Reklama

Epilog „Hotelu Rwanda”

Epilog „Hotelu Rwanda”

27.09.2021
Czyta się kilka minut
Ćwierć wieku temu hotelarz Paul Rusesabagina uratował ponad tysiąc ludzi z ludobójczych mordów. Teraz został skazany na ćwierćwiecze więzienia za udział w spisku, mającym umożliwić ówczesnym ludobójcom powrót do władzy w Rwandzie.
W

Wtedy, wiosną 1994 r., 67-letni dziś Rusesabagina – pół-Hutu i pół-Tutsi, ale uznawany oficjalnie za Hutu – przekupując pieniędzmi i alkoholem bojówkarzy Hutu otaczających jego najlepszy w kraju Hotel Tysiąca Wzgórz, a także interweniując u szefów ludobójców (niedawnych bywalców hotelu) ocalił wszystkich uciekinierów, którzy się w nim schronili. Potem, już po wojnie – przerwanej latem 1994 r. przez partyzantów Tutsi, którzy pokonali ludobójczą armię Hutu i przejęli władzę w stołecznym Kigali – Rusesabagina wyjechał z Rwandy do Belgii. Bał się, że nowi władcy, wywodzący się niemal w komplecie spośród Tutsich, będą mieć mu za złe niedawne znajomości z przywódcami Hutu.

Losy Rusesabaginy i jego hotelu, opisane przez amerykańskiego dziennikarza Philipa Gourevitcha, posłużyły za inspirację dla nakręconego w Hollywood filmu „Hotel Rwanda” (2004). Film przyniósł Rusesabaginie światową sławę i zaszczyty, prezydent USA wręczył mu Medal Wolności.

Kłopoty zaczęły się, gdy pozostając na wygnaniu w Belgii, a potem w USA, Rusesabagina wdał się w politykę i przystał do polityków Hutu, marzących o odzyskaniu władzy w Kigali. Rozczarowany rządami niegdysiejszego przywódcy partyzantów Tutsich, a dziś panującego wciąż prezydenta Paula Kagamego, zaczął oskarżać go o tyranię i dokonanie drugiego, odwetowego ludobójstwa, tym razem na Hutu. Rusesabagina założył własną partię, a wykorzystując swoją sławę, zbierał pieniądze na partyzanckie wojsko.

Kagame, rządzący po dyktatorsku i ­niecierpiący żadnej opozycji ani nawet krytyki, postanowił przykładnie ukarać bohatera „Hotelu Rwanda”. Latem 2020 r. dawny hotelarz wpadł w pułapkę zastawioną przez tajną policję Kagamego: wyruszył w podróż w przekonaniu, że jej celem będzie Burundi. Jednak samolot, do którego wsiadł w Dubaju, należał do rwandyjskiego wywiadu i wylądował w Kigali, gdzie Rusesabagina trafił do więzienia – i teraz, po półrocznym procesie, został skazany na 25 lat. ©℗

Więcej w serwisie „Strona świata” na stronie internetowej „TP”.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Reporter, pisarz, były korespondent wojenny. Specjalista od spraw Afryki, Kaukazu i Azji Środkowej. Ponad 20 lat pracował w GW, przez dziesięć - w PAP. Razem z wybitnym fotografem...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]