Cracovia na murach

Jako sympatyka futbolu i Cracovii zabolało mnie, że pan Jerzy Andrzejczak, autor tekstu "Bóg wybacza, kibol nigdy" ("TP" nr 22/06), nie zna etymologii hasła "święta wojna". Historycy futbolu są zgodni, że jest to nazwa wielkich derbów między krakowskimi drużynami: Cracovią i Wisłą. "No to panowie, idziemy na tę świętą wojnę" - miał zwrócić się do kolegów Ludwik Gintel, piłkarz Cracovii i reprezentacji Polski, przed meczem na początku lat 20. ubiegłego stulecia. "Święta wojna" to tylko i wyłącznie rywalizacja na zielonej murawie, a nie wyraz antagonizmów między drużynami. Równie niefortunnie rozumie się hasło kibiców Cracovii: "Bóg wybacza, Cracovia nigdy". Według niepotwierdzonych źródeł, jego historia sięga lat 30., kiedy słaba postawa piłkarzy Cracovii, a także nie do końca gra fair rywali, doprowadziła do wykluczenia Cracovii, pierwszy raz w historii, z ekstraklasy. Napisy o takiej treści na murach Krakowa pojawiły się w 1959 r., kiedy zwycięstwo słabej Pogoni Szczecin nad silną Legią w Warszawie (4-0) przypieczętowało kolejny spadek "pasiastej jedenastki" do drugiej ligi.
Czyta się kilka minut

RAFAŁ NOWAK (Kraków)

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 24/2006