Kradzieże w polskich sklepach, zwłaszcza w placówkach wyposażonych w kasy automatyczne, stały się zjawiskiem powszechnym. Taką tezę stawiają autorzy badania „Przełamując tabu kradzieży w handlu detalicznym”, prowadzonego przez naukowców ze Szkoły Głównej Handlowej (druga część zaplanowana jest na przyszły rok).
W trzech kwartałach 2024 r. policji zgłoszono ponad 22,9 tys. przypadków kradzieży sklepowych, o 30,5 proc. mniej niż w analogicznym okresie rok wcześniej, ale zdaniem autorów badania różnica ta wynika po prostu z mniejszej liczby spraw, o których sprzedawcy powiadomili funkcjonariuszy. Od października 2023 r. wartość kradzionego towaru musi bowiem przekroczyć 800 zł, aby czyn został uznany za przestępstwo, a nie tylko wykroczenie – tym samym spadła też liczba przypadków, w które angażuje się organa państwa. Znacząco wzrosła za to liczba pracowników sklepów, którzy do listy służbowych obowiązków musieli dodać sobie również funkcje strażnicze. Dla części personelu stanowi to znaczne obciążenie psychiczne.
Zmianie uległa też struktura społeczna sprawców. W sklepach kradną dziś przedstawiciele wszystkich grup społecznych, zawodowych i wiekowych. Dla jednych to sposób na zdobycie produktów pozostających poza ich finansowym zasięgiem, dla innych – swoisty akt sprawiedliwości wymierzonej chciwym handlowcom, którzy likwidują miejsca pracy przy kasach i windują marże. Dla jeszcze innych – rodzaj ryzykownej gry dającej im większe poczucie „sprawczości”.
Bez względu na motywację, rezultat jest ten sam. W polskim społeczeństwie, jak konkludują autorzy badania, doszło do znacznego wzrostu poziomu akceptacji dla drobnych kradzieży, a tym samym zwiększenia społecznej tolerancji dla łamania prawa. Przy kasach automatycznych wielu z nas niepokojąco łatwo przełamuje dziś tabu przestępstwa.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















