Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Dialog, nie knebel

Dialog, nie knebel

02.10.2017
Czyta się kilka minut
„TP” 40 / 2017
O

Ojciec Paweł Kozacki powiedział (tekst „Dominikanie i demokracja” Tomasza Maćkowiaka), że nie przekonają go listy, które do niego napłynęły w sprawie o. Pawła Gużyńskiego. Powinno mnie to zmartwić, bo jestem sygnatariuszką jednego z nich, ale nie martwi. W tym grupowym liście nie chodziło bowiem o wywarcie presji na Ojca Prowincjała, ale o pokazanie, że duszpasterstwo o. Gużyńskiego nie odwróci nas od nauki Kościoła, nie wprowadzi zamętu do umysłów i nie pogłębi podziału między Episkopatem a wiernymi, co konstatuje o. Potocki. Raczej widziałabym je jako rodzaj pomostu, który można nad takimi podziałami budować, przez próbę zrozumienia złożoności spraw i ludzkiej kondycji.

Nie jestem zwierzęciem medialnym i nie znam wszystkich wypowiedzi o. Gużyńskiego, ale wiem, że stawia pytania wielu z nas, pokazuje, że nic nie jest wyryte w kamieniu – liczy się człowiek i jego odnajdywanie własnej drogi w Kościele. Poglądy dominikanina są spójne, dotyczą spraw istotnych, o jasnej motywacji, nawet jeśli wyrażane mocnym językiem, i nie są powiązane z żadną polityczną frakcją. Są po prostu namysłem współczesnego człowieka wierzącego. O. Gużyński nie uzurpuje sobie też prawa do głoszenia „opinii Kościoła” tę słyszymy nader często z ust innych kaznodziejów. Używa argumentów, których w kościołach zbyt często brakuje, i z którymi potrafimy się identyfikować. Podejmuje sprawy, które skrajne postawy skazują na zagładę, bez wystawiania gotowych recept. Mamy myśleć, mamy się zastanawiać, mamy czuć i „uważać” sami.

„Zadaniem przełożonego nie jest stworzenie idealnego i jednorodnego klasztoru czy prowincji, ale zadbanie, by każdy z braci mógł maksymalnie dojrzewać w wolności, a jako dojrzały i wolny człowiek podejmował decyzję o życiu zgodnym z Duchem Jezusa Chrystusa – pisał w maju 2015 r. w miesięczniku „W Drodze”, w tekście na 800-lecie powstania zakonu, o. Kozacki. – Przełożony nie ma sam kierować każdą sprawą, ale pomagać braciom, by zgodnie ze swoimi kompetencjami i umiejętnościami odczytywali wolę Bożą i podejmowali słuszne decyzje”.

Mam nadzieję, że Ojciec Prowincjał, którego my, ludzie „Tygodnika”, znamy i cenimy, jak i ci, do których o radę się zwróci, nie ulegną żadnym listom w tej sprawie, ale po dominikańsku wysłuchają również naszego głosu.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Też mam taką nadzieję.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]