci źli, bo nie chcecie tego zrobić. Wiele narodów Europy poczuło się tym urażone. Mocno też zachwiało to sympatią do unii i jej zasad działania. W tle jest jednak ciekawy problem filozoficzny. Ziemia robi się dla nas za mała. Nie mieścimy się na niej. Coraz częściej w tym samym miejscu muszą zamieszkać ludzie o rożnych zwyczajach, tradycjach. Staje się to nieuniknione. Jak zorganizować ich współżycie. Gdy jakiś naród w postaci kraju pragnie stać się częścią Unii Europejskiej trwa długi proces przeglądu wartości jakimi się kieruje, czy są one dopasowane do wartości Unii. Bada się czy dopasowane jest prawo, wymaga się potwierdzenia, że będzie chciał stosować zasady prawne obowiązujące w unii. Gdy do Unii pragnie dostać się naród w postaci uchodźców, nie zadaje się mu żadnych pytań. Nie wymaga żadnych deklaracji. Może tworzyć enklawy w których nie obowiązuje prawo Europejskie, może być jawnie wrogo nastawiony do innych mieszkańców i ... zostaje wpuszczony. W efekcie - mieszkańcy Europy coraz bardziej się w tym wszystkim gubią.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]