W ostatnich latach Saudowie na zmianę podkopywali i odbudowywali swój wizerunek. Zdawać by się mogło, że okrutne zabójstwo prominentnego krytyka monarchii Dżamala Chaszukdżiego (saudyjscy agenci zwabili go do konsulatu w Stambule i zamordowali, a zwłoki poćwiartowali) czy nieudolna inwazja na Jemen to nieusuwalne rysy na wizerunku. Ale nie takie rzeczy uchodzą dziś w światowej polityce.
Zamiast doświadczyć izolacji, książę Mohamed ibn Salman – następca tronu i faktyczny władca – gości dziś Ukrainę, Rosję i USA. Saudowie odgrywają też istotną rolę na Bliskim Wschodzie, mają udział w decyzjach dotyczących Gazy, Libanu i Syrii.
Sport i gry komputerowe: jak Arabia Saudyjska zabiega o swój wizerunek
Aby polepszyć swój wizerunek, Arabia pompuje ostatnio miliardy w sport. Sportwashing? Owszem, ale światowe federacje nie odpuszczą okazji na zarobek. W 2019 r. Anthony Joshua i Andy Ruiz walczyli więc w Ad-Dirijji o mistrzostwo świata wagi ciężkiej w boksie. Od 2021 r. w kalendarz Formuły 1 wpisane jest Grand Prix w Dżuddzie. W powołanej przez Arabię lidze golfowej LIV Saudowie opłacają najlepszych golfistów świata, a turniej wieńczący kobiecy sezon tenisowy WTA Finals rozgrywany jest w Rijadzie.
Dzięki umowie z Arabią WTA stworzyła też specjalny fundusz, który wspiera tenisistki po porodzie. Zapewnia on pieniądze na czas, gdy nie mogą grać. „To pierwszy taki program w dziejach sportu” – ogłosiła globalna organizacja zarządzająca żeńskim tenisem.
Zwieńczeniem tych działań jest dyscyplina najbardziej kasowa. W saudyjskiej piłkarskiej ekstraklasie gra Cristiano Ronaldo, Fundusz Inwestycyjny Arabii Saudyjskiej (PIF) kupił angielski klub Newcastle United, a w 2034 r. tutaj odbędzie się mundial.
Saudowie stają się też ważnym graczem w branży gier komputerowych; organizują wydarzenia e-sportowe, w tym mistrzostwa świata w 2024 r. (z pulą nagród ponad 60 mln dolarów). Państwowy fundusz ma udziały w największych firmach tej branży, jak Nintendo, Electronic Arts, Take-Two Interactive. Rijad będzie też gospodarzem pierwszych eSportowych Igrzysk Olimpijskich w 2027 r., a PIF zapłaci 3,5 mld dolarów za zakup działu gier dewelopera Niantic (firma ta odpowiada m.in. za popularną grę mobilną Pokémon Go).
Arabia Saudyjska to jedno z najbardziej konserwatywnych państw świata
Inwestycje w sport to część planu Mohameda ibn Salmana, aby uczynić Arabię krajem liczącym się nie tylko ze względu na zasoby ropy. Choć władzę formalnie sprawuje jego ojciec Salman, od lat za sznurki pociąga on, niespełna 40-letni delfin. „Vision 2030” to jego plan, który ma unowocześnić Arabię i uniezależnić od ropy.
W tym celu książę stawia na spektakularne przedsięwzięcia, jak budowa megamiasta Neom, zasilanego w 100 procentach energią ze źródeł odnawialnych. Zaprasza turystów, nadaje kobietom (trochę) większe prawa, otwiera kina, zaprasza międzynarodowe gwiazdy.
Mimo wszystko Arabia Saudyjska to wciąż jedno z najbardziej konserwatywnych państw świata. Jego twórca ibn Saud (założyciel dynastii i dziadek Mohameda) ściśle współpracował z religijnymi autorytetami, zwłaszcza wahabitami – przedstawicielami szkoły islamu, która każe dosłownie przestrzegać zasad Koranu. Rodzina królewska musi liczyć się z islamskimi uczonymi, którzy decydują o moralności obywateli. Książę chce ograniczyć ich wpływy; miały nawet miejsce aresztowania duchownych, którzy go krytykowali.
Jednak oceniając jego reformy, trudno popadać w zachwyt – choć Arabia organizuje efektowne wydarzenia, realia zmieniają się tu powoli. Kraj zajmuje też drugie miejsce (po Iranie) pod względem stosowania kary śmierci: w 2024 r. stracono ponad 300 osób. Protesty i demonstracje są z definicji nielegalne, podobnie jak wszelka publiczna krytyka (władze kontrolują krajowe media). Prawo jest pod wieloma względami równie surowe jak to, które swego czasu wprowadzało na swoich terenach Państwo Islamskie.
Pierwszy telefon Trump wykonał do księcia ibn Salmana
Okazją do pozycjonowania się w świecie okazały się dla Saudów wojna w Ukrainie i wybory w USA. Mohamed ibn Salman ma dziś w ręku kartę przetargową: jako jeden z nielicznych przywódców ma dobre stosunki i z Trumpem, i z Putinem.
Gdy Trump objął urząd, pierwszy telefon wykonał do księcia. Ten zapewnił go, iż w najbliższych czterech latach Arabia zainwestuje w USA kwotę 600 mld dolarów. Wcześniej, po rozpoczęciu pierwszej swojej kadencji, pierwszą stolicą, do jakiej udał się Trump, był Rijad. Na początku marca ogłosił, że znów tam się wybiera – byłaby to więc jego pierwsza podróż poza Stany.
A Putin? Arabia i Rosja to kluczowi członkowie OPEC+, sojuszu eksporterów ropy (konsultują się w sprawie jej produkcji, co wpływa na ceny). Saudowie nie poparli sankcji nałożonych na Rosję przez USA i UE po rozpoczęciu inwazji.
Niedawno, w połowie marca, ibn Salman rozmawiał telefonicznie z Putinem, a saudyjska agencja prasowa podała potem, że omawiano „obszary współpracy między oboma krajami i sposoby ich rozwoju, a także wysiłki na rzecz rozwiązania kryzysu w Ukrainie”. Putin miał wyrazić „wdzięczność i uznanie za konstruktywne wysiłki Arabii Saudyjskiej”. Najwyraźniej nie przeszkadzał tu fakt, iż wcześniej saudyjski książę serdecznie przyjmował Wołodymyra Zełenskiego.
Władcy z Zatoki Perskiej są gotowi występować w roli pośrednika
Wśród przywódców, z którymi rozmawia książę-delfin, jest też chiński prezydent Xi Jinping. Podczas trzydniowej wizyty Xi w Rijadzie w 2022 r. podpisano 34 umowy o wartości 29 mld dolarów (obejmują zieloną energię, budownictwo, IT i transport). Szacuje się, że do 2035 r. wolumen handlu między Chinami a wszystkimi krajami Zatoki Perskiej wzrośnie dwukrotnie, do 1,9 bln dolarów.
Saudowie, podobnie jak inni władcy z Zatoki Perskiej, unikają więc opowiadania się po którejś ze stron w zaczynającej się już nowej erze rywalizacji mocarstw. Zamiast tego gotowi są występować w roli pośrednika. W 2024 r. Rijad pomógł przeprowadzić wielką wymianę więźniów między Rosją a USA. Wraz ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi ułatwiał też wymianę jeńców między Rosją a Ukrainą.
Takie pozycjonowanie się jest opłacalne dla ibn Salmana i innych monarchów z Zatoki. Państwa wyrosłe na złożach ropy i gazu nie chcą już opierać swojego modelu działania tylko na ich eksporcie. Ich nowym atutem może być sieć kontaktów.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.


















